http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prywatna klinika wyłudziła od chorych 800 tys. zł

judy
2012-02-08, ostatnia aktualizacja 2012-02-08 08:28

Katowicka lecznica wyłudziła od swoich pacjentów prawie 800 tys. zł. W zamian za przeprowadzenie operacji usunięcia zaćmy musieli wpłacać na jej konto darowizny, choć zabiegi były refundowane przez NFZ.

Operacja zaćmy
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
Operacja zaćmy
ZOBACZ TAKŻE
Policja nie ujawnia szczegółów sprawy, ale jak się dowiedziała "Gazeta", chodzi o Klinikę 2000, jedną z pierwszych prywatnych lecznic w Katowicach oferującą nie tylko porady specjalistów, ale i przeprowadzanie operacji, m.in. okulistycznych i laryngologicznych.

Proceder polegający na wymuszaniu od pacjentów dodatkowych opłat zaczął się tam jeszcze w czasie, kiedy działała Śląska Kasa Chorych. - Płaciliśmy za poradę lub zabieg, ale klinika zawsze znajdowała sposób na pobranie dodatkowych pieniędzy od swoich chorych. Wszelkie upomnienia z naszej strony były ignorowane - mówi Andrzej Sośnierz, wtedy szef ŚKCh.

Wreszcie Ministerstwo Zdrowia definitywnie ogłosiło, że pobieranie dodatkowych opłat od pacjentów za zabiegi finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (w 2003 roku zastąpił kasy chorych) jest nielegalne i NFZ może za to surowo karać. Ale w Klinice 2000 pacjenci byli już wtedy zmuszani do wpłacania darowizn na konto szpitala. Chodziło o chorych czekających na operacje usunięcia zaćmy. Mimo że NFZ z roku na rok kupował ich więcej, w kolejce na zabieg wciąż czeka się od kilku do kilkunastu miesięcy. Tę właśnie sytuację wykorzystywał współwłaściciel kliniki, uzależniając decyzję o przeprowadzeniu operacji od wpłaty na rzecz szpitala.

Śledztwo rozpoczęło się w 2010 roku po pierwszym doniesieniu od jednego z chorych. - Od razu pojawiły się podejrzenia, że to nie jest jednostkowa sprawa. Zamieściliśmy w internecie ogłoszenie z prośbą, by zgłaszali się do nas inni chorzy, którzy byli zmuszani do wpłacania darowizn - mówi podkomisarz Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji.

Ogłoszenie poskutkowało. Na policję zgłosiło się 463 pacjentów. - Wpłacali od 1 do 3 tys. zł, w sumie prawie 800 tys. zł. Pierwsze udokumentowane przez nas darowizny miały miejsce już 2001 roku - mówi Pytel.

Śledztwo zakończyło się aktem oskarżenia dla 60-letniego współwłaściciela kliniki. Za oszustwo na dużą skalę grozi mu do 10 lat więzienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':