- Czy jest możliwa sędziowska niezawisłość w zależnym sądzie, lepionym przez władzę wykonawczą jak plastelina? - pytał szef adwokatury Andrzej Zwara. A za nim pytanie powtarzali sędziowie.
Ostatnie zmiany wprowadzone przez rząd: *zawieszenie sędziom waloryzacji; *wprowadzenie do sądów podległych ministrowi dyrektorów, którzy decydują o sprawach kadrowych i finansach; *przekształcenie 120 małych sądów w filie większych; *jednorazowe delegowanie kilkudziesięciu sędziów do orzekania w
Warszawie - zostały odebrane przez sędziów jako akty wymierzone w niezależność sądownictwa.
Stanisław Dąbrowski, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wyliczał uprawnienia ministra: tworzenie i znoszenie sądów i wydziałów, mianowanie i odwoływanie prezesów i wiceprezesów, kontrola administrowania sprawami przez sędziów, którą trudno oddzielić od ingerencji w czynności orzecznicze, kontrola organizacji sądu i jego finansów, prawo do inicjowania postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom.
Na wtorkowej konferencji sędziowie mówili, że czują się oszukani i zlekceważeni. Szczególnie, że wszystkie dotyczące ich posunięcia wprowadzone były przy zdecydowanym ich sprzeciwie. Efektem są dwa wnioski do Trybunału Konstytucyjnego:
KRS zaskarżyła ostatnią, dużą nowelizację ustawy o ustroju sądów powszechnych, a Pierwszy Prezes SN - ustawę zamrażającą waloryzację płac.
Swoje zarzuty kierowali do obecnego na sali wiceministra sprawiedliwości Stanisława Chmielewskiego. - Zakres niezależności sądów jest w konstytucji niedookreślony. Zadaniem władzy wykonawczej jest zapewnienie sprawnego wymiaru sprawiedliwości. To, że minister ma rozmaite uprawnienia dotyczące sfery administracyjnej, a także powoływania i odwoływania prezesów, samo w sobie nie oznacza ingerencji w niezależność sądów. Ale granica jest delikatna i łatwo ją przekroczyć - mówił minister Chmielewski.
- Pan minister mówi o "zakresie niezależności". Niezależność nie ma zakresu. Niezależność jest, albo jej nie ma - mówił prezes Stowarzyszenia Iustitia Maciej Strączyńki. Zauważył, że w Polsce nie mamy już do czynienia z trzema władzami, ale z dwiema, bo wykonawcza i ustawodawcza stanowią w praktyce jedność: - To wyłącznie decyzja polityczna, czy ktoś występuje w roli posła czy ministra. Czy w obu tych rolach naraz. Nie ma wzajemnego równoważenia się władz. I władza sądownicza stoi na przeciwko jednej, skonsolidowanej - mówił sędzia Strączyński.
Sędziowie mają wątpliwości, czy skala obecnej likwidacji sądów i delegacji sędziów nie narusza zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Ich zdaniem tak wielka operacja powinna być wprowadzona aktem wyższej rangi, niż ministerialne zarządzenie.
Konferencja zakończyła się apelem do premiera o spotkanie: - Skoro premier znalazł kilka godzin na spotkanie i debatę z internautami i twórcami w sprawie ACTA, to apelujemy, by znalazł czas na spotkanie z sędziami - wezwał członek KRS sędzia Waldemar Żurek.
Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>