To miała być najważniejsza dla studentów część reformy szkolnictwa wyższego przygotowanej przez minister Barbarę Kudrycką.
Ustawa weszła w życie z początkiem roku. Wprowadza odpłatność za
studia dzienne na uczelniach publicznych. Za darmo studiować można tylko raz - za drugi i każdy następny fakultet trzeba będzie już zapłacić. Podobnie jak za powtarzanie roku. Jeśli więc po trzech latach historii student zamieni ją na prawo, za darmo postudiuje jeszcze tylko dwa lata - do wyczerpania darmowej puli. Za kontynuację będzie musiał zapłacić. W zamian Ministerstwo Nauki ułatwiło uczelniom organizowanie międzywydziałowych kierunków - to ma zaspokoić studencki głód wiedzy i wszechstronności.
Ustawa daje studentom tylko jeden semestr na ewentualną zamianę, jeśli np. wybrany kierunek ich rozczaruje. Oraz wyjątki - 10 proc. najlepszych studentów każdej uczelni może wybrać drugi fakultet bez konsekwencji finansowych. Wysokość opłat ustalają uczelnie, jeszcze żadna ich nie ogłosiła.
Przepisy miały wejść w życie październiku 2012. Ale kilka dni temu Parlament Studentów wypatrzył w ustawie błąd. Napisano w niej, że nowe zasady nie dotyczą studentów ''przyjętych na studia przed dniem wejścia w życie ustawy oraz w roku akademickim 2011/12'' - jako ostatnim przed wejściem w życie ustawy (żeby nie było wątpliwości, którego rocznika ustawa dotyczy, bo obowiązuje od stycznia, a rok akademicki trwa do lipca). Sęk w tym, że studenci, którzy zaczną studia dzienne w październiku 2012 r., dostaną decyzję o przyjęciu na studia jeszcze w starym roku akademickim - 2011/12.
Studenci poprosili Ministerstwo Nauki o wykładnię. Wczoraj po południu dostali odpowiedź pozytywną. ''Czynnikiem rozstrzygającym wszelkie wątpliwości powinna bowiem być perspektywa studentów jako głównego podmiotu systemu szkolnictwa wyższego'' - czytamy z oficjalnym komunikacie ministerstwa.
To znaczy, że nowe przepisy tak naprawdę wejdą w życie dopiero w przyszłym roku i nie będą dotyczyły ani dotychczasowych studentów, ani tych z tegorocznego naboru - ci już całe studia przejdą według starych zasad, czyli bezpłatnie.
Teraz studentom uczelni publicznych za naukę płaci państwo. Płatne są studia wieczorowe i zaoczne. Według Ministerstwa Nauki niektórzy nadużywają tego przywileju - często zmieniają zdanie w trakcie studiów, przeskakują z jednego kierunku na drugi albo studiują naraz kilka, zabierając innym darmowe miejsce. Projekt miał ograniczyć takie darmowe multistudiowanie, bo pogłębia różnice w wykształceniu: paradoksalnie za studiowanie płacą ci mniej zamożni. Według raportu Banku Światowego w Polsce na studia płatne idzie młodzież z rodzin mniej zamożnych i ze wsi. Żeby się uczyć, muszą pracować. A na bezpłatne stacjonarne studia dostają się
dzieci rodziców o wyższym wykształceniu i lepszych dochodach, których stać na dodatkowe dokształcanie i korepetycje, a o miejscu na bezpłatnych studiach decyduje wynik matury. Potem tych rodziców stać na utrzymanie dziecka w czasie studiów.
Kiedy w 2009 r. minister Kudrycka proponowała reformę, mówiła: - Chcemy poprawić nie do końca sprawiedliwy system. Tak, żeby zrobić na bezpłatnych studiach więcej miejsc.
Wtedy 60 proc. studentów uczyło się za pieniądze - zaocznie bądź na uczelniach niepublicznych, a 40 proc. - na studiach dziennych za darmo. Spośród nich co dziesiąty jednocześnie dwa kierunki lub więcej.
Teraz proporcje się zmieniły - jest pół na pół, a dwa lub więcej kierunków studiuje nie więcej niż 7 proc.
Jak to możliwe, że ministerstwo przeoczyło błąd w ustawie?
- Przez trzy lata analiz prawnych i konsultacji ze środowiskiem akademickim i studenckim takie wątpliwości się nie pojawiły - mówi Bartosz Loba, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki. Ale nie uważa, że to duża strata. - Ważniejsze dla studentów w ustawie są obowiązkowe umowy z uczelniami, nowe formy stypendiów i dofinansowanie najlepszych wydziałów tzw. KNOW i możliwość tworzenia autorskich kierunków studiów - mówi.
Studenci w liczbach 1 mln 841 tys. - tylu jest studentów
982 tys. - tylu płaci za studia
859 tys. - tylu studiuje za darmo
ok. 60 tys. - tylu studiuje dwa kierunki lub więcej