Rejsowy samolot ATR leciał z Warszawy do Pragi. Na pokładzie było 46 pasażerów. W czasie lotu pilot zasłabł i wkrótce zmarł. Według przewoźnika "jego życie nie mogło zostać uratowane". Maszyną bezpiecznie wylądował na lotnisku w stolicy Czech drugi pilot. Linie Czech Airlines zapewniają, że "pasażerom nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo".
Na warszawskim lotnisku powiedziano nam, że samolot przyleciał z Pragi do Warszawy z dwugodzinnym opóźnieniem i mniej więcej z takim poślizgiem, o godz. 16.50 wyleciał w powrotną drogę do stolicy Czech. - Nie mieliśmy jednak sygnałów, że coś dzieje niedobrego na pokładzie. Nie było planów zawracania do Warszawy - mówi Przemysław Przybylski, rzecznik warszawskiego lotniska.
Źródło: Gazeta Wyborcza