http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rutkowski: Matka Magdy chciała oszukać wariograf

AGKO
2012-02-03, ostatnia aktualizacja 2012-02-03 16:02

Katarzyna przyznała się, że dziecko wypadło jej z ręki, wyślizgnęło się z kocyka, uderzyło głową w próg w mieszkaniu i zmarło. Zapakowała je do wózka i zaczęła starać się ukryć dziecko tak, by nie zostało odnalezione - to wersja, którą przedstawił na konferencji prasowej prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski.

Krzysztof Rutkowski
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Krzysztof Rutkowski
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul. Legionów w Sosnowcu
fot. materiały policji
Półroczna Magda zniknęła we wtorek 24 stycznia po godz. 18 z wózka na ul...

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Rutkowski mówił, że potwierdził się "wariant 5", w którym zakładał, że podejrzany w sprawie zaginięcia sześciomiesięcznej Magdy z Sosnowca jest ktoś z członków rodziny i bliskich. Dlatego uważnie obserwował rodziców dziewczynki, gdy zaproponował im badanie wariografem. - Bartek zgodził się od razu i poddał badaniu. Zachowanie Katarzyny nie było normalne. Była bardzo zdenerwowana, podczas awantury domowej rozbiła głowę Bartkowi drzwiami. W ostatniej chