Rosjanin czeka w nowosądeckim areszcie. - Jest pod obserwacją 24 godziny na dobę. Zostaliśmy pouczeni, że komuś może zależeć na jego śmierci. Każdy, kto się chce z nim spotkać, jest sprawdzany - słyszymy w nowosądeckim areszcie.
Ignatienko - były pierwszy zastępca prokuratora obwodu moskiewskiego - jest oskarżany o chronienie nielegalnych kasyn w Rosji. Został zatrzymany 1 stycznia w rejonie Zakopanego na podstawie listu gończego Interpolu. Posługiwał się sfałszowanym łotewskim paszportem.
Wczorajsze posiedzenie sądu na wniosek obrońcy Rosjanina odbyło się za zamkniętymi drzwiami. - Mój klient ze względów bezpieczeństwa obawia się nawet ujawnienia swojego aktualnego wizerunku - mówi Marcin Lewczak, adwokat Ignatienki z urzędu.
Decyzja sądu o ekstradycji nie jest prawomocna. Można się od niej odwołać w ciągu siedmiu dni. Jeśli tak się nie stanie, materiały sprawy trafią do ministra sprawiedliwości, który podejmie ostateczną decyzję.
W styczniu "Moskowskij Komsomolec" napisał, że jeśli dojdzie do ekstradycji, to Ignatienko może nie przeżyć powrotu do Rosji. - Jeśli pojawią się przesłanki, że po ekstradycji nie będzie miał zagwarantowanego rzetelnego postępowania i może mu grozić niebezpieczeństwo przed wydaniem wyroku, to jest to podstawa, by nie zgodzić się na ekstradycję - uważa Jacek Białas, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Źródło: Gazeta Wyborcza