Decyzje o usunięciu obelisku podjęli już limanowscy radni. - To nie jest pochopny krok - przekonuje przewodnicząca rady miejskiej Irena Grosicka. Powołuje się m.in. na niedawny sondaż wśród mieszkańców w jednym z lokalnych portali. - Zdecydowana większość była za likwidacją pomnika - zaznacza. Jej zdaniem stosunek miejscowej ludności do obelisku obrazuje też jego obecny stan. - Pomnik jest zdewastowany, zniszczone zostały nawet zdobiące go płaskorzeźby i napisy - tłumaczy przewodnicząca Grosicka.
Blisko sześciometrowy obelisk projektu architekta Zbigniewa Gondka od końca lat 60. stoi w Parku Miejskim. Władze Limanowej zapewniają, że za radykalnym rozwiązaniem kwestii monumentu wdzięczności Armii Czerwonej nie stoją ideologiczne względy. - Nie chodzi o to, by cokolwiek wykreślać z pamięci. Chcemy rewitalizować park i uporządkować miejsce. A obecny wygląd obelisku nie przypomina pierwotnego wzoru i stracił on przez to swoją funkcję - tłumaczy Grosicka. Zdaniem władz Limanowej pomnik odstrasza swoim wyglądem i "zupełnie nie komponuje się z nowoczesnym projektem parku".
Dlaczego jednak w takim razie nie można go wyremontować? - Mamy ekspertyzę techniczną, wedle której ze względu na stan pomnika jego renowacja może być wyjątkowo trudna i na dziś nawet nie da się określić kosztów - tłumaczy przewodnicząca rady. I dodaje, że pod pomnikiem nie ma grobu żołnierskiego (czerwonoarmiści spoczywają na pobliskim cmentarzu).
Pomysł limanowskich włodarzy z nieukrywaną satysfakcją przywitali sądeccy historycy skupieni w tamtejszym oddziale Polskiego Towarzystwa Historycznego. Jego prezes w liście otwartym do władz Limanowej napisał "prosimy w imieniu Polski o całkowitą likwidację tego potwora - symbolu minionej epoki sowieckiego zaboru".
Nie wszyscy są jednak pełni entuzjazmu dla usuwania symboli wdzięczności żołnierzom Armii Czerwonej. Decyzję o likwidacji pomnika krytykuje Maria Kaczmarczyk, przewodnicząca małopolskiego oddziału Towarzystwa Współpracy
Polska-Wschód. - Miejsca pamięci, niezależnie od tego, czy są tam pochowani żołnierze, czy też nie ma ich grobu, powinno się zachowywać. W Wiedniu pomnik żołnierzy radzieckich do dziś stoi i nikomu nie przeszkadza - uważa Kaczmarczyk. - Likwidacja to szpilka wbita Rosjanom, bo przecież nikt nie lubi, gdy usuwa się pomniki upamiętniające ich poległych żołnierzy. Dla Rosjan to przecież symboliczne miejsca - dodaje przewodnicząca małopolskiego oddziału TWPW.
- W kontekście kontaktów polsko-rosyjskich może to być potencjalny problem - ocenia decyzję likwidacji pomnika w Limanowej Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Miejsc Pamięci i Męczeństwa. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że pomnik jest w oficjalnych wykazach miejsc pamięci rosyjskich (radzieckich) obrońców ojczyzny poległych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz obiektów poświęconych Armii Czerwonej. Oba są załącznikiem umowy polsko-rosyjskiej z lutego 1994 roku o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji. Tym samym zanim dojdzie do usunięcia obelisku z limanowskiego parku, trzeba o tym formalnie poinformować stronę rosyjską.
- Wniosek o całkowitą likwidację takiego obiektu musi być wsparty bardzo mocnymi argumentami i obiektywnie uzasadnionymi - zaznacza Adam Siwek z ROMPiM. Rada już odpowiedziała władzom Limanowej, że zanim wyda swoją opinię w sprawie likwidacji pomnika, musi wcześniej zapytać Rosjan. Jak mogą zareagować? - Trudno powiedzieć. Likwidacja bez pytania może ich skłonić do protestów, choć czasami Rosjanie nie reagują. Staramy się też znaleźć kompromis. W przypadku pomników ku chwale Armii Czerwonej mieliśmy przypadki, gdy zmieniały nieco swój profil i pojawiały się na nich tablice upamiętniające konkretnych poległych w tym miejscu żołnierzy - mówi Siwek.
"Pozostaje więc mieć nadzieję, że szpecący pomnik za zgodą rządu Rosji zostanie usunięty przestrzeni Parku Miejskiego, a jego miejsce zastąpi nowa, funkcjonalna i estetyczna architektura" - napisała na stronie internetowej limanowskiego magistratu Jolanta Szyler, kierowniczka działu promocji.
Przewodnicząca rady miejskiej zapewnia, że jeśli Rosja sprzeciwi się likwidacji obelisku, władze rozważą jego przeniesienie do "parku pomników w Rudzie Śląskiej" bądź jednak jego renowację.
Limanowa nie jest jedyną miejscowością, gdzie postanowiono rozwiązać sprawę pamiątek po Armii Czerwonej. Od miesięcy spór o przeniesienie pomnika i grobu żołnierzy radzieckich z al. Wolności toczy się w Nowym Sączu. Woli radnych stanowczo sprzeciwia się jednak prawicowy prezydent miasta Ryszard Nowak.