- Gdyby nie mistrzostwa piłkarskie
Euro 2012, nie doczekalibyśmy się tylu nowych dróg - powtarza znajomy dziennikarz. Długo się z nim nie zgadzałem, ale teraz jego sceptycyzm zaczyna mi się udzielać.
Gdy niemal pięć lat temu
Polska wraz z Ukrainą wygrały prawo do organizacji w czerwcu 2012 r. piłkarskich mistrzostw Europy, rząd PiS przygotował ambitny program budowy nowych autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic. Był to jednocześnie pierwszy od czasu transformacji systemowej w 1989 r. tak konkretny program budowy dróg krajowych, z wykazem planowych inwestycji oraz harmonogramem i szacunkowymi kosztami każdego projektu. Zgodnie z tym programem do końca 2012 r. miało w Polsce powstać 1070 km nowych autostrad i sieć takich dróg miała liczyć ponad 1600 km. Do końca 2012 r. zaplanowano także budowę 2000 km nowych dróg ekspresowych i wydłużenie sieci takich dróg do 2400 km.
Rząd PO-PSL, który powstał po wyborach parlamentarnych jesienią 2007 r. przejął program drogowy swoich poprzedników, a własny program przedstawił dopiero w styczniu 2011 r. Zgodnie z tytułem ten pierwszy własny program drogowy rządu PO-PSL dotyczy inwestycji w latach 2011-15. Jednak konkretne plany zawarte w tym dokumencie kończą się w 2013 r. Do tego czasu w Polsce powinno być ok. 1500 km autostrad oraz ok. 1400 km dróg ekspresowych. Większością z nich kierowcy powinni zacząć jeździć do końca tego roku.
Przecinanie wstęg na autostradach Przez najbliższe miesiące minister transportu Sławomir Nowak będzie mógł często gościć na ceremoniach otwierania nowych odcinków autostrad, których budowa była priorytetem jego poprzednika - ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka.
W połowie października 2011 r. na Pomorzu otwarto kolejny odcinek ponad 60 km płatnej autostrady A1 budowanej przez prywatnego koncesjonariusza, firmę Gdańsk Transport Company. Spółka ta eksploatuje już 152 km A1 od Gdańska do Torunia.
Sześć tygodni później otwarto 106 km autostrady A2 znad granicy z Niemcami do Nowego Tomyśla w Wielkopolsce, zbudowanych przez firmę Autostrada Wielkopolska - kolejną spółkę, która ma w Polsce koncesję na eksploatację płatnej autostrady.
A pod koniec grudnia na Śląsku otwarto jeszcze 8 km autostrady A1 między Zabrzem i Gliwicami.
Na czerwcowe mistrzostwa Euro 2012 kierowcy powinni jeszcze pojechać autostradą A1 z Torunia do Strykowa koło
Łodzi oraz kolejnymi odcinkami A1 na Śląsku i do granicy z Czechami. Na piłkarskie mistrzostwa miała być też gotowa autostrada A2 ze Strykowa do Warszawy, a także autostrada A4 z Szarowa za Krakowem do granicy z Ukrainą.
Ale żadna z tych autostrad nie będzie w całości gotowa na mistrzostwa Euro. Czasem to wina poślizgów spowodowanych przez powodzie w 2010 r. i wyjątkowo deszczowe lato w zeszłym roku, a czasem opóźnień w przygotowaniu inwestycji drogowych lub przetargów, w których faworyzowano najtańsze oferty.
W połowie zeszłego roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wypowiedziała kontrakty chińskiemu konsorcjum COVEC, które na Euro 2012 miało zbudować połowę autostrady A1 z Łodzi do Warszawy. Chińczycy wygrali przetargi, bo zaoferowali wykonanie zlecenia o połowę taniej niż w kosztorysie drogowej dyrekcji. Ale w zeszłym roku Chińczycy nagle przestali płacić rachunki polskim podwykonawcom, a potem za ukończenie inwestycji w terminie zażądali słonej dopłaty.
