Po masowych demonstracjach internautów przeciw międzynarodowej umowie handlowej o zwalczaniu obrotu towarami podrobionymi ACTA premier przyznał w piątek, że błędem był brak społecznych konsultacji. Ogłosił, że "zawiesza" ratyfikację umowy, którą
Polska już podpisała - jak większość rządów UE. I chce rozmawiać. Na poniedziałek na godz. 14 zaprosił przedstawicieli środowisk twórców, organizacji pozarządowych, ekspertów i blogerów. Oprócz zaproszonych imiennie wczoraj zarejestrować się mogło przez internet jeszcze 100 osób.
Zaproszenie odrzuciły najważniejsze organizacje działające na rzecz wolności w sieci i organizatorzy ulicznych demonstracji. Zwołany ad hoc w weekend w
Warszawie Kongres Wolnego Internetu ogłosił w niedzielę list do premiera. "Doceniamy próbę włączenia się rządu w obywatelską debatę dotyczącą wolności i praw w internecie" - piszą. Ale stawiają warunki: @ najpierw prawda - niech rząd ujawni stanowiska państw podczas negocjacji ACTA, bo bez nich nie można zinterpretować treści traktatu - choćby tak kluczowych, jak definicja "skali handlowej" czy "piractwa" (od tych definicji zależy, za co kraje będą musiały wprowadzić sankcje karne); @ potem konkrety: jasne stanowisko klubu PO w sprawie ACTA; @ czy rząd zapyta o zgodność tej umowy z prawem UE Trybunał w Luksemburgu; @ na końcu - debata w internecie, a nie w gabinecie: "Oczekujemy, że rząd zaproponuje taką formułę konsultacji, która zapewni całemu społeczeństwu realny udział w dyskusji".
Pod listem podpisali się: Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Nowoczesna Polska, Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania, Internet Society Poland i Polska Grupa Użytkowników Linuksa, a także przedstawiciele organizatorów lokalnych protestów przeciwko ACTA.
W sobotę na kongresie domagali się od rządu stworzenia w internecie forum dla konsultacji społecznych, dostosowania prawa autorskiego do rzeczywistości cyfrowej i nieustanawiania prawa, które może grozić - jak ACTA - naruszeniem prywatności i inwigilacją internautów.
Na kongres niespodziewanie przyjechał minister cyfryzacji Michał Boni. Dziękował za protesty, które uświadomiły rządowi, "co musi zrobić, by dostosować polskie prawo do świata cyfrowego". Obiecał prace nad zmianami w prawie autorskim, by ułatwić korzystanie z dóbr kultury w sieci. Miałyby one polegać na zmianie definicji "dozwolonego użytku", tak by obejmował niekomercyjne udostępnianie znajomym w internecie utworów objętych prawem autorskim, oraz na zmianie "prawa do cytatu", by legalne było twórcze przerabianie obrazów, zdjęć, utworów muzycznych czy tekstów literackich objętych prawem autorskim. Ma też powstać domena publiczna dająca darmowy dostęp do części dóbr kultury, np.: książek, filmów, programów telewizyjnych, w tym wytworzonych za publiczne pieniądze.
Boni zadeklarował gotowość rządu do rozmowy o: @ zasadach monitorowania sieci; @ tworzeniu narzędzi do walki z pornografią dziecięcą (to tak jak walka z piractwem ma związek z monitorowaniem ruchu w sieci); @ skróceniu czasu przechowywania danych o naszych połączeniach telefonicznych i internetowych z dwóch lat do sześciu miesięcy (ale nie powiedział nic o ograniczeniu swobody dostępu do nich policji i służb specjalnych); @ konsultacjach projektów ustaw i rozporządzeń online (projekty dostępne dla wszystkich i by każdy mógł wnosić uwagi); @ tzw. poprawce Rockiego ograniczającej dostęp m.in. do rozmaitych analiz, z których korzysta władza pod pretekstem ochrony interesu gospodarczego.
- To nic nowego - skomentowała Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. - Hasłowo o tym rozmawiamy z rządem już kilkanaście miesięcy w ramach tzw. grupy dialog. O ACTA też - i rząd ACTA podpisał. Chcemy rozmawiać o konkretach nie o hasłach. Nie chcemy uczestniczyć w zgromadzeniu, w którym kilkadziesiąt osób będzie miało po minucie, żeby coś powiedzieć, a rząd pokaże w mediach, jak dialoguje z internautami.
W sobotę i w niedzielę w środowisku protestujących przeciw ACTA trwały negocjacje, czy brać udział w debacie z premierem i na jakich warunkach. Minister Michał Boni powiedział nam wczoraj wieczorem, że większość zaproszonych - poza kilkoma organizacjami - potwierdziła udział.