http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Konflikt pokoleń

Aleksandra Pezda
2012-02-18, ostatnia aktualizacja 2012-02-17 19:26

Pasowanie na ucznia sześciolatków
Pasowanie na ucznia sześciolatków
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Co sześcioletni Jaś traci, gdy uczy się w jednej klasie z siedmioletnim Adasiem? A może odwrotnie - zyskuje?

Zimowy poranek, szkolny bus zbiera kilkanaścioro zaspanych uczniów z wiejskiej okolicy - od czterech lat do 11. Chodzą do jednej szkoły, ba, do jednej klasy! I w tej klasie w jednym kąciku maluchy uczą się pisać, a w drugim starsi ćwiczą matematykę. W małej prowincjonalnej szkole uczą się w zapomniany, ale naturalny sposób - często bez podręczników, młodsi od starszych i wszyscy od jednego nauczyciela.

Sentymentalny obrazek z XIX w.? Nie, ten film francuskiego dokumentalisty Nicolasa Philiberta "Być i mieć", nagrodzony kilka lat temu przez Europejską Akademię Filmową, pokazuje prawdziwą szkołę z francuskiej Overnii.

Czy naprawdę da się dobrze wykształcić dzieci w różnym wieku w jednej klasie?

Rodzice: dzieci się męczą!

To pytanie wciąż jest aktualne w Polsce z powodu obniżenia wieku szkolnego. Rząd dał rodzicom przejściowo wybór i trzeci rok z rzędu sami decydują, czy sześcioletnie dziecko poślą do szkoły, czy zostawią w przedszkolu. Tak ma być do 2014 r.

Efekt? Zaledwie co dziesiąty sześciolatek idzie do szkoły, więc uczą się z siedmiolatkami. W jednej klasie mogą się spotkać dzieci z niemal dwuletnią różnicą w dacie urodzin.

Dobrze to, czy źle? Kto traci, kto zyskuje? Czy dorównujący do starszych sześciolatek, czy "nudzący się" siedmiolatek?

Rodzice z ruchu Ratujmaluchy.pl protestują przeciw obniżeniu wieku szkolnego - na podstawie ponad stu wyznań rodziców napisali raport o stanie szkół. Niektóre z tych obrazków są drastyczne.

- "Zapisałam sześcioletnią córkę do klasy w większości siedmiolatków. Po dwóch miesiącach nauczycielka wymagała od dzieci czytanek. Moja córka do nocy ćwiczy pisanie i płacze, że nigdy się nie nauczy czytać".

- "Częste uwagi w dzienniczku, że syn ma brzydki charakter pisma i kręci się na lekcji. Po rozmowach z psychologiem zrozumiałam, że dziecko nie może mieć ładnego pisma, bo dopiero w siódmym roku życia wyrobią mu się mięśnie dłoni. Przychodził ze szkoły zestresowany, zrozpaczony. Na koniec roku powiadomiono nas, że lepiej, by jeszcze raz poszedł do pierwszej klasy. Płakał przez całe wakacje. Przeniosłam go do innej szkoły, jak skończył siedem lat, skończyły się też problemy".

Na wątpliwości rodziców lekarstwem ma być ustawowa zasada, że do pierwszej klasy mają iść sześciolatki, które wcześniej chodziły do przedszkola. Czyli takie, które radzą sobie w grupie, są samodzielne (zresztą od tego roku każdy sześciolatek będzie po przedszkolu, bo weszła w życie obowiązkowa zerówka dla pięciolatków). Dzieci, które sobie nie radzą, według MEN powinny korzystać z dodatkowych szkolnych zajęć wyrównawczych.

Urszula Moszczyńska, psycholog z warszawskiej poradni psychologiczno-pedagogicznej: - Sześciolatek nawet najbardziej utalentowany będzie się różnił rozwojowo od siedmiolatka. Nie poradzi sobie na tym samym poziomie z pisaniem, bo ma mniej sprawną rękę, słabszą koordynację wzrokowo-ruchową. Nawet dobrze rozwiniętemu sześciolatkowi podganianie nauki w grupie ze starszymi dziećmi może zaprzepaścić edukacyjne szanse. W grupie rówieśniczej mógłby być uczniem bardzo dobrym, a w rywalizacji ze starszymi być może tylko trójkowym.

Moszczyńska krytykuje zajęcia wyrównawcze dla maluchów, które nie nadążają z programem: - Nie mogą służyć wymuszaniu wcześniejszego rozwoju!

Groźna różnica wieku?

Przed posyłaniem dzieci w różnym wieku do tej samej szkolnej grupy ostrzegają amerykańscy badacze psychologowie Howard S. Friedman i Leslie Martin. Wnioski wyciągnęli z badań w projekcie, w którym poszukiwali czynników wpływających na długowieczność. Wyniki badacze opublikowali kilka miesięcy temu*.

Sprawdzili losy ponad 1,5 tys. Amerykanów, których inteligencję i osobowość badał w 1921 r. profesor z Uniwersytetu w Stanfordzie Lewin Turman. Wybrał dziesięcioletnie dzieci, uważane za ponadprzeciętnie zdolne. 80 lat później psychologowie Friedman i Martin sprawdzili historię ich życia.

Niespodziewanie znaleźli związek między długością życia a momentem rozpoczęcia szkoły. Badacze piszą, że ci, którzy rozpoczęli naukę wcześniej, mieli też więcej problemów zdrowotnych i żyli krócej. Podobnie zresztą jak ci, którzy w dzieciństwie "przeskakiwali" o klasę wyżej.

W tych badaniach mowa o pięciolatkach, bo obowiązek szkolny w USA dotyczył już wtedy sześciolatków. Zdaniem psychologów szanse na zdrowie i długie życie obniżyło ich bohaterom także i to, że jako pięciolatki chodzili do klas ze starszymi dziećmi, czyli z sześciolatkami. Rodzice wysyłali dzieci do szkoły wcześniej, sądząc, że są na to gotowe. Zdaniem badaczy polegali jednak wyłącznie na ich kompetencjach intelektualnych, ale one - będąc w klasie w mniejszości - nie potrafiły się dobrze zaadaptować. Zabrakło im kompetencji społecznych i emocjonalnych.

- Może rodzice też za bardzo naciskali na wyniki? - zastanawiają się amerykańscy psychologowie. I radzą, żeby nie nakłaniać do szkolnego wyścigu na czas. "Porównywanie się do kolegów z klasy jest dla dzieci tak ważne, że źle zsynchronizowany start szkolny może je sprowadzić na niewłaściwą drogę" - piszą Friedman i Martin.

- Przejście z przedszkola czy domu do szkoły jest dla małego człowieka wyjątkowo trudne. Zamiast zabawy przychodzą obowiązki i dyscyplina - przypomina dr Andrzej Gniazdowski, specjalista promocji zdrowia z łódzkiego Uniwersytetu Medycznego. - W pierwszej klasie dzieci powinny być uczone w maksymalnie homogenicznych wiekowo klasach, niezależnie, czy będą to klasy złożone z siedmio-, sześcio- czy pięciolatków.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6
  • 1
  • 1
  • 4
  • 6
  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':