http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk zmienił zdanie o ACTA

Renata Grochal, Tomasz Grynkiewicz
2012-02-04, ostatnia aktualizacja 2012-02-03 22:35

Premier ogłosił wczoraj, że polski rząd nie prześle do Sejmu uchwały w sprawie ratyfikacji umowy ACTA do końca 2012 r. W tym czasie rząd ma przejrzeć polskie przepisy dotyczące internetu, w tym ustawę o prawie autorskim. - Będziemy zmieniać je w kierunku bardziej wolnościowym - zadeklarował.

Demonstracja przeciwko ACTA
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Demonstracja przeciwko ACTA
Donald Tusk
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
Donald Tusk
Tusk tłumaczył, że rząd podpisał ACTA, bo Polska musi dbać o reputację państwa, które walczy skutecznie z piractwem i podróbkami. Ale po analizach doszedł do wniosku, że polskie prawo w połączeniu z konsekwencjami ACTA może oznaczać zbyt duże restrykcje.

- Zawieszamy proces ratyfikacji ACTA, dopóki nie będziemy mieli pewności, że polskie przepisy w wystarczającym stopniu zabezpieczają wolności w internecie - mówił Tusk.

W jego ocenie internet powinien być wolny od niepotrzebnych regulacji, ale nie może też być "strefą pełnej bezkarności".

Zdaniem premiera konsultacje społeczne w sprawie ACTA nie były wystarczające. Ale - przekonywał Tusk - ministrowie Michał Boni i Bogdan Zdrojewski zrobili więcej, "niż normalnie w tego typu sytuacjach się robi". - Polowania na czarownice czy festiwalu dymisji nie będzie - dodał.

Politycy PO przyznają, że zmiana frontu przez premiera jest konsekwencją ostatnich spadków w sondażach, a także krytyki, że rząd nie prowadzi konsultacji społecznych. Po protestach lekarzy w ciągu miesiąca rząd stracił w badaniu CBOS 8 pkt proc., a premier - 9. Dlatego Tusk postanowił przejść do ofensywy. Ma częściej pojawiać się publicznie, a także spotykać się z różnymi środowiskami.

- Cieszy mnie, że premier miał odwagę publicznie przyznać się do błędu - mówi Katarzyna Szymielewicz, szefowa organizacji Panoptykon walczącej m.in. o prawa do prywatności, także protestującej przeciw ACTA. - Ale wątpliwości wobec ACTA zgłaszaliśmy na spotkaniach z premierem jeszcze w zeszłym roku.

Kłopot w tym, że piątkowa zapowiedź premiera niewiele zmienia. W grudniu 2011 r. podczas polskiej prezydencji o poparciu dla ACTA zdecydowała Rada UE. A 26 stycznia w Tokio polska ambasador z upoważnienia Tuska podpisała dokument.

Ponieważ premier podpisał ACTA, formalnie się już umową nie zajmuje - może ją jeszcze odrzucić Sejm lub nie ratyfikować prezydent. Czyli na razie nikt nie skieruje ustawy upoważniającej do ratyfikacji do Sejmu. A to i tak niedawno deklarował minister kultury Bogdan Zdrojewski, twierdząc, że konsultacje mogą potrwać nawet dwa lata.

Poza tym Polska i tak ma niewielkie pole manewru w sprawie ACTA. Umowa (z wyłączeniem sankcji karnych) będzie Polskę obowiązywała jako członka Unii, jeśli umowę przyjmie Parlament Europejski.

Europosłowie PO mówią, że przeciwko umowie jest co najmniej 80 proc. europosłów Platformy i PSL należących do największej frakcji Europejskiej Partii Ludowej. Jak mówi nam jeden z europosłów, akcja internautów, którzy dosłownie zapchali skrzynki e-mailowe europosłów informacjami na temat ACTA, była skuteczna.

Co więcej, w Parlamencie Europejskim nie ma chętnych do bycia sprawozdawcą w sprawie ACTA. Dotychczasowy - Francuz Kader Arif - zrezygnował. Na razie nie ma chętnych, by go zastąpić.

Na poniedziałek premier zapowiedział otwarte spotkanie w sprawie ACTA. Zostali na nie zaproszeni m.in. przeciwnicy ACTA, główny inspektor ochrony danych osobowych i rzecznik praw obywatelskich.

Rozmowa z prof. Genowefą Grabowską "ACTA można albo w całości przyjąć, albo odrzucić"

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':