"W ostatnim czasie rząd, na czele którego Pan stoi, wielokrotnie nie uszanował woli społeczeństwa, a także zasad jawności stanowienia prawa i wymogów rzetelnie prowadzonego dialogu. (...) Sposób rządzenia, w którym normą jest utrudnianie dostępu do informacji publicznej, jest nieadekwatny do współczesnych oczekiwań społecznych i wyobrażenia obywateli o demokratycznym państwie. Dlatego wzywamy Pana Premiera do przystąpienia Polski do Open Government Partnership, a w związku z tym wdrożenia jasnej polityki zwiększającej transparentność życia publicznego" - tak do premiera napisał w zeszłym tygodniu Szymon Osowski ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, które prowadzi i wspiera rozmaite działania strażnicze (czyli patrzy władzy na ręce).
Partnerstwo na rzecz Otwartych Rządów (Open Government Partnership) zawiązało się we wrześniu zeszłego roku, a akces do niego można zgłaszać do 15 kwietnia. To dobrowolne porozumienie państw, które deklarują działania na rzecz uspołecznienia procesu rządzenia, otwarcia się na partnerską debatę z obywatelami i ich organizacjami, poprawę transparentności podejmowania decyzji i otwarcie na kontrolę społeczną.
Na razie do Partnerstwa przystąpiło 46 państw. Osiem dopełniło wszystkich formalności: złożyło deklarację, że spełniają wstępne kryteria, ich deklaracja została przyjęta i kraje ogłosiły swoje dobrowolne zobowiązania. Są to m.in.
Norwegia, Wlk. Brytania i
USA.
Każde państwo, które chce przystąpić do Partnerstwa, oceniane jest ze względu na: - przejrzystość finansów publicznych; - dostęp do informacji publicznej; - jawność dochodów i majątku wyższych urzędników i funkcjonariuszy publicznych pochodzących z powszechnych wyborów; - wspieranie zaangażowania obywateli w proces rządzenia.
- Państwo składa deklarację, co w najbliższym czasie będzie chciało poprawić. Przygotowuje ją wspólnie ze stroną społeczną. To bardzo ważne, bo brakuje nam w relacjach z władzą publiczną ustalenia forum do kontaktów i czytelnych zasad. Dziś - co było widać na przykładzie konsultacji ACTA - władza arbitralnie wybiera, co, z kim i w jakim zakresie konsultuje - mówi Szymon Osowski. Podkreśla, że należy też ustalić, jak mają być traktowane wyniki tych konsultacji. Dziś zgłoszone uwagi często nie doczekują się żadnego ustosunkowania ze strony władzy. Trzeba też przedyskutować, jak powinien wyglądać proces tworzenia prawa, by był transparentny i zapewniał udział społeczeństwa. - Pozarządowe Forum Legislacji działające przy Fundacji im. Batorego ma opracowane propozycje w tej sprawie - dodaje Osowski. Jego Stowarzyszenie chętnie podyskutowałoby o dostępie do informacji, o tym, dlaczego władzy - szczególnie na poziomie gmin i powiatów - trzeba każdą informację dosłownie wyrywać, często przy pomocy sądu. I o zniesieniu tzw. poprawki Rockiego wprowadzonej latem do ustawy o dostępie do informacji. Pozwala ona nie ujawniać dokumentów, które mogą mieć znaczenie dla interesu gospodarczego państwa, ale nie aż tak duże, by nałożyć na nie klauzulę niejawności.
Szymon Osowski namawia wszystkich do występowania do premiera z wnioskiem w sprawie Partnerstwa w trybie art. 241 kodeksu postępowania administracyjnego. To tryb, który zobowiązuje władzę do udzielenia odpowiedzi. Wzór wniosku można znaleźć na stronie www.informacjapubliczna.org.pl.
Nie udało się nam uzyskać z kancelarii premiera informacji, czy
Polska do Partnerstwa przystąpi. O inicjatywie wie, bo 12 lipca zeszłego roku w spotkaniu poświęconym Partnerstwu w Departamencie Stanu USA brał udział Paweł Pietrasiński, szef sekcji handlowo-ekonomicznej Ambasady Polskiej w Waszyngtonie.