Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
W ciągu kilku dni rząd pokaże ustawę podnoszącą wiek emerytalny. Mamy pracować do 67. roku życia. W marcu nad ustawą będą debatować posłowie. Związkowcy organizują demonstracje. W dyskusji pada jednak wiele półprawd i populistycznych haseł. Warto je odkłamać.
1) Dlaczego nie da się utrzymać obecnego systemu emerytalnego? Jego konstrukcja jest prosta. Pracujący Polacy płacą składki, które od razu wydawane są na wypłatę bieżących emerytur. A wpłacone składki to tylko liczby zapisane na twardych dyskach komputerów w Centralnym Ośrodku Obliczeniowym ZUS na warszawskich Powązkach. Zakład w tej chwili jest winien przyszłym emerytom ponad 2 biliony zł.
Te pieniądze mają zostać wypłacone ze składek kolejnych pokoleń. Problem w tym, że coraz mniej jest pracujących w stosunku liczby do emerytów. Przypomnijmy jeszcze raz: w 2010 roku na jedną osobę w wieku emerytalnym przypadały cztery osoby w wieku produkcyjnym, w 2020 roku będą to już tylko trzy osoby, a w 2035 roku - zaledwie dwie. W roku 2060 więcej niż co trzeci Polak będzie miał ponad 65 lat, co ósmy - ponad 85 lat. Będzie to najwyższy odsetek seniorów w całej UE.
Wydłużenie wieku emerytalnego powoduje, że lepsze będą proporcje między liczbą płacących składki i pobierających świadczenie.
2) Czy w sprawie wydłużania wieku emerytalnego powinno być referendum? NSZZ Solidarność zebrała ponad 1 mln podpisów w tej sprawie. Referendum w sprawie dłuższej pracy przypominać będzie raczej sondaż: czy jesteś za tym, aby być młodym, pięknym i bogatym, czy starym, brzydkim i biednym. Wiadomo, że każdy wybierze to pierwsze. Władza w demokratycznym państwie musi podejmować trudne decyzje, często wbrew większości opinii publicznej. Propozycje związkowców, aby nic nie zmieniać, są bardzo atrakcyjne, tyle że nic nie mówią o kosztach zaniechań. Uczciwe referendum musiałoby bowiem zawierać też pytanie: czy zgadzasz się płacić dwukrotnie zwiększoną składkę emerytalną? Nie 19,5 proc, ale np. 40 proc.
3) Gdy podwyższymy wiek emerytalny, Polacy będą bardzo krótko pobierać emeryturę. Po co więc całe życie płacili składki? Ten argument powtórzył wczoraj szef SLD Leszek Miller na debacie u prezydenta. - Jeśli średnia wieku mężczyzny w Polsce wynosi 72 lata, to po wprowadzeniu tej zmiany, którą proponuje rząd, mężczyzna byłby tylko pięć lat na emeryturze - argumentował Miller.
Tyle że to zwykły trik statystyczny. Średnia długość życia mężczyzny to rzeczywiście 72 lata, kobiety - 80 lat. Jednak to średnia dla noworodków, a nie każdy
noworodek dożywa emerytury.
Mężczyzna, który już dożyje wieku 65 lat, będzie średnio żył jeszcze 15 lat! Gdy dożyje siedemdziesiątki, będzie żył do 82. roku życia. Dla kobiet ten okres życia jest dłuższy w jednym i drugim przypadku o blisko pięć lat.
4) Jeśli starsi będą dłużej pracować, to młodzi nie znajdą pracy. Gospodarką nie rządzi prosta reguła: starszy odchodzi na emeryturę, w jego miejsce wskakuje młody bez doświadczenia. To są całkowicie inne miejsca pracy. - W państwach, w których przedłużano wiek emerytalny, zaobserwowano, że im więcej i dłużej osoby starsze pracują, tym więcej pracy jest dla ludzi młodych. Te grupy wzajemnie się napędzają - tłumaczy Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, była wiceminister pracy.
W Polsce w latach 90. ludzie masowo odchodzili na wczesne emerytury i renty, a
bezrobocie wśród młodych zamiast maleć, wzrastało.
5) Dlaczego kobiety mają pracować dłużej o siedem lat, a mężczyźni tylko o dwa? W skrócie - bo kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, a do tej pory mogły przechodzić wcześniej na emeryturę (w wieku 60 lat, a mężczyźni - 65 lat).
Premier chce, aby kobiety i mężczyźni pracowali tak samo długo. Warto jednak dodać, że będzie to przebiegać stopniowo. Podwyższanie wieku emerytalnego ma się rozpocząć od roku 2013 i będzie co roku zwiększać się o trzy miesiące (co cztery miesiące o miesiąc). Mężczyźni będą do 67. roku życia pracować od 2020 roku, kobiety - dopiero za 27 lat, od 2040 roku.
6) PSL proponuje, aby za każde urodzone dziecko Polka mogła odchodzić na emeryturę o trzy lata wcześniej. Co to oznacza? Głodową emeryturę - nawet 300, 400 zł miesięcznie. W przypadku kobiet z piątką
dzieci oznacza to skrócenie stażu o 15 lat. Nowy system emerytalny, który mamy od czterech lat, zakłada, że o
wysokości emerytury decydują nasze składki, które odkładamy w czasie pracy. Im krócej pracujemy, tym emerytura jest niższa. Raz na zawsze skończą się dotacje państwa. Emeryturę minimalną (dziś 728 zł brutto) dostaną tylko kobiety, które udowodnią 20 lat stażu pracy, mężczyźni muszą mieć 25 lat pracy.