Premier ostro skomentował opisany przez "Gazetę"
rządowy raport o Komisji Majątkowej, która od 1989 r. zajmowała się zwrotem majątku odebranego Kościołowi za PRL. Z raportu wynika, że Komisja pracowała w bałaganie, przyznała zakonom i parafiom o kilkaset rekompensat więcej, niż złożyły wniosków. Przez ponad 20 lat Komisji ani razu nie skontrolowano. Akta niektórych spraw zaginęły.
Spytaliśmy wczoraj premiera, jakie konsekwencje wyciągnie wobec komisji. - Będą dużo większe niż reprymenda ze strony premiera. Kontrowersyjne, źle udokumentowane decyzje komisji majątkowej zbada CBA i prokuratura - powiedział. I dodał: - Nie ukrywam, że informacje o tym, jak pracuje komisja były jednym z powodów, dla których podjąłem decyzję o jej zamknięciu.
Kto jest winien nadużyć w komisji? - Raport pokazuje, że odpowiedzialność jest przede wszystkim po stronie urzędników państwowych - mówił Tusk. Przyznał jednak, że "strona kościelna i osoby które reprezentowały
Kościół w tym procederze nie jest bez winy": - Jeśli okaże się, że ze strony przedstawicieli Kościoła były nadużycia prawne, będą tak samo odpowiadali jak urzędnicy.
Działalność komisji ostro krytykują inni politycy. Według Sławomira Neumanna (PO) skarb państwa powinien wystąpić o zwrot nienależnie przekazanych majątków: - Skarb państwa nie jest Świętym Mikołajem.
Służby złożyły kilkanaście zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w czasie postępowań regulacyjnych przed Komisją Majątkową. - Raport potwierdził nasze wcześniejsze ustalenia - mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.
Raport dostała już m.in. prokuratura w Gliwicach, która w grudniu oskarżyła sześciu członków Komisji o korupcję oraz działanie na szkodę skarbu państwa. Będzie wykorzystany w postępowaniu dotyczącym parafii Świętych Apostołów Filipa i Jakuba w Żorach.
Żorska parafia w 1991 r. złożyła wniosek o rekompensatę za utracone w PRL 42 ha gruntów rolnych. Do 2002 r. komisja przyznała jej kilka rekompensat - łącznie 360 ha.