GDDKiA nie zgodziła i po rozstaniu z Chińczykami w awaryjnym trybie wybrała nowych wykonawców, którzy według kontraktu mają ukończyć swoje odcinki A2 do października 2012 r. - niemal pół roku po Euro 2012. I nawet jeśli teraz wykonawcom uda się zapewnić „przejezdność” tą drogą na czas piłkarskich mistrzostw, to faktycznie budowa A2 z Łodzi do Warszawy zostanie zakończona jesienią tego roku.
To samo dotyczy około jednej trzeciej autostrady A1 na Kujawach, na której budowę konsorcjum z udziałem Irlandczyków ma zgodnie z kontraktem czas do jesieni tego roku.
Podobne problemy trapią autostradę A4 w Małopolsce. Przetarg na budowę odcinka tej drogi o długości 21 km z Brzeska do Wierzchosławic dzięki wyjątkowo niskiej cenie wygrało konsorcjum sopockiej firmy NDI. Ale przed rokiem NDI zaczęło oskarżać GDDKiA o przewlekłą zapłatę faktur, a drogowa dyrekcja zrewanżowała się zarzutami opóźnień inwestycji i wypowiedziała kontrakt. Nowy wykonawca ma ten odcinek A4 ukończyć do połowy 2013 r.
Kilka innych odcinków A4 zgodnie z umową powinno być ukończone późnym latem, już po Euro 2012. Także kilka miesięcy po piłkarskich mistrzostwach kierowcy mają pojechać autostradową obwodnicą A2 Mińska Mazowieckiego, a jesienią przyszłego roku - autostradą A1 koło Łodzi, ze Strykowa do Tuszyna.
Ekspresowy pakiet Jeśli jakieś nieprzewidziane zdarzenie nie zakłóci tego harmonogramu, to do końca przyszłego roku powstanie trzy czwarte planowanych w Polsce autostrad. Tego typu szybkie trasy połączą np. Warszawę z Berlinem i Gdańskiem albo Kraków z Pragą i Wiedniem. Gorzej z szybkimi połączeniami między głównymi miastami w Polsce.
Do początku tego roku zgodnie z planem szykowanym jeszcze przez ministra Grabarczyka podpisano umowy na budowę kilku odcinków drogi ekspresowej S8 z Wrocławia pod Warszawę. Trasa ta powinna być gotowa do wiosny 2014 r. Ale kiedy całą trasę z Wrocławia do stolicy będzie można przejechać ekspresową ósemką - jeszcze nie wiadomo.
W zeszłym roku podpisano też kontrakt na przedłużenie ekspresowej trójki w Lubuskiem i dzięki temu ta trasa w przyszłym roku skrzyżuje się z autostradą A2 i będzie nią można przejechać z Zielonej Góry do Szczecina. Ale kiedy drogą ekspresową S3 będzie można przejechać z Wrocławia do Szczecina, nie wiadomo. Minister rozwoju regionalnego Elżbiecie Bieńkowskiej udało się wywalczyć budowę części drogi ekspresowej S17 z Lublina do Warszawy. Ale kiedy droga ta dojdzie do stolicy, nie wiadomo. Ciągle też nie wiemy, kiedy powstaną ekspresowe trasy na obładowanej tirami trasie do Białegostoku oraz do granicy Polski z Litwą, a także ekspresowe drogi między Gdańskiem, Warszawą i Krakowem. Zagadką jest też termin wybudowania ok. 150 km autostrady A1 na ruchliwym odcinku od Piotrkowa Trybunalskiego do Katowic.
W przyjętym przed rokiem przez rząd nowym programie budowy dróg krajowych zapisano, że zostanie on zaktualizowany w tym roku. A konkretnie kiedy Ministerstwo Transportu zamierza przedstawić taki zaktualizowany program? Dostaliśmy mało precyzyjną odpowiedź. Program "zostanie zaktualizowany, kiedy ostatecznie znane będą poziomy finansowania infrastruktury drogowej dostępne dla Polski w Wieloletnich Ramach Finansowych Unii Europejskiej na lata 2014-20 oraz zostaną urealnione prognozy
makroekonomiczne dla dwóch ostatnich lat realizacji programu". Innymi słowy - dopiero po ustaleniu, ile dotacji dostaniemy na drogi z przyszłego budżetu UE i gdy znane będą prognozy gospodarcze na lata 2014-15.
Szkopuł w tym, że brak dobrych dróg hamuje rozwój gospodarczy w Polsce.