http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Afgański plan

Marcin Górka
2012-02-08, ostatnia aktualizacja 2012-02-08 00:00

Żołnierze 6. brygady desantowo-szturmowej na patrolu w Ghazni. Wrzesień 2009
Żołnierze 6. brygady desantowo-szturmowej na patrolu w Ghazni. Wrzesień 2009
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Amerykanie i Afgańczycy stopniowo zastąpią nas w Ghazni. Aż o 700 żołnierzy, czyli o ponad jedną trzecią, zmniejszymy jesienią nasz kontyngent w prowincji Ghazni - dowiedziała się "Gazeta". Głównym zadaniem naszych sił nie będą już akcje bojowe, ale szkolenie i wspomaganie żołnierzy afgańskich

SONDAŻ
Jeszcze tej jesieni znacznie zostanie obniżona liczba naszych żołnierzy stacjonujących w Afganistanie

Nareszcie! W ogóle nie powinniśmy byli ich tam wysyłać
To dobrze, myślę, że to odpowiedni moment
Obawiam się, że to za wcześnie

Redukcja kontyngentu z obecnych 2,5 tys. do 1,8 tys. żołnierzy została już zapisana w "Strategii w Afganistanie" opracowanej przez MON i zaakceptowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Oficjalne decyzje polityczne w tej sprawie mają zapaść lada moment.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zmniejszony zostanie także obszar działania polskich żołnierzy. Jeszcze latem mają oni opuścić bazę Warrior i skoncentrować się w głównej bazie Ghazni. Na tym nie koniec zmian.

Swoje siły w prowincji wzmocnią Amerykanie, którzy z południowych prowincji Kandahar i Helmand mają wkrótce przesunąć brygadę, czyli ok. 1,5 tys. żołnierzy. Dzięki temu w Ghazni będzie więcej Amerykanów niż Polaków, bo już stacjonuje tam 1,2 tys. żołnierzy USA. Mają oni przejąć od Polaków całą południowo-zachodnią, czyli najbardziej niebezpieczną część prowincji Ghazni.

- Rzeczywiście jesienią tego roku planowana jest koncentracja naszych sił w Afganistanie - potwierdza ppłk Mirosław Ochyra z Dowództwa Operacyjnego. - O szczegółach wolałbym nie mówić, ale wiąże się ona z planami dowództwa sił koalicji, dla którego oczkiem w głowie staje się wschodni Afganistan [w tym Ghazni]. Dowództwo uważa, że w tym rejonie grozi odrodzenie się rebelii talibów, a zatem jest on kluczowy dla powodzenia całej operacji.

Polakom zostanie do kontrolowania kilka w miarę spokojnych północnych dystryktów oraz biegnący przez Ghazni odcinek głównej drogi Afganistanu, tzw. autostrady A1 prowadzącej z Kabulu do Kandaharu i dalej do Heratu. Nie będą już jednak odpowiadać za 140 km trasy, ale tylko za ok. 80 km.

Amerykanie mają nawet zbudować dla naszych żołnierzy dwie nowe bazy wzdłuż A1 - kilkadziesiąt kilometrów na zachód oraz kilkadziesiąt kilometrów na wschód od bazy Ghazni. - Jedna z nich, ta położona na wschodzie, będzie szczególnie trudna do utrzymania zimą - wysoko w górach, mniej więcej na 3500 m n.p.m. Tam skierowany zostanie batalion, a także afgańscy żołnierze i policjanci.

- Żołnierze, którzy wyjadą jesienią na kolejną zmianę, ćwiczą teraz w Kotlinie Kłodzkiej poruszanie się w górach i tzw. bytowanie w zimowych warunkach - mówi nam jeden z polskich dowódców. - Główny ciężar operacji na naszym terenie spadnie już jednak na wojsko afgańskie i policję. My będziemy ich przede wszystkim szkolić, doradzać i asystować im podczas działań, np. zabezpieczać teren, tworząc kordony ochronne.

Pierwsza, symboliczna redukcja kontyngentu o 300 żołnierzy została przeprowadzona jesienią 2011 r. Zanim dojdzie jesienią do kolejnej redukcji, wiosną wyjedzie do Afganistanu kolejna zmiana - jeszcze w sile 2,5 tys. Zgodnie z umową pomiędzy Zachodem a prezydentem Hamidem Karzajem afgańska armia i policja mają przejąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju do końca 2013 r. Polska misja ma się wtedy zakończyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':