Fakty: Tomasz Lis nie jest naczelnym Wprost. Rozstał się z redakcją w dniu wręczenia nagrody Człowieka Roku Donaldowi Tuskowi. Premier na galę wręczenia nagrody
przyszedł z pluszowym lisem, żeby zamanifestować poparcie dla dziennikarza.
Interpretacje: Wersja Lisa:
Były naczelny ''Wprost'' przedstawił ją
w rozmowie z "Polska The Times". Dziennikarze pytali: "Sprowokował pan przyspieszenie wypowiedzenia? Głośne wyrzucenie z
pracy, zbiegło się datą otwarcia nowego portalu internetowego, któremu pan patronuje." Lis: - To nie ma nic wspólnego z nowym projektem, bo właściciel "Wprost" sam powiedział, że konfliktu interesów nie ma. I oczywiście nie było. I by nie było. Konflikt powstał w zupełnie innym punkcie. Kiedy właściciel w sposób natarczywy zaczął się domagać 25 proc. udziałów w tym projekcie. (...) Domagał się również przejęcia kontroli nad sprzedażą reklam w tym projekcie. Mam maile wydawcy do mnie, w których jest to zapisane.
Lis mówi też, że musiał zatrudniać prawników, by wyegzekwować zapisane w kontrakcie wynagrodzenie.
Wersja Point Group:
Właściciel ''Wprost''
odpowiedział w niedzielę. W podpisanym przez Michała Lisieckiego oświadczeniu czytamy:
"Pan
Tomasz Lis swymi działaniami sprowokował zdarzenia, które uczyniły z niezależnego dziennikarza i redaktora naczelnego "Wprost" - przedsiębiorcę składającego osobiście prywatne oferty handlowe partnerom PMPG i AWR Wprost bez wiedzy i zgody wydawcy. (...) Rozmowy takie faktycznie były prowadzone po ogłoszeniu przez Pana Tomasza Lisa jego planów biznesowych w końcu 2011 r. Wydawca złożył byłemu redaktorowi naczelnemu ofertę zakupu udziałów w jego przedsięwzięciu, aby wykluczyć potencjalny konflikt interesów. Po ostatecznym zamknięciu tego tematu na początku roku, strony nie powracały do niego. (...) W opinii Zarządu, Pan Tomasz Lis wykorzystuje obecnie publikacje prasowe po to, by wykreować pewien spektakl, w którym jako wydawca nie zamierzamy brać udziału. Oceniamy, że wywiady prasowe udzielane przez Pana Tomasza Lisa mają służyć tylko i wyłącznie promocji przedsięwzięcia, którego jest wiodącym udziałowcem."
Nasze ustalenia:
Jak pisaliśmy w "Gazecie"
tuż po zwolnieniu Lisa, "jednym z powodów rozstania z wydawcą "Wprost" Michałem Lisieckim (Point Group) jest fakt, że Lis kilka miesięcy temu zaangażował się w budowę serwisu internetowego wzorowanego na amerykańskim Huffington Post (nie jest jeszcze znana polska nazwa). - Wydawca uznał, że nie da się połączyć tych aktywności. Chciał, żeby portal działał w ramach jego grupy - tłumaczył nasz informator. Inny powód to trwające od dawna konflikty na linii Lis - Lisiecki. Ostatnio miało pójść o tytuł Człowieka Roku "Wprost". Według jednej z wersji czytelnicy najwięcej głosów mieli oddać na Janusza Palikota, ale Lis ostatecznie przekonał kapitułę, by tytuł dostał premier".