http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Projekt Europa. Problemy, demony i przyszłość

Paweł Wroński
2012-02-15, ostatnia aktualizacja 2012-02-15 00:27

W środę w Pałacu Prezydenckim początek cyklu debat ''Przyszłość Unii Europejskiej. Polska perspektywa'' pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Pierwszy temat: ''Gospodarcza przyszłość Europy w świetle kryzysu euro''.

Tadeusz Mazowiecki
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Tadeusz Mazowiecki
Kancelaria Prezydenta zaplanowała pięć debat, którym przewodniczył będzie pierwszy premier III RP Tadeusz Mazowiecki. W pierwszej - o perspektywach integracji gospodarczej - wezmą udział eksperci i politycy, m.in. prof. Witold Orłowski, prof. Andrzej Wojtyna, Jan Krzysztof Bielecki, Andrzej Olechowski czy Ryszard Bugaj.

Kolejne debaty - co miesiąc - będą poświęcone zderzeniu globalnego rynku i demokracji, instytucjonalnym problemami Unii, jej sąsiedztwu i bezpieczeństwu.

Prezydent Komorowski o potrzebie debat nad przyszłością Europy mówił już w grudniu po wystąpieniu ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Berlinie, w którym wzywał Niemcy do przewodnictwa w ratowaniu strefy euro i wskazywał, że przyszłością Europy jest federacja. - Warto rozmawiać, warto dyskutować, bo być może za wiele lat z tej dyskusji coś dobrego wyniknie - powiedział prezydent w poniedziałek.

Rozmowa z Tadeuszem Mazowieckim, pierwszym premierem III RP i doradcą prezydenta

Paweł Wroński: Strategię Polski wobec Unii premier Donald Tusk przedstawił w lipcowym przemówieniu inaugurującym polską prezydencję. Mówił, że na europejski kryzys jedynym lekarstwem jest więcej integracji. Czemu służy debata organizowana pod auspicjami prezydenta?

Tadeusz Mazowiecki: To przede wszystkim próba odpowiedzi na pytanie, co się dzieje w Europie. Mamy głęboki kryzys i ludzie chcieliby wiedzieć, po co głębiej idziemy w projekt europejski, jaką on ma wartość? Czy w Europę warto inwestować nie tylko gospodarczo, ale lokować w niej nasze nadzieje na przyszłość.

Dziś zwykły człowiek ma wiele niejasności. W sytuacji kryzysowej zawsze budzą się demony - izolacjonizmu, ksenofobii. Wiadomo też, że gdyby projekt europejski nie zdał egzaminu, to stawienie czoła kryzysowi byłoby trudniejsze. Nikt odpowiedzialny w Europie nie życzy sobie tego, by ten projekt europejski się załamał.

Tyle że nawet w Polsce pojawiają się pesymistyczne głosy, iż koncepcja Europy została wypaczona, strefa euro upada, a wraz z nim Unia.

- Nawet przeciwnicy projektu europejskiego nie wyobrażają sobie jego upadku. Problem w tym, że cała uwaga skierowana jest na kłopoty ekonomiczne. A Europa to nie tylko projekt ekonomiczny opierający się na systemie wartości, których kraje europejskie są gotowe przestrzegać. W ten projekt warto inwestować, nie ograniczając się do przezwyciężania problemów gospodarczych. Są problemy demograficzne, jest nieustanny problem demokracji w Unii - wpływu opinii publicznej, roli demokratycznych instytucji UE. Jest problem wspólnoty kulturowej, który ujawnił się podczas dyskusji nad Konstytucją Europejską. Polska chciała wówczas nawiązać do chrześcijaństwa, dziedzictwa oświecenia i wszystkich korzeni, które ukształtowały cywilizację europejską.

Jest też pytanie, czy przyszłością kultury europejskiej jest jej jakieś ''zresetowanie'', czy też powinna być dialogiem wartości. I jest problem ''finalite'' tego projektu - czy Europa będzie federacyjna. Jacques Delors mówił, że to projekt sui generis (w nieustannym tworzeniu). A więc jeśli to będzie federacja, to taka, jakiej jeszcze nie było, respektująca tożsamość narodową i państwową.

W słynnym przemówieniu w berlińskim Towarzystwie Polityki Zagranicznej minister Radosław Sikorski wskazał, że kierunkiem ewolucji Europy jest federacja Stany Zjednoczone Europy.

- Ta wypowiedź ministra była bardzo ważna i miała wielkie echo, ale obrosła nieporozumieniami oraz atakami części opozycji, głównie PiS. Były połajanki, a nawet oskarżenia zamiast dialogu.

A co pan sądzi o niej?

- Polityka jest dziedziną, w której trzeba pokonywać sprzeczności, w Unii Europejskiej trzeba łączyć elementy wspólnotowe z perspektywami narodowymi. Dlatego Europy nie sposób porównywać ze Stanami Zjednoczonymi. U nas istnieją państwa narodowe i obywatel identyfikuje się z Europą właśnie poprzez te państwa. Proszę nie traktować tej debaty jako alternatywy dla polityki kształtowanej przez MSZ. Minister Sikorski jest na nią zaproszony. Szef MSZ jest otwarty na opinie i ich kształtowanie.

Mówi o wspólnocie, a Europą rządzi duet Merkel - Sarkozy.

- Jest jednak wobec tego opór i podejmowane są działania, by głos innych państw też miał znaczenie. Więcej Europy to znaczy więcej wspólnych decyzji. Musimy być równocześnie realistami i zdawać sobie sprawę, że jedne kraje są bardziej zaawansowane w proces integracji, inne mniej. Z drugiej strony Unia jest całością i podział na dwie Unie byłby przypieczętowaniem jakiegoś niepowodzenia. Lepiej łagodzić te sprzeczności, niż doprowadzić do podziału.

Mamy sukcesy w tej dziedzinie, bo nasz głos przyczynia się do tego, że groźba podziału w przypadku paktu fiskalnego została zażegnana, a przynajmniej nie została zinstytucjonalizowana.

Polacy do tej pory traktowali Unię jako punkt odniesienia, jako wzór. Teraz dyskutujemy, co robić w Europie w kryzysie.

- To jest trochę co innego. Myśmy do tej pory rozumowali w kategoriach ''my i oni''. Dostosowania się do jakichś wymagań, osiągnięcia warunków. Teraz wchodzimy w fazę rozumowania ''my'' i poczucia współodpowiedzialności, i to nie tylko deklarowanej, ale realizowanej. Pan prezydent zawsze angażował się w projekt europejski - był przecież ostrym przeciwnikiem absurdalnego hasła ''Nicea albo śmierć'' - i pragnie, aby w tych debatach dochodziły różne punkty widzenia i wzmacniały nie zwątpienie, lecz polską odpowiedzialność i polską perspektywę na rozwój europejskiego projektu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':