http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Państwo zapłaci za opiekę nad osobami niesamodzielnymi? Jakie szanse ma bon opiekuńczy?

Aleksandra Pezda
2012-02-14, ostatnia aktualizacja 2012-02-14 14:40

Zajęcia w warszawskim Centrum Alzheimera
Zajęcia w warszawskim Centrum Alzheimera
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta

Część pakietu dla kobiet - czyli bon opiekuńczy. Jakie ma szanse przełomowy dla kobiet i seniorów pomysł na opłacanie opieki nad osobami niesamodzielnymi?

ZOBACZ TAKŻE
Chodzi o projekt ustawy o pomocy osobom niesamodzielnym. Ma wprowadzić tzw. czek opiekuńczy - wsparcie finansowe od państwa, które pozwoli osobom niezdolnym do samodzielnego życia wykupić m.in. usługi opiekuńcze. Ustawa dotyczy seniorów, ale nie tylko - do czeków będą mieli prawo również młodsi Polacy, niesamodzielni np. z powodu wypadku albo przewlekłej choroby (od 18. roku życia). Ustawa ma pomóc również ich rodzinom, żeby nie musieli rezygnować z pracy zawodowej i mogli część opiekuńczych czynności scedować na dochodzącą fachową pomoc albo na dom pomocy społecznej. Opiekunowie będą mogli również wyjechać na urlop, żeby odpocząć od wyczerpującego zadania, a w tym czasie państwo zapłaci za opiekuna zastępczego.

Projekt przygotowują parlamentarzyści z PO, wczoraj w Sejmie po dwóch latach pracy nad ideą prezentowali założenia do ustawy. Jakie ma szanse i kiedy na wejście w życie?

- Do kwietnia chcemy obliczyć dokładnie, ile pieniędzy potrzebujemy na realizację ustawy, z tym pójdziemy do premiera - liczy współautor projektu senator Mieczysław Augustyn.

Z końcem roku planuje już wydawanie pierwszych orzeczeń o stopniu niesamodzielności (projekt zakłada trzy kategorie niesamodzielności, od nich ma zależeć termin wydania oraz wysokość czeku), a 2013 - to według senatora Augustyna pierwszy rok obowiązywania nowych przepisów.

Na razie jednak pomysł ma tylko wstępną deklarację premiera Donalda Tuska. W piątek na spotkaniu w Kongresie Kobiet przyznał, że takie rozwiązania powinny się znaleźć w pakiecie dla kobiet, który ma im rekompensować późniejsze przechodzenie na emeryturę. Premier nie zna jednak na razie projektu ustawy parlamentarzystów.

- Nie widzę ustawy w Sejmie za półtora miesiąca - komentuje Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Jej zdaniem projekt jest na wstępnym etapie: - Mimo że zdobywa coraz większą popularność i jest bardzo atrakcyjny.

Zwłaszcza że autorzy próbują się zmieścić w aktualnym budżecie.

Pierwsze lata nowej formy opieki nad osobami niesamodzielnymi chcą sfinansować z puli tzw. dodatków pielęgnacyjnych. To ok. 4 mld zł rocznie. Dodatki dostają m.in. wszyscy po ukończeniu 75. roku życia. Każdy po równo - mniej niż 200 zł miesięcznie. Projekt zakłada, że dodatki przysługiwałyby tylko osobom naprawdę niesamodzielnym. A w pierwszym roku obowiązywania ustawy tylko tym najmniej samodzielnym - według wstępnych obliczeń grupy senatora Augustyna - na pierwszy rok wystarczyłoby ok. 550 mln zł.

W każdym następnym roku grupa beneficjentów czeków by się rozszerzała. Po dziesięciu latach ustawa zakłada wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia pielęgnacyjnego.

Wpływy z tego ubezpieczenia miałyby zasilić specjalny fundusz pielęgnacyjny wraz z nadal wpływającymi z budżetu pieniędzmi z dodatków pielęgnacyjnych.

- Ustawa jest ważna, obecny system opieki nad niesamodzielnymi Polakami jest niedopasowany do ich potrzeb ani do długości życia. W dodatku wychodzi naprzeciw naszej tradycji, zgodnie z którą opiekę nad niepełnosprawnymi przejmuje głównie rodzina - mówi Kozłowska-Rajewicz.

Eksperci już widzą luki w projekcie.

- Dzielimy opiekę nad niesamodzielnymi osobami - inna ustawa i inne instytucje zajmują się kwestią dzieci, a inne będą się zajmowały sprawami dorosłych. To z oszczędności. Ale w ten sposób właśnie możemy trwonić pieniądze - uważa Paweł Kubicki ze stowarzyszenia Niegrzeczne Dzieci.

- Brakuje mi w projekcie gwarancji jakości usług - mówi Mariola Racław, doktor socjologii na Uniwersytecie Warszawskim, ekspertka Instytutu Spraw Publicznych. - W usługach opiekuńczych liczy się nie tylko, żeby w określonym czasie wykonać konkretną rzecz, np. kogoś umyć, przynieść zakupy czy ubrać. Liczą się też umiejętności społeczne, komunikacja, empatia - trudne do wyceny. A autorzy projektu większą wagę przywiązują do tego, aby kontrolować przyznane świadczenia. Nadużycia ze strony beneficjentów pieniędzy publicznych zawsze będą, ale projekty powinny zakładać zaufanie do nich.

Dziś na jednego potrzebującego opieki przypada prawie sześcioro potencjalnych dorosłych opiekunów z ich rodzin, to już w 2030 r. - według prognoz GUS - będzie ich o połowę mniej. W Polsce jest ok. 800 tys. osób niesamodzielnych, za dziesięć lat może ich być - według autorów projektu ustawy - ponad dwa miliony.

Jak to robią za granicą? Szwecja, Finlandia, Norwegia - opiekunów osób niesamodzielnych opłaca gmina na podstawie umowy o pracę; Włochy - rodziny dostają zasiłek, który mogą przeznaczyć na zatrudnienie opiekuna, niektóre regiony wypłacają zasiłek w formie czeku; Hiszpania - państwo opłaca opiekunom ubezpieczenie, samorządy zawierają z nimi umowy o pracę; Niemcy - osobie niesamodzielnej przysługuje zasiłek, który może wydać według własnych potrzeb; Francja - zasiłek wypłacany w formie czeku dla seniorów, może być przeznaczony nawet na ogrodnika czy hydraulika.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 6
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':