Miesiąc temu Palikot zapalił w jednym z sejmowych pokoi kadzidełko o zapachu marihuany. Wcześniej polityk zapowiadał, że zapali jointa w pokoju sejmowym i wtedy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył szef Kancelarii Sejmu. Marszałek Sejmu
Ewa Kopacz dzwoniła w tej sprawie do prokuratora generalnego. - Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zapowiedział łamanie prawa na terenie Sejmu. Być może dla pana posła to tylko promocja czy happening, ale dla mnie, marszałka Sejmu, to konieczność podjęcia działań, które będą zmierzać do tego, aby powiedzieć obywatelom, że to jest państwo prawa - mówiła wtedy dziennikarzom Kopacz.
Prokuratura nie wszczęła śledztwa z powodu "braku znamion czynu zabronionego; w ocenie prokuratora celem działań Palikota nie była promocja środków odurzających tylko chęć zainteresowania mediów proponowanym projektem ustawy dotyczącym zmian w przepisach o przeciwdziałaniu narkomanii".
Postępowanie sprawdzające w tej sprawie wszczęte zostało 20 stycznia. Za promocję lub reklamę narkotyków grozi grzywna, ograniczenie wolności albo kara do roku więzienia.
Decyzja w sprawie odmowy dochodzenia jest nieprawomocna i Kancelarii Sejmu przysługuje jeszcze zażalenie.