http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

U Lisa o Magdzie: Płacz i apel do mieszkańców Sosnowca o spokój

AGKO
2012-02-14, ostatnia aktualizacja 2012-02-14 00:38

Program Tomasza Lisa
Program Tomasza Lisa
Fot. TVP 2

Tego dziecka nie udało się uratować, ale możemy uratować godność tego dziecka przez jego pogrzeb. Proszę jako matka dziecka, które zostało wyrwane śmierci w straszliwych okolicznościach, żebyście państwo wszyscy zachowali spokój i sza-cu-nek - ostatnie słowo Teresa Gens, psycholog sądowy, rozłożyła na sylaby. Była gościem w programie "Tomasz Lis na żywo"

Ryszard Kalisz
Fot. TVP 2
Ryszard Kalisz
Krzysztof Kwiatkowski
Fot. TVP 2
Krzysztof Kwiatkowski
Zbigniew Ziobro
Fot. TVP 2
Zbigniew Ziobro
Tomasz Lis po raz kolejny zajął się sprawą półrocznej Magdy z Sosnowca. Do pierwszej części programu zaprosił cztery matki: Katarzynę Cichopek, Joannę Koroniewską, psychologa Hannę Samson i psychologa sądowego Teresę Gens. Na dwa dni przed pogrzebem półrocznej Magdy z Sosnowca chciał wiedzieć czy zaproszone do studia kobiety są zdziwione tym, że matka dziewczynki chce być na jej pogrzebie. Żadna zdziwiona nie była.

Pierwsza odpowiedziała Koroniewska: - Nie ma nic dziwnego, że matka chce być na pogrzebie swojego dziecka.

Lis wtrącił się: - Ale wiadomo, że atmosfera nie będzie sprzyjająca.

Kobiety zgodziły się, że to rolą służb jest zapewnienie bezpieczeństwa podczas ceremonii pogrzebowej.

Zaapelowały do społeczeństwa: - Tego dnia nie należy wygłaszać osądów, trzeba oddać hołd dziecku - mówiła Cichopek.

Moją córkę udało się uratować

Koroniewska stwierdziła, że jej zdaniem matka dziewczynki Katarzyna W. zrobiła "chcąc nie chcąc przedstawienie przed całym narodem".

Ale chcąc, czy nie chcąc? - pytał Lis.

- Wydaje mi się, że chcąc. Bo decydując się chociażby na obecność pana Rutkowskiego wpuściła media do domu, i naraziła się na ocenę innych. I teraz zastanawiam się czy to były działania jej i wyłącznie jej? Być może ta sprawa nie jest już zakończona, być może to jest początek czegoś większego?

Lis zapytał: - A gdyby zrobił to ojciec? Potępienie byłoby jednoznaczne i zgaduję, że okoliczności łagodzących nie byłoby żadnych - stwierdził.

Cichopek: - Na każdego trzeba patrzeć jak na człowieka. Kobieta biologicznie jest bardziej obciążona całą sytuacją, ciąża jest obciążająca dla organizmu . Wszystko się zmienia. Pani Katarzyna bała się oceny innych, bała się oceny swoich bliskich, bała się powiedzieć, że sobie nie radzi. Bała się powiedzieć: Ratunku, pomocy. Żyjemy w kraju, gdzie społecznie narzucone nam jest, że jesteśmy silnymi kobietami.

Tutaj wtrąciła się psycholog sądowy Teresa Gens, która wyznała, że ma prawo, bo sprawę z Sosnowca od początku obserwowała. Głos jej się załamał, gdy mówiła: - Mam prawo podwójne. I powiem o tym, dlaczego mam to prawo - powiedziała i zamilkła. Po chwili ciszy wyznała: - Przepraszam siadły mi nerwy. Dajcie mi państwo chwilę - poprosiła.

- To może - Lis chciał poprosić o rozmowę którąś z pań, ale Gens przerwała: - Nie, proszę. Mówię to po raz pierwszy i myślę, że tego nie powtórzę. Jest sytuacja przed pogrzebem, mam prawo zaapelować do ludzi z Sosnowca, żeby zachowali szacunek i daleko posunięty spokój. Dlaczego? Byłam orzecznikiem zabójstw noworodków na Śląsku. Była taka seria w 2003 roku. Jedno dziecko zostało wyłowione z kanałów w Mysłowicach, zwłoki martwej dziewczynki po trzech dniach wyłowione po to, żeby je z szacunkiem pochować, dwójkę dzieci wykopały psy, rodziły panie w domu, tatusiowie prawdopodobnie zagrzebywali, bo rodzice biologiczni nieznani. Było też czwarte dziecko w tej serii. I dla mnie to jest sytuacja wyjątkowa, ponieważ to czwarte dziecko jest moją córką. Udało nam się ją uratować po bardzo ciężkich, długotrwałych przejściach - mówiła przez łzy.

Wróciła do sprawy Magdy: - Tego dziecka nie udało się uratować, ale to, co my społeczeństwo możemy uratować, to uratować godność tego dziecka przez jego pogrzeb. Proszę jako matka dziecka, które zostało wyrwane śmierci w straszliwych okolicznościach, żebyście państwo wszyscy zachowali spokój i sza-cu-nek - rozłożyła słowo na sylaby. - Nie miałam tego mówić, ale widzę co się dzieje, ludzie zaczynają rzucać kamieniami. Należy się temu dziecku pogrzeb godny, spokojny. Temu dziecku się to należy - mówiła.

Wspominała, że ostatnio, gdy jechała na spotkanie na Żoliborzu, w oczy rzucił jej się napis z tamtejszego kościoła: "Niech z tej śmierci wyniknie dobro, tak jak z krzyża zmartwychwstanie". - To są słowa Ojca Świętego. Taki przekaz musi nam towarzyszyć w najbliższych dniach - apelowała.

A media po co zaproszono?

Hanna Samson poruszona opowieścią, stwierdziła, że jednak nieporozumieniem jest wkładanie do jednego worka tych dramatycznych zdarzeń. - Z tego co wiemy, zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Zginęło dziecko. Też w pełni podpisuję się pod apelem o spokój.

Jej zdaniem spokój burzą przede wszystkim media. - Mamy do czynienia ze współczesną odmianą barbarzyństwa. Tak jak kiedyś stawiano pod pręgierzem, tak w tej chwili postawiono Katarzynę pod pręgierzem. Kiedyś skazywano na wygnanie z miasta, w tej chwili nie wiadomo dokąd ona może być wygnana? - pytała Samson.

Próbowała zrozumieć matkę: - Wyobrażam sobie jak strasznie ta Kasia musiała być przerażona, jej macierzyństwo było krytykowane, mieszkała z teściową, a teściowa zawsze lepiej wie, jak zajmować się dzieckiem, nie wiem na ile była przygotowana do macierzyństwa. Ale wiem, że jej strach musiał być wielki.

Gens wtrąciła się: - Ale przepraszam, to jest wersja zdarzeń, a ja się pytam dlaczego z taką intensywnością zaproszono media? Być może dlatego, żeby szum z tego nieszczęśliwego wypadku przykrył rzeczywisty bieg zdarzeń?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 2
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':