http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krasowski przegrał z Michnikiem

wrób
2012-02-17, ostatnia aktualizacja 2012-02-17 18:43

Robert Krasowski, były naczelny "Dziennika", dziś wydawca i publicysta, ma przeprosić Adama Michnika za rozpowszechnianie wypowiedzi nieprawdziwych i zniesławiających naczelnego "Gazety"

Robert Krasowski
Były red. nacz. "Dziennika" Robert Krasowski
Robert Krasowski
ZOBACZ TAKŻE
- Gdy naruszane jest prawo, trudno mówić o wolności słowa. Nie realizuje swobody wypowiedzi podniesienie obiektywnie nieprawdziwych zarzutów - takim uzasadnieniem sędzia Zbigniew Szczuka zakończył wczoraj jeden z dłuższych i najgłośniejszych sporów sądowych o słowa.

W marcu 2007 r. Krasowski - wówczas naczelny "Dziennika" - opublikował tekst "O rycerzach lustracyjnej wojny". Pisał o Michniku i Jarosławie Kaczyńskim. I stwierdzał: "Michnik poświęcił jedną trzecią życia na obronę byłych ubeków (...), legenda opozycji trywializowała się w kolejnych dowodach na to, że kolaboracja i sprzeciw były w istocie tym samym".

Sąd musiał rozstrzygnąć, czy to słowa nieprawdziwe i czy użyte zostały celowo, by obrazić. I uznał, że tak było. Że zdania o obronie ubeków i zacieraniu granic między kolaboracją i odwagą były informacją, a nie opinią dozwoloną w ramach prasowej polemiki, jak uważał Krasowski.

W uzasadnieniu sędzia Szczuka odwołał się do kilku językoznawców. Wyrok oparł głównie na ustnej opinii prof. Jerzego Bralczyka. Bralczyk podkreślał, że w odbiorze przeciętnego czytelnika słowa Krasowskiego jednoznacznie godziły w dobre imię legendy opozycji. Konkluzja z przesłuchania profesora przed sądem brzmiała: - Nikt nie powinien kłamać.

Sędzia Szczuka: - Słowo "oszczerstwo" słusznie pada w tej sprawie.

Jak w każdym procesie o zniesławienie sąd musiał jeszcze rozpatrzyć, czy redaktora Krasowskiego przed odpowiedzialnością nie chroni "dziennikarska staranność", "działanie w interesie społecznym". Sam Krasowski przed sądem stwierdził, że dziś "zastanowiłby się nad użyciem ponownie podobnych określeń".

Według sądu nie przedstawił też dowodów na poparcie swoich twierdzeń.

O złej woli Krasowskiego - zdaniem sądu - świadczyło to, że gdy zaraz po publikacji "Rycerzy..." został wezwany do przeprosin i zakończenia sprawy bez procesu, prowadzona przez niego gazeta odpowiedziała serią tekstów. - Kampanią przeciwko Adamowi Michnikowi, który pozywa dziennikarzy do sądu - mówił Zbigniew Szczuka. Tymczasem jego zdaniem Krasowski niesłusznie chował się za "tarczą opinii", faktycznie stawiając Michnikowi "czytelne zarzuty".

Sąd zasądził od Krasowskiego 10 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Zakładu dla Niewidomych w Laskach. Wyrok nie jest prawomocny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 3
  • 1
  • 3
  • 1
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    65 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':