Generał sądzony ma być po raz kolejny za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z pacyfikowanej po wprowadzeniu w stanu wojennego kopalni "Wujek" w grudniu 1981 r.
Chodzi o przekazanie przez niego tajnym szyfrogramem uprawnień do decyzji o użyciu broni palnej dowódcom oddziałów zwartych MO.
W ostatnim procesie Kiszczak - ze względu na stan zdrowia - mógł być na sali rozpraw nie dłużej niż przez dwie godziny. Mec. Grzegorz Majewski, adwokat generała, podkreślał we wtorek, że od 20 lat badania pokazują zawansowanie różnych chorób jego klienta i "niemożność uczestnictwa w procesie".
Ale ostatnio niektóre objawy - np. neurologiczne - nasiliły się. Sam Kiszczak mówił niedawno sądowi, że "nie wie, co się dzieje na sali".
Adwokat chciał, by sąd powołał komisję złożoną z lekarzy różnych specjalności, ale sędziowie już wcześniej zdecydowali o powołaniu biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej, którzy w ciągu miesiąca wydadzą opinię - czy generał może być jeszcze sądzony. Poznamy ją 15 marca.
Od pierwszego wyroku w 1996 r. warszawski sąd dwa razy uniewinniał Czesława Kiszczaka, raz go skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu, raz umorzył jego sprawę z powodu przedawnienia. Wszystkie wyroki uchylał Sąd Apelacyjny w
Warszawie.