We wtorek rozprawa w Sądzie Okręgowym w
Warszawie już się zaczynała, gdy ppłk Edward Kotowski udzielał pod salą wywiadów prawicowym mediom. - To był podstęp, zatrzymaliście mnie państwo tutaj, aby sprawa została umorzona, gratuluję księdzu - mówił wzburzony Kotowski, bezskutecznie dobijając się do zamkniętej sali rozpraw.
Historia zaczęła się w styczniu 2009 r. od wywiadu, jakiego ks. Isakowicz-Zaleski udzielił ''Polsce The Times''. Powiedział, że ppłk Kotowski jako oficer wywiadu PRL o pseudonimie ''Pietro'' miał w Watykanie prowadzić agenta ''Proroka'' i uczestniczyć w zbieraniu informacji z życia
papieża. To miało posłużyć zorganizowaniu zamachu na
Jana Pawła II.
Kotowski przyznawał, że w latach 1979-83 pracował w misji dyplomatycznej PRL przy Watykanie i jednocześnie był oficerem wywiadu, a ''role te uzupełniały się''. Ale zaprzeczył, że służby PRL miały jakikolwiek związek z zamachem na placu św. Piotra. I wytoczył księdzu proces.
We wtorek odwoływał się od umorzenia sprawy przez sąd rejonowy. - Sąd w pełni podzielił postanowienie sądu pierwszej instancji o umorzeniu sprawy z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności oskarżyciela prywatnego - powiedział rzecznik sądu okręgowego sędzia Wojciech Małek.