Na obrady przyjechał sam ojciec
Tadeusz Rydzyk. Siedzi w otoczeniu posłanek
PiS: Barbary Bubuli, Anny Sobeckiej, naprzeciwko Elżbiety Kruk. Coś do siebie szepczą, nad czymś radzą, nic dziwnego - na sali nuda, prawie pół godziny upływa na dywagacjach, czy można zadawać pytania obecnemu na sali przewodniczącemu
KRRiT, skoro dopiero co przegłosowano wniosek o zamknięciu dyskusji. Posłowie PiS uważają, że można. Ale przewodniczący KRRiT na pytania przygotowany nie jest. - Stawiacie mnie państwo w bardzo niekomfortowej sytuacji - mówi poirytowany Jan Dworak. Jadwiga Wiśniewska (PiS): - Brak komfortu pana Dworaka mnie mało interesuje. Pan Dworak odbiera komfort milionom Polaków, którzy chcą Telewizji Trwam.
Wtóruje jej głos z sali (nie widzę, prawdopodobnie poseł PiS). To apel do przewodniczącego KRRiT: - Proszę się oczyścić!
Ojciec Rydzyk klaszcze. Jest uśmiechnięty, rozluźniony. Co chwilę do stołu przy którym siedzi, podchodzą
fotoreporterzy. Pstryk - zdjęcie za zdjęciem, z posłanką z prawej, z posłem z sąsiedniego stołu, który podchodzi i ustawia się do fotki z ojcem dyrektorem.
Ciągle nie wiadomo, czy wolno zadawać pytania czy tylko zgłaszać wnioski formalne. Z ogólnej dezorientacji korzysta ojciec Rydzyk i włącza mikrofon. - Tyle szumu o to jedno miejsce na multipleksie dla ponad 90 proc. katolików. To wykluczanie ludzi, którzy szukają pomocy i znajdują ją w tych mediach - mówi. Łagodnie, żadnych porównań KRRiT do Hitlera, ani słowa o niszczeniu Polski i Kościoła, które wcześniej padały z anteny Radia Maryja.
Siedzący obok o. Jan Król zapewnia, że Fundacja Lux Veritatis odwoła się od decyzji KRRiT. Dlaczego jeszcze tego nie zrobiła? - Prawnik znalazł tyle nieprawidłowości, że długo nad tym pracuje - tłumaczy o. Król.
Jerzy Fedorowicz (PO) wybucha śmiechem. Elżbieta Kruk (PiS): - Pan zachowuje się niegodnie, panie przewodniczący Fedorowicz.
Przewodniczący obradom połączonych komisji Arkadiusz Czartoryski (PiS) gorączkuje się: - Jeszcze nie było takiej sytuacji, żeby Sejm nie chciał dyskutować nad czymś, co dotyczy ponad miliona Polaków.
Na sali coraz bardziej duszno i chaotycznie. Elżbieta Kruk wstaje, ciągnąc za sobą mikrofon. Ktoś krzyczy: - Pani poseł Kruk, proszę nie niszczyć mienia!
Czartoryski poddaje pod głosowanie wniosek o przerwę. Wniosek upada. Po kilku minutach przewodniczący Czartoryski ogłasza przerwę. - Trzeba złożyć wniosek o modlitwę za przewodniczącego - kpią posłowie Ruchu Palikota.
Projektem uchwały PiS znów nikt się nie zajął. Po przerwie przewodniczący Czartoryski ogłosił kolejną przerwę. Tym razem na dwa tygodnie, żeby przewodniczący KRRiT mógł przygotować odpowiedzi na pytania. Ojciec Rydzyk nie ma szczęścia. Pod koniec stycznia obrady zostały przerwane z powodu usterki technicznej: niemożliwości głosowania za pomocą kart elektronicznych.
6 tysięcy widzów dziennie czy milion katolików? Ojciec Tadeusz Rydzyk wyliczał dziś ile godzin tygodniowo katolickich audycji nadaje publiczna
telewizja, a ile Telewizja Trwam. Według jego obliczeń, Program I TVP nadaje ich niecałe dwie godziny, Program II - 40 minut, a Trwam - ponad 31 godzin. O. Rydzyk argumentował, że katolickiemu nadawcy należy się miejsce na multipleksie, bo ma doświadczenie i rzeszę odbiorców. Apelował o "nieodbieranie głosu katolikom".
W opublikowanym dziś w "Gazecie Wyborczej" tekście Krzysztof Luft, członek KRRiT, tłumacząc odmowę koncesji dla TV Trwam, podał m.in., że średnia oglądalność dobowa tej telewizji wynosi 6 tys. widzów, a w szczycie między godz. 20 a 22 dochodzi do 45 tys. widzów. Przy czym sygnał TV Trwam może dziś odbierać 10 mln widzów. "Jest więc potencjał do rozwoju tej stacji bez multipleksu cyfrowego", tym bardziej, że TV Trwam nadaje od początku z satelity i przez sieci kablowe, nigdy nie nadawała z nadajników naziemnych. Więc zmiana polegająca na zastąpieniu naziemnych nadajników analogowych cyfrowymi jej w żaden sposób nie dotknie. Luft podał też, że obciążenie nadawcy wpuszczonego na multiplex cyfrowy, potrzebne do rozwoju tej sieci, wynosi ok. 7 mln zł rocznie przez 10 lat. Tymczasem Lux Veritatis ma realnie 3,6 mln zł.
Jednak żadne argumenty merytoryczne dziś na sali sejmowej nie padły. Posłowie utonęli w utarczkach, atakując się wzajemnie i krzycząc. Za dwa tygodnie powtórka.