Graś przypomniał, że premier zapowiadał podczas powoływania nowego rządu w listopadzie, że żaden z ministrów nie może czuć się pewny, że stanowisko jest mu dane raz na zawsze. - Każdy z jego ministrów musi się czuć, że jest codziennie w jego dyspozycji i będzie rozliczany z realizacji powierzonych mu zadań - stwierdził w TVN24 rzecznik rządu.
Dodał, że nie widzi potrzeby, żeby pierwsza do rozliczenia stawała minister sportu Joanna Mucha. Zarzuty, jakie w stosunku do niej ma opozycja, to m.in. odwołanie sportowego otwarcia Stadionu Narodowego (nie rozegrano Superpucharu między Legią
Warszawa i Wisłą
Kraków, bo
policja miała zastrzeżenia do bezpieczeństwa na stadionie), zamieszanie z premiami dla zarządu Narodowego Centrum Sportu, które prowadziło budowę tego stadionu i w końcu mała wiedza o sporcie
- Mam w ogóle wrażenie, że jest polityczne zamówienie na atakowanie minister sportu. Kilkadziesiąt ośrodków ją atakuje - powiedział w piątek Graś.
Odniósł się też do sondaży, w których Platforma pikuje o kilka punktów procentowych. Przekonywał, że "reformy, które zostały zapowiedziane przez premiera są najlepszym dowodem na to, że Platforma nie kieruje się sondażami i słupkami".