Najnowszy raport na ten temat przygotowało Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor wraz z
Biurem Informacji Kredytowej i Związkiem Banków Polskich. Specjaliści analizowali osobno każde województwo. Zachodniopomorskie, choć jest w połowie rankingu pod względem całkowitej kwoty zadłużenia, ma najwięcej w Polsce dłużników: problemy z terminowym spłacaniem swoich zobowiązań ma u nas 132 205 osób (na 1,7 mln mieszkańców). Większość z nich winna jest do 5 tys. zł. Ale są też rekordziści. Najbardziej zadłużony mieszkaniec naszego regionu mieszka w
Szczecinie i jest winien bankowi ponad 5,2 mln. zł. Kredyt wziął na rozwój działalności gospodarczej. Interes się nie powiódł, a pieniądze trzeba oddać. Ale jego problemy to jeszcze nic. Dłużnik rekordzista w skali całej Polski mieszka w województwie mazowieckim i jest winien ponad 96 mln zł. Pieniądze stracił prawdopodobnie na papierach wartościowych.
Typowy zachodniopomorski dłużnik to mężczyzna w wieku 30-39 lat. Ta grupa to aż 26 proc. wszystkich niepłacących w terminie mieszkańców województwa. Winni są wierzycielom średnio 15 338 zł.
Dlaczego jesteśmy aż tak zadłużoną społecznością? Analitycy twierdzą, że to przede wszystkim wina złej edukacji finansowej i tego, że odpowiednio nie planujemy wydatków. Wydajemy więcej niż zarabiamy, żyjemy ponad stan i nie prowadzimy racjonalnie domowego
budżetu.
- Nie umiemy też korzystać z instrumentów finansowych - tłumaczy Mariusz Hildebrand, prezes zarządu Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor. - Takim instrumentem może być np.
karta kredytowa. To tak samo jak z nożem. Możemy go użyć do krojenia chleba albo smarowania masłem. Ale jeżeli użyjemy go źle, to możemy kogoś zadźgać. Tak samo jest z kartą. Umiejętne jej używanie może nam pomóc, ale możemy też popełnić nią finansowe sepuku, jeżeli np. posługując się nią, wydamy 5 tys. zł, zarabiając 2 tys. zł miesięcznie.
Okazuje się też, że naszą cechą narodową jest "syndrom strusia".
- Uciekamy przed wierzycielami - informuje Hildebrand. - Jeżeli już mamy długi, to nie odbieramy telefonów, poczty, udajemy, że nic się nie dzieje. Myślimy, że jeżeli zamieciemy problem pod dywan, to on zniknie. A on nie znika, tylko narasta. A potem z niewielkiej kwoty z powodu odsetek robi się coraz większa, aż powstaje wielka zaległość.
Najmniej zadłużonym województwem w Polsce jest świętokrzyskie. Jego mieszkańcy zalegają ze spłatą "tylko" 572 mln zł. Wynika to m.in. z uwarunkowań kulturowych, poziomu rozwoju i lokalnej gospodarki. Ludzie we wschodniej części kraju utrzymują się głównie z roli i mają wyrobioną przez lata zaborów rosyjskich niechęć do pożyczania pieniędzy. Zachód, w tym Zachodniopomorskie, jest znacznie bardziej liberalny pod tym względem, otwarty na nowości i inwestycje.