http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Inspektorze, szef mi nie płaci

Marta Piątkowska
2012-02-07, ostatnia aktualizacja 2012-02-06 19:24

Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadzi w tym roku 88 tys. kontroli. Przede wszystkim będzie sprawdzać, czy pracodawcy wypłacają pensje i czy robią to terminowo. Przeciętnie jeden inspektor sprawdzi od 80 do 100 firm

Państwowa Inspekcja Pracy w Warszawie
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Państwowa Inspekcja Pracy w Warszawie
SONDAŻ
Jak oceniasz działalność Państwowej Inspekcji Pracy?

Dobrze
Źle
Nie mam zdania

Inspekcja zaplanowała, że ponad jedną trzecią jej działań będą stanowiły reakcje na skargi byłych i obecnych pracowników. W ostatnim czasie zaczęło ich spływać coraz więcej. W 2007 roku było ich 25 tys., trzy lata później już 43 tys. Wzrosła też liczba anonimowych skarg.

- Pracownicy boją się donosić na pracodawcę i godzą praktycznie na wszystko. Nawet ci, którzy już nie pracują, nie chcą ujawniać swoich danych - tłumaczy Jerzy Langer z Rady Ochrony Pracy, która kontroluje PIP. - To ze strachu przed utratą pracy lub złą opinią, z którą już żaden przedsiębiorca w regionie nie będzie chciał ich zatrudnić.

Maria Kacprzak-Rawa, rzecznik prasowy PIP, przekonuje, że nie ma powodów do obaw: - Mogą się do nas zwracać wszyscy pracownicy bez względu na formę zatrudnienia. Bo każdy, jeśli sobie tego zażyczy, ma gwarancję anonimowości.

W skargach pracownicy od lat narzekają głównie na problemy z otrzymywaniem pensji (dostają mniej niż powinni, za późno lub wcale), warunki pracy oraz zły rodzaj umowy. Najczęściej chodzi o zastępowanie umowy o pracę umową cywilnoprawną, która odbiera zatrudnionemu chociażby prawo do urlopu czy zwolnień chorobowych.

Tylko w zeszłym roku PIP wydała 9,5 tys. zł nakazów wypłaty zaległych wynagrodzeń na ponad 180 mln zł.

Co jeszcze sprawdzą inspektorzy? Ich wizyt mogą spodziewać się nowe firmy. Bo jak wynika z danych PIP, szczególnie często wypadkom w pracy ulegają osoby o krótkim stażu pracy. Jerzy Langer: - Większość wypadków mają bardzo młodzi ludzie. To oznacza, że pracodawcy nie wywiązują się ze swoich obowiązków.

W 2010 r. wszystkich wypadków w pracy było prawie 3 tys., z czego jedna piąta ze skutkiem śmiertelnym. Pracownicy ze stażem krótszym niż rok stanowili 40 proc. wszystkich poszkodowanych. Co dziesiąty uległ wypadkowi już w pierwszym tygodniu pracy. Najwięcej wypadków mieli kierowcy zatrudnieni w budownictwie i górnictwie. Co dziesiąty poszkodowany pracował jako ochroniarz.

Inspektorzy podkreślają, że ich celem nie będzie wlepianie mandatów, tylko udzielanie informacji i w miarę możliwości "ustne pouczenie pracodawcy dopiero rozpoczynającego działalność".

A mogą wręczyć mandaty do 2 tys. zł, natomiast jeśli skierują sprawę do sądu - nawet 30 tys. zł.

Jak złożyć skargę?

Wzór dokumentu dostępny jest m.in. na internetowych stronach okręgowych inspektoratów pracy. Pismo można złożyć osobiście, wysłać pocztą, mailem lub faksem. Niezbędne informacje to: nazwa firmy, adres i opis nieprawidłowości, np. nieprzestrzeganie zasad BHP.

Składając skargę, można nie wyrazić zgody na ujawnienie swoich danych osobowych. Ale jeśli nie podamy ich w ogóle, podanie może zostać odrzucone. Inspektor po przeprowadzeniu kontroli ma obowiązek udzielenia pisemnej odpowiedzi o jej rezultatach. Najpóźniej po 30 dniach od złożenia skargi pracownik powinien otrzymać informację o wynikach kontroli.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':