- Komendant powiatowy policji w Wejherowie nadał sprawie priorytet i oddelegował do niej kilkunastu policjantów, którzy od niedzieli zajmują się tylko tym - powiedział ''Gazecie'' asp. sztab. Wiesław Krause z komendy w Wejherowie. W powiecie wejherowskim leży Reda, gdzie odbywał się piłkarski turniej młodzików i gdzie doszło do napadu.
Śledztwo dotyczy wydarzeń z niedzieli: podczas turnieju dziecięcych drużyn z całej Polski na halę w Redzie wtargnęło kilkunastu kiboli. Zaatakowali siedmioletnich piłkarzy Lechii Gdańsk i ich rodziców. - Uderzyli mnie, a kiedy upadłem, kopali po głowie i wrzeszczeli: ''
Arka Gdynia!'' - opowiada jeden z ojców, który zakrwawiony został zabrany do szpitala.
Całe zajście widziały dzieci. Rodzice mają żal do policji, że przyjechała dopiero po 20 minutach, choć komisariat znajduje się zaledwie w odległości 100 m.
- To nieprawda - odpiera zarzuty asp. Krause. - Zgłoszenie dostaliśmy o 15.43, od razu dwóch policjantów przyjechało radiowozem do szkoły, gdzie odbywały się zawody. Musieli tylko okrążyć budynek, bo główne wejście było zamknięte. Na miejsce dotarli w kilka minut.
Policja przyznaje, że kolejny patrol mógł przyjechać 20 minut później, bo jechał z sąsiedniej Rumi. Wczoraj w oficjalnym oświadczeniu napaść chuliganów potępił Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni. Dziś w Gdyni zacznie się cykl warsztatów dla uczniów ''Kibicujemy razem'', które mają uczyć tolerancji i szacunku dla odmienności.