Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Katarzyna Wiśniewska: "Kościół jest dziś planowo atakowany przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie" - tak twierdzi przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik. I co pan - mason - na to?Prof. Tadeusz Cegielski: Jako współobywatel arcybiskupa słucham tego z poczuciem zażenowania. Tym bardziej że, jak sądzę, wielu hierarchów podziela pogląd abp. Michalika. Natężenie tej retoryki w Polsce jest stokrotnie większe niż we Włoszech, gdzie naprawdę działa masoneria.
W Polsce masoneria jest wpływowa, jak sugeruje arcybiskup?- To elitarny ruch niemający większych wpływów na życie publiczne. Każdy człowiek oddziałuje na swoje otoczenie, ale nie przesadzajmy. Jestem skromnym profesorem UW, czasem dam głos w mediach, a takich gadających głów są przecież tysiące. Trzeba być wyznawcą spiskowej teorii dziejów, żeby myśleć, że maleńka grupa tworzy historię. Odbiorcą tego typu papki jest polski półinteligent, który chętnie się posługuje protezami intelektualnymi. Pisali już o tym Tuwim i Iwaszkiewicz.
Skąd się to wzięło, że mason w Kościele katolickim jest chłopcem do bicia?- W drugiej połowie XIX wieku Kościół na ziemiach polskich jest dyskryminowany przez zaborców. Duchowni chwytają się rozpaczliwych sposobów, żeby zaistnieć, próbują podsunąć wiernym jakąś ideologię. Nie mogą sięgnąć do idei narodowych, bo pod rządami pruskimi, austriackimi czy rosyjskimi jest to surowo zabronione. Kazania były przecież cenzurowane. Zostaje antysemityzm, który wtedy zaczyna kwitnąć, i właśnie antymasonizm jako pochodna antysemityzmu. Sedno tej ideologii ujął endek Mieczysław Skrudlik, który w broszurce o masonerii dał taką definicję: "Mason nie jest niczem innem jak tylko sztucznem Żydem". Żydem, czyli wrogiem, kimś, kogo należy się wystrzegać. Tymczasem w Polsce nie było wtedy ani jednego masona i wierni w ogóle nie wiedzieli, o czym mowa.
Ten stereotyp masona jako wroga, "sztucznego Żyda", pokutuje w Kościele do dzisiaj?- Tak. Opowiem anegdotkę. Z ks. prałatem Józefem Majem toczymy od dawna przyjacielski spór, czy w podziemiach kościoła św. Katarzyny, najstarszego kościoła na Mazowszu, była loża, czy nie. On twierdzi, że była, ja - że nie. Raz na poparcie swoich argumentów dodałem, że w końcu z nas dwóch to ja jestem masonem, a nie on. Ks. Maj spojrzał na mnie zaskoczony: "Pan, panie profesorze? Pan nie jest masonem". Studenci w śmiech. Zastanawiam się, co miał na myśli. Widzę dwie możliwości. Pierwsza - że nie wyglądam na takiego, który pożera chrześcijańskie
dzieci, jak zapewne sądzi arcybiskup. I druga - o tym, kto jest masonem, orzekamy tak naprawdę my, Kościół.
Abp
Józef Życiński powiedział kiedyś swoim księżom: przestańcie mówić o masonerii, czyli o czymś, o czym nie macie zielonego pojęcia. Zajmijcie się swoimi parafiami. Tam jest wystarczająco dużo problemów.
Przeczytaj także:Abp Michalik:
Kościół jestdziś planowo atakowany.
Komentarz Katarzyny Wiśniewskiej:
Mason w gnieździe arcybiskupa.
*Profesor Tadeusz Cegielski - historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, badacz dziejów nowożytnych, historii kultury i idei. Wolnomularz i znawca tej problematyki.