Po ukazaniu się tekstu w ''Gazecie'' dostaliśmy maila od posła Błaszczaka, szefa Klubu Parlamentarnego
PiS, z załączonym potwierdzeniem przelewu na firmę E. z grudnia 2007 na ponad 9 tys. zł. Tak jak wcześniej Błaszczak nie odebrał naszego telefonu.
Dlaczego poseł pokazał przelew? Bo szczeciński biznesmen zeznał, że jego zleceniodawcy kazali mu zrezygnować z jego zapłaty, by pokryły się koszty prac przeprowadzonych na działce Błaszczaka.
Wczoraj przeczytaliśmy akt oskarżenia dotyczący afery
ZUS oraz poznaliśmy szczegóły z opowieści wspomnianego biznesmena i oskarżonych. Sa nimi m.in. były prezes ZUS Sylwester R. i dyrektor ZUS w
Szczecinie Tadeusz D.
Według ustaleń prokuratorów miało być tak:
Latem 2007 r. dyrektor szczecińskiego ZUS Tadeusz D. spotyka się z szefem firmy E., która remontuje siedzibę ZUS w Myśliborzu. Dyrektor ZUS prosi firmę E. o wykonanie ''specjalnego zlecenia'' ''dla kogoś z centrali''. Ma chodzić o odwodnienie działki w Legionowie należącej do Mariusza Błaszczaka, ówczesnego szefa kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego. Pracownicy firmy E. zaznali, że ''była to propozycja nie do odrzucenia'', bo firmie zależało na życzliwości dyrektora ZUS.
7 sierpnia 2007 r. pracownik firmy E. jedzie do Warszawy. Na działkę Błaszczaka wiezie go Sylwester R. (niedługo potem zostanie on prezesem ZUS, a później głównym oskarżonym w aferze korupcyjnej).
Budowlaniec z firmy E. melduje telefonicznie swojemu szefowi, jaka jest ''robota do wykonania''. Według billingów zaraz po tym połączeniu, dyrektor ZUS Tadeusz D. łączy się z Błaszczakiem. W tym samym miesiącu firma E. odwadnia działkę Błaszczaka.
Dwa miesiące później Artur S., właściciel firmy MTI, która jest podwykonawcą firmy E., spotyka się z dyrektorem szczecińskiego ZUS Tadeuszem D. Według Artura S. D. domagał się, aby MTI ''w imię dobrej współpracy z ZUS'' zrezygnowało z 30 tys. zł zapłaty należnej od firmy E. Według dyrektora ZUS, właśnie na 30 tys. zł firma E. wyceniła swoje prace na działce Błaszczaka.
Na kolejne spotkanie z dyrektorem szczecińskiego ZUS Artur S. zabiera dyktafon. Tadeusz D. powtarza żądanie rezygnacji z należnych Arturowi S. 30 tys. zł. (nagranie dostało
ABW).
To wersja prokuratury. Potem miały miejsce następujące wydarzenia:
w listopadzie 2007 r. nowy premier
Donald Tusk powołał na stanowisko prezesa ZUS Sylwestra R;
w grudniu 2007 r. poseł Błaszczak przelał firmie E. ponad 9 tys. zł;
wiosną 2008 r. prokuratura wszczęła śledztwo;
we wrześniu 2009 r. prezes ZUS, szczeciński dyrektor ZUS i inni pracownicy Zakładu zostają zatrzymani.
A ponad dwa tygodnie temu sędzia ze Szczecina napisała, że Błaszczak ''będzie musiał być przesłuchany z uprzedzeniem o treści artykułu 183 par. 1 kpk. To oznacza, że ''może się uchylić od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby go narazić na odpowiedzialność karną''.