Impreza nazywana nieformalnie "kongresem zjednoczeniowym lewicy" miała się odbyć w wynajętej już przez Palikota Sali Kongresowej Pałacu Kultury w
Warszawie.
W piątek Leszek Miller po posiedzeniu zarządu
SLD ogłosił, że nie weźmie udziału w obchodach. - Przekonaliśmy się, że Ruch Palikota to nie jest żadna lewica. Nie popiera naszego projektu podniesienia
płacy minimalnej i jest za podniesieniem wieku emerytalnego forsowanym przez rząd liberalnej prawicy - wyliczał rzecznik SLD Dariusz Joński.
Decyzja wywołała ostrą reakcję palikotowców: - Z SLD chcemy jak najszerszej współpracy, ale z panem Leszkiem M. nie wyobrażamy sobie relacji, dopóki nie wyjaśni się kwestia jego udziału w torturowaniu ludzi na terytorium Polski - komentował rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek (chodzi o sprawę domniemanych więzień
CIA w Polsce).
Decyzja SLD stawia w trudnej sytuacji Kwaśniewskiego, który miał być gościem kongresu. - Szkoda. Nie miałbym żadnych wątpliwości co do uczestnictwa w tej imprezie, gdyby to była demonstracja współpracy ruchów lewicowych. Wtedy widziałbym tam miejsce dla siebie i innych istotnych postaci lewicy. Nie wiem, co zrobię. Na razie proszę mnie nie wiązać z tą czy inną imprezą - mówi b. prezydent.