http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie można zwolnić z pracy skazanego za korupcję posła

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski
2012-02-16, ostatnia aktualizacja 2012-02-16 08:46

Krzysztof Grzegorek, były wiceminister zdrowia, po przegranej apelacji
Krzysztof Grzegorek, były wiceminister zdrowia, po przegranej apelacji
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Szpital nie może zwolnić z pracy skazanego za korupcję byłego posła i wiceministra zdrowia Krzysztofa Grzegorka. Musi mieć na to zgodę marszałka i wicemarszałków Sejmu. Ale czeka na nią ponad dwa miesiące

Korupcja z immunitetem - przeczytaj komentarz

Krzysztof Grzegorek, b. poseł PO i wiceminister, jest bez wątpienia dobrym lekarzem. Ale dwa lata temu został prawomocnie skazany za przyjęcie 22 tys. 395 zł łapówki od przedstawicieli koncernu Johnson & Johnson Poland. Był wtedy wicedyrektorem szpitala w Skarżysku-Kamiennej.

Jeszcze przez dwa lata Grzegorek ma zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w służbie zdrowia.

W szpitalu w Skarżysku-Kamiennej przepracował 25 lat. Po utracie mandatu w ubiegłym roku złożył podanie o przywrócenie do pracy na stanowisku ordynatora. Był nim przed pójściem do Sejmu.

Ordynator zarabia nie mniej niż 8 tys. brutto, z dyżurami nawet 20 tys. zł miesięcznie. Szpital w Skarżysku jest w trakcie restrukturyzacji. Jego zadłużenie (ok. 40 mln zł) dwukrotnie przekroczyło wartość majątku.

- Szpital nie ma zamiaru zwalniać obecnego ordynatora, by zatrudnić byłego posła z wyrokiem skazującym za korupcję - mówi Monika Drab-Grotowska, radca prawny szpitala.

Na rozwiązanie umowy o pracę z byłym posłem musi wyrazić zgodę prezydium Sejmu.

Zgody tej nie ma od ponad dwóch miesięcy. - Marszałek Ewa Kopacz [b. minister zdrowia] wyłączyła się z podejmowania decyzji, bo dotyczyła jej byłego podwładnego. Prezydium Sejmu postanowiło, że opinię wyda komisja regulaminowa - wyjaśnia Jan Węgrzyn, zastępca szefa Kancelarii Sejmu (marszałek Kopacz odmówiła rozmowy).

Komisja zebrała się w styczniu. Monika Drab-Grotowska uważa wypowiedzi niektórych posłów za żenujące. - Są granice "obrony" kolegów - komentuje.

Ze stenogramu posiedzenia: Poseł Romuald Ajchler (SLD): "Jakieś tam błędy popełnił, ale jak przyjrzeć się temu, co się dzieje w życiu, to wielu posłów nie wraca na swoje stanowiska, bo z chwilą ich powrotu specjalnie dokonano restrukturyzacji".

Podobnie mówiło kilku innych posłów z komisji. Zwykle niechętnie godzą się oni na zwalnianie z pracy byłych kolegów. Od 2005 r. prezydium Sejmu odrzuciło siedem takich wniosków.

Po burzliwej dyskusji komisja zdecydowała jednak, że szpital nie musi zatrudniać Grzegorka jako ordynatora. Ale eksposeł się odwołał - mimo że żaden akt prawny nie przewiduje takiej drogi.

- Poseł Grzegorek złożył pismo do Prezydium Sejmu, że nie chce być ordynatorem, tylko zwykłym lekarzem w tym szpitalu. Prezydium potraktowało to jako nowy stan faktyczny - przyznaje Węgrzyn.

Dziś komisja ma więc wydać opinię po raz drugi. - To bardzo dobry lekarz, zasłużył się dla szpitala - mówi "Gazecie" Bożena Sławiak (PO), członkini komisji regulaminowej. - Niech nie sprawuje funkcji kierowniczych, ale niech będzie zwykłym lekarzem. Pan jest po dwóch zawałach, w bardzo ciężkim stanie. Mam wątpliwości, jak to rozstrzygnąć.

Szpital tłumaczy, że zgodnie z prawem obowiązany jest zatrudnić go "na tym samym lub równorzędnym pod względem płacowym stanowisku pracy". Czyli Grzegorek jako starszy asystent miałby pensję ordynatora.

Drab-Grotowska przekonuje, że szpital utracił do niego jako lekarza zaufanie: - Jeśli ktoś czerpał korzyści majątkowe na stanowisku kierowniczym, to dlaczego nie miałby tego robić jako starszy asystent?

Grzegorek mówi "Gazecie": - Urlop poselski brałem ze stanowiska ordynatora. Od strony formalnej należało więc złożyć wniosek o przyjęcie na stanowisko ordynatora. Ale osobiście dyrektorowi powiedziałem, że chciałem wrócić na stanowisko lekarza.

- Nie uważa pan, że z wyrokiem nie powinien pan pracować w publicznej służbie zdrowia?

Grzegorek: - Wyrok nie pozbawia mnie możliwości wykonywania zawodu. Nie zrobiłem nic, co mogłoby podważyć zaufanie do mnie jako lekarza.

Wcześniej Prezydium Senatu nie zgodziło się na rozwiązanie umowy z dyrektorem szpitala w Skarżysku-Kamiennej senatorem PO Michałem Okłą. Jak twierdzi szpital, domaga się on powrotu na stanowisko na podstawie umowy, której nigdy nie wykonywał. W dniu, w którym zawarł umowę na czas nieokreślony (dzień wcześniej rozwiązując umowę na czas określony), rozpoczął urlop bezpłatny. Szpital go i tak zwolnił.

Były senator złożył pozew. Pierwsza rozprawa na początku marca. - Ustawa gwarantuje mi powrót do pracy - mówi Okła.

Też chce być starszym asystentem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 2
  • 5
  • 1
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':