http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kiedy prawnik łamie prawo. I to świadomie

Ewa Siedlecka
2012-02-20, ostatnia aktualizacja 2012-02-20 14:53

Wręczenie nagród za działalność dobroczynną dla radców prawnych
Wręczenie nagród za działalność dobroczynną dla radców prawnych

Dziś tysiące adwokatów i radców prawnych złamie prawo. To wszystko w ramach akcji, której patronuje Ministerstwo Sprawiedliwości

Prawnicy będą udzielać bezpłatnych porad, uczestnicząc w Tygodniu Praw Ofiar Przestępstw. I złamią prawo, jeśli każdej z tysięcy osób, które z tego skorzystają, nie wystawią PIT-u. I nie zapłacą podatku VAT od wartości tych porad.

A jeszcze tydzień temu radcowie prawni wręczyli nagrody Kryształowego Serca 17 radcom, którzy wyróżniają się w świadczeniu bezpłatnych usług niezamożnym. Taka nagroda to jak donos do urzędu skarbowego.

VAT-em w porady

Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie wprowadził darmowego systemu wsparcia prawnego dla niezamożnych. Sprzeciwia się temu minister finansów. To zaniechanie państwa łatają tysiące prawników, którzy udzielają porad za darmo. Ale Ministerstwo Finansów żąda, żeby płacili od ich wartości 23-proc. VAT. Bo podatek VAT płaci się nie od faktycznie uzyskanego przychodu, tylko rynkowej wartości porady.

Zamiast stworzyć system bezpłatnych porad dla niezamożnych, państwo opodatkowuje tych, którzy te porady dostają, i prawników, którzy im ich z dobroci serca udzielają.

Oprócz porad dla ofiar przestępstw adwokaci dwa razy do roku organizują Tydzień Porad Prawnych. Radcowie - akcję "Niebieski Parasol", a np. warszawska okręgowa izba prowadzi stałą darmową poradnię. Do tego dochodzą porady ofiarom klęsk żywiołowych (tylko w czasie ostatniej powodzi sami adwokaci pomogli 13 tys. osób) i katastrof - w tym smoleńskiej. Jest też codzienna praca społeczna na rzecz fundacji i stowarzyszeń.

Cały ten łańcuch ludzi dobrej woli działa nielegalnie.

Nieoficjalnie urzędnicy radzą prawnikom, by swoje porady wyceniali na symboliczną złotówkę. - I tak musielibyśmy tym nieraz dziesiątkom osób dziennie - jak to się dzieje np. przy klęskach żywiołowych - wystawiać PIT-y 8C. To trwa, ci ludzie nie mają przy sobie często dokumentów, nie pamiętają numeru PESEL czy NIP - mówi Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. - Zresztą jak przyjdzie do mnie nawet jedyna babcia i nie jest w stanie zapłacić za poradę, to przecież nie wystawię jej PIT-u, bo się wystraszy i nie zrozumie, o co chodzi. A porada prawna nie kosztuje złotówki i izba skarbowa może nam to zakwestionować - dodaje Bobrowicz.

Inaczej niż w Unii

Prawnicy nie pamiętają, by zdarzył się przypadek zakwestionowania porady "za złotówkę", ale też mało kto z tego pomysłu korzysta.

Zdarzył się natomiast inny przypadek. Nieżyjąca już wielka łódzka społeczniczka adwokat Maria Sawicka przez kilkanaście lat za darmo udzielała porad i reprezentowała osoby ubogie w sądzie. Dostała za to pieniężną nagrodę marszałka województwa i rozdała ją potrzebującym. A fiskus zażądał od niej podatku od nagrody.

- Przez lata Ministerstwo Finansów twierdziło, że nie może zwolnić z VAT-u nieodpłatnie świadczonych usług prawniczych, bo uniemożliwiają to unijne przepisy. Ale sprawdziliśmy: w żadnym kraju UE takie usługi nie są opodatkowane - mówi prezes Bobrowicz.

