Ziobrystom na początku roku nie idzie. Skończyły się transfery z PiS, czemu w sumie trudno się dziwić, skoro w sondażach Solidarna
Polska ma 1-2 proc., a PiS ponad 20 proc. Posłów w Sejmie SP ma 20, co nie pozwala nawet złożyć wniosku o odwołanie ministra.
Liderzy SP powtarzają, że będzie lepiej, gdy formalnie powstanie partia i odbędzie się kongres, a na razie narzekają na media. - Mieliśmy kilka imprez na kilkaset osób i wieczorne dzienniki nawet się nie zająknęły - skarży się ziobrysta.
Teraz z dużym rozmachem ma się odbyć kongres założycielski - w sobotę 31 marca. Ma się odbyć w
Warszawie lub Otrębusach.
- W tym roku Wielkanoc przypada na 8-9 kwietnia i zbiega się z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej. To niekorzystne dla PiS, a my z kongresem będziemy szybsi - mówi polityk SP.
Kongres ma zwiększyć rozpoznawalność Solidarnej Polski. Nie znamy wprawdzie sondaży, które by wskazywały, jak wielu wyborców nie kojarzy nowego ugrupowania, ale dużo do myślenia dają przykłady z przeszłości. W czasach, gdy Leszek Miller w kontrze do
SLD budował własną partię, dla większości Polaków i tak był twarzą Sojuszu.
- Podobnie było z PiS i Prawicą RP Marka Jurka. W 2008 r. Jurek startował w wyborach uzupełniających do Senatu przeciw kandydatowi PiS. I to był szok dla wielu naszych wyborców na Podkarpaciu, bo wprawdzie niejasno kojarzyli jakiś konflikt Jurka z Jarosławem Kaczyńskim, ale jak się zakończył, to już nie wiedzieli - wspomina były polityk PiS.
Ziobryści muszą więc konsekwentnie pokazywać odrębność od PiS. Szansy upatrują w tematach europejskich. Spodziewają się, że antyunijne nastroje będą w Polsce narastały, a oni - przedstawiający się jako przeciwnicy traktatu lizbońskiego - będą na tym korzystać. Przypominają, że to Jacek Kurski stał za sukcesem antyunijnego
LPR w eurowyborach 2004 r. - A Kaczyński nie ma teraz wyjścia - żeby czcić pamięć brata, musi bronić traktatu lizbońskiego, który się nie sprawdza - mówi polityk SP.
Ziobryści liczą też, że głosy przyniesie im gniew Polaków po podwyżkach cen prądu spodziewanych w 2013 r., a związanych z przyjęciem pakietu klimatycznego.
To nie przypadek, że ziobryści tyle mówią o tematach unijnych. Ich liderzy - Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Tadeusz Cymański - są europosłami, a jako partia zadebiutują w wyborach europejskich 2014 r. Liczą na to, że na ich listach będą także Marek Jurek i Ludwik Dorn oraz kilku obecnych posłów SP (jak Arkadiusz Mularczyk czy Beata Kempa), a być może także Paweł Kowal, dziś w PJN. - A kogo może im przeciwstawić Kaczyński? Nie ma tak mocnych nazwisk - przekonuje ziobrysta.
W PiS dominuje pogląd, że sytuacja na prawej flance jest opanowana, zwłaszcza że
Jarosław Kaczyński nie stracił sympatii Radia Maryja. - Różnić się można pięknie. Szanuję ludzi z obu tych ugrupowań - powiedział w wywiadzie dla "Uważam Rze" o. Tadeusz Rydzyk. I dodał: - Mam do pana premiera Kaczyńskiego wielki szacunek.
Jednak niektórzy w PiS widzą w ziobrystach zagrożenie. - Nie wierzę, że im się uda. Ale może się okazać, że Ziobro będzie dla nas tym, kim dla SLD był Marek Borowski i jego SdPl. Borowski nic nie osiągnął, ale Sojuszowi zaszkodził - mówi poseł PiS.