http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polski handel zagraniczny bije rekordy. Idą gorsze czasy?

Patrycja Maciejewicz
2012-02-14, ostatnia aktualizacja 2012-02-14 13:16

Kryzys nie przeszkodził polskim eksporterom - nasza sprzedaż zagraniczna była najwyższa w historii. Przez osiem lat w Unii Europejskiej podwoiliśmy eksport. Wyniki ostatnich miesięcy zapowiadają jednak nieco gorsze czasy

Ukraińsko-polskie przejście graniczne Rawa Ruska-Hrebenne
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA
Ukraińsko-polskie przejście graniczne Rawa Ruska-Hrebenne
SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem sprzedaż zagraniczna Polski będzie w tym roku jeszcze wyższa?

Tak
Nie
Trudno powiedzieć

W ostatnim dwudziestoleciu nasza sprzedaż zagraniczna rosła niemal nieprzerwanie. Wyjątkiem był rok 2009, gdy w Europę uderzył kryzys finansowy. Ale od tego czasu stanęliśmy na nogi - eksport wzrósł już o jedną trzecią, w ubiegłym roku osiągnął według GUS rekordowe 136 mld euro.

NBP opublikował wczoraj jeszcze lepsze dane o eksporcie - 138 mld euro. Skąd różnica? Bank centralny dolicza m.in. drobny handel przygraniczny, który umyka badanym przez GUS dokumentom celnym.

Na wielkie zakupy do Polski przyjeżdżali Słowacy czy Litwini. Nie tylko z powodu słabszego złotego. Podlascy sklepikarze korzystają z tego, że na Litwie stawka VAT na żywność to 21 proc., a u nas 5 proc. Goście z Wileńszczyzny kupują jajka, mięso, sery żółte, karmę dla zwierząt. Niektóre towary są u nas 40 proc. tańsze.

Ponad trzy czwarte eksportu wysyłamy do UE. W 2004 r., pierwszym roku członkostwa Polski w Unii, nasz eksport był wart niespełna 66 mld euro. Po ośmiu latach - dwa razy więcej! W tym czasie wybudowano w Polsce wiele fabryk zachodnich koncernów motoryzacyjnych, producentów elektroniki czy AGD z nastawieniem na sprzedaż w całej Europie. Włoski Indesit ma już w Polsce cztery fabryki kuchenek i zmywarek; trzy czwarte produkcji wysyła do Wielkiej Brytanii, Włoch, Rosji czy na Ukrainę.

Ubiegłoroczne inwestycje zagraniczne firm sięgnęły 10 mld euro- najwięcej od lat. Józef Sobota, dyrektor departamentu statystyki w NBP, mówi, że większość to inwestycje niewielkie lub średnie: - Firmy, które są w Polsce od dawna, inwestują tu swoje zyski, zaciągają nowe kredyty na rozbudowę fabryk. Po kilku latach przynosi to wzrost eksportu.

Naszym najważniejszym partnerem handlowym są Niemcy. Wiele firm, zarówno filie zagranicznych koncernów, jak i czysto polskie spółki, dostarcza niemieckim producentom komponenty i półprodukty.

Polskie towary kupowali też zwykli Niemcy, którzy cieszą się z najlepszej od lat sytuacji na rynku pracy. W efekcie sprzedaliśmy tam towary za 35,4 mld euro, o jedną ósmą więcej niż w 2010 r.

- Najlepiej handluje się z partnerem bogatym i nieodległym. To szczęście, że mamy Niemców za sąsiadów - mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.



Polskie firmy nie odpuszczają też rynków na Wschodzie. W 2011 r. do Europy Środkowo-Wschodniej sprzedaliśmy towary za 11,5 mld euro, o 18 proc. więcej niż rok wcześniej. Na szóstym miejscu wśród naszych najważniejszych partnerów jest Rosja, do której eksport wzrósł aż o 22,1 proc.

Główne branże eksportowe to przemysł spożywczy, motoryzacyjny, maszynowy, elektryczny, elektroniczny, chemiczny. Według firmy AutomotiveSuppliers.pl sprzedane za granicę auta i części miały wartość nawet 19 mld euro, najwięcej w historii. Świetnie sprzedawała się też żywność - w ubiegłym roku za ok. 15 mld euro, trzy razy więcej niż przed wejściem do UE.

Ale najbliższe miesiące mogą być trudne. W grudniu eksport rósł już tylko o 5 proc. - Nasi partnerzy mają gorsze wyniki gospodarcze, ceny żywności na rynkach światowych spadają, a ceny walut nie są już tak atrakcyjne - mówią eksperci.

- Już za kilka miesięcy poczujemy powrót dobrej koniunktury, eksport tegoroczny powinien znów wzrosnąć ok. 10 proc. - pociesza Soroczyński. - Zwykle kryzys jest szansą dla naszych firm, bo zagraniczni odbiorcy rozglądają się za tańszymi produktami. W tłustych latach mogliby na nas nie spojrzeć, ale teraz jesteśmy atrakcyjni. A potem przyzwyczajają się do naszych produktów.

Dla naszego wzrostu gospodarczego jest dobrze, jeśli eksport rośnie szybciej niż import. Nawet jeśli w handlu wciąż mamy deficyt (import w 2011 r. wyniósł ok. 150 mld euro), to eksport dokłada się do wzrostu PKB.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':