Jednak na poselskie interpelacje w tej sprawie Ministerstwo Finansów odpowiada: nie możliwie. Dlaczego? Bo unijna dyrektywa o VAT "w swoim katalogu nie wymienia w ogóle bezpłatnej pomocy prawnej i tym samym nie daje możliwości zastosowania do tych usług zwolnienia z podatku VAT" (odpowiedź wiceminister finansów Elżbiety Chojny-Duch z 2008 r.).

B. minister sprawiedliwości europoseł Zbigniew Ziobro zwrócił się w tej sprawie z interpelacją do Komisji Europejskiej.

I dostał odpowiedź: "Jeśli prawnik świadczy usługę nieodpłatnie, co do zasady nie podlega ona wówczas opodatkowaniu" - napisał latem 2010 roku w imieniu Komisji Aldirdas Gediminas Semeta.

Ministerstwo Finansów więc - skoro Unia VAT-u nie wymusza - zmieniło argumentację. Teraz powołuje się na brak definicji "nieodpłatnej pomocy prawnej" w polskim prawie. Tak napisał latem zeszłego roku w odpowiedzi na kolejną interpelację poselską wiceminister finansów Maciej Grabowski.

Uznał też, że "niezasadne jest tworzenie nowej preferencji podatkowej". "Preferencją" nazwał zwolnienie z podatku przychodu, którego nie było.

Płacić czy nie płacić

- Choć to brzydkie, ale przed zeszłorocznym Tygodniem Praw Ofiar Przestępstw zaszantażowaliśmy Ministerstwo Finansów - mówi Monika Strus-Wołos, przewodnicząca Komisji Działalności Pro Bono przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. - Powiedzieliśmy, że jak nie będziemy mieli jednoznacznej interpretacji ministerstwa, że nie musimy płacić VAT-u i wystawiać PIT-ów, to nie bierzemy udziału w akcji. No i dostaliśmy interpretację, która przypomina siadanie okrakiem na płocie: że od VAT-u zwolniona jest działalność marketingowa, więc jeśli darmowe porady mają służyć wizerunkowi kancelarii, to płacić nie trzeba. To znaczy, że mamy przekonywać fiskusa, że robimy to w gruncie rzeczy dla pieniędzy!

- Ta interpretacja znaczy, że ci, którzy nie chwalą się publicznie, iż działają pro bono, muszą płacić VAT. Zmuszani jesteśmy do pływania w mętnej wodzie. I wisi nad nami ciągle miecz Damoklesa, bo nigdy nie wiadomo, czy interpretacja się nie zmieni - mówi mec. Robert Krasnodębski, specjalista prawa podatkowego.

Ministerstwo Finansów argumentuje, że zwolnienie z VAT-u darmowych porad sprowokuje nadużycia, bo prawnicy mogą brać pieniądze i nie płacić podatków, twierdząc, że porada była darmowa. - Przecież jak ktoś chce "brać pod stołem", nie wykazując udzielonych porad, to i tak może. Zwolnienie z VAT-u nic tu nie zmieni - zauważa mec. Krasnodębski.

Prezes Bobrowicz podlicza "straty państwa" w razie zwolnienia darmowych porad prawnych z VAT-u: - Załóżmy, że w Polsce udziela się 50 tys. bezpłatnych porad prawnych rocznie. Jeśli każda warta jest, powiedzmy, 200 zł, to podatek dochodowy, który powinni zapłacić obdarowani tymi świadczeniami, wynosi 1 mln 900 tys. zł. Z tym że większość z nich jest tak biedna, że nie musi płacić podatków, więc ta suma do skarbu państwa i tak nie wpłynie. Natomiast VAT od prawników wyniósłby 2 mln 300 tys. zł. Czyli zwolnienie przez państwo darmowych porad z opodatkowania spowoduje stratę ok. 3 mln zł. Przecież w skali budżetu to suma groteskowa - ocenia Bobrowicz.

Przeczytaj także:
Bezpłatna porada prawna będzie bezpłatna
Lista dyżurów prawnych w całej Polsce



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8
  • 1
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':