http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kulisy odejścia Lisa z "Wprost". Dwa oświadczenia

kid
2012-02-20, ostatnia aktualizacja 2012-02-20 08:12

Wersje są dwie. Jedna Lisa, druga jego byłego pracodawcy

Tomasz Lis
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Tomasz Lis
Fakty:

Tomasz Lis nie jest naczelnym Wprost. Rozstał się z redakcją w dniu wręczenia nagrody Człowieka Roku Donaldowi Tuskowi. Premier na galę wręczenia nagrody przyszedł z pluszowym lisem, żeby zamanifestować poparcie dla dziennikarza.

Interpretacje:

Wersja Lisa:

Były naczelny ''Wprost'' przedstawił ją w rozmowie z "Polska The Times".

Dziennikarze pytali: "Sprowokował pan przyspieszenie wypowiedzenia? Głośne wyrzucenie z pracy, zbiegło się datą otwarcia nowego portalu internetowego, któremu pan patronuje." Lis: - To nie ma nic wspólnego z nowym projektem, bo właściciel "Wprost" sam powiedział, że konfliktu interesów nie ma. I oczywiście nie było. I by nie było. Konflikt powstał w zupełnie innym punkcie. Kiedy właściciel w sposób natarczywy zaczął się domagać 25 proc. udziałów w tym projekcie. (...) Domagał się również przejęcia kontroli nad sprzedażą reklam w tym projekcie. Mam maile wydawcy do mnie, w których jest to zapisane.

Lis mówi też, że musiał zatrudniać prawników, by wyegzekwować zapisane w kontrakcie wynagrodzenie.

Wersja Point Group:

Właściciel ''Wprost'' odpowiedział w niedzielę. W podpisanym przez Michała Lisieckiego oświadczeniu czytamy:

"Pan Tomasz Lis swymi działaniami sprowokował zdarzenia, które uczyniły z niezależnego dziennikarza i redaktora naczelnego "Wprost" - przedsiębiorcę składającego osobiście prywatne oferty handlowe partnerom PMPG i AWR Wprost bez wiedzy i zgody wydawcy. (...) Rozmowy takie faktycznie były prowadzone po ogłoszeniu przez Pana Tomasza Lisa jego planów biznesowych w końcu 2011 r. Wydawca złożył byłemu redaktorowi naczelnemu ofertę zakupu udziałów w jego przedsięwzięciu, aby wykluczyć potencjalny konflikt interesów. Po ostatecznym zamknięciu tego tematu na początku roku, strony nie powracały do niego. (...) W opinii Zarządu, Pan Tomasz Lis wykorzystuje obecnie publikacje prasowe po to, by wykreować pewien spektakl, w którym jako wydawca nie zamierzamy brać udziału. Oceniamy, że wywiady prasowe udzielane przez Pana Tomasza Lisa mają służyć tylko i wyłącznie promocji przedsięwzięcia, którego jest wiodącym udziałowcem."

Nasze ustalenia:

Jak pisaliśmy w "Gazecie" tuż po zwolnieniu Lisa, "jednym z powodów rozstania z wydawcą "Wprost" Michałem Lisieckim (Point Group) jest fakt, że Lis kilka miesięcy temu zaangażował się w budowę serwisu internetowego wzorowanego na amerykańskim Huffington Post (nie jest jeszcze znana polska nazwa). - Wydawca uznał, że nie da się połączyć tych aktywności. Chciał, żeby portal działał w ramach jego grupy - tłumaczył nasz informator. Inny powód to trwające od dawna konflikty na linii Lis - Lisiecki. Ostatnio miało pójść o tytuł Człowieka Roku "Wprost". Według jednej z wersji czytelnicy najwięcej głosów mieli oddać na Janusza Palikota, ale Lis ostatecznie przekonał kapitułę, by tytuł dostał premier".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 1
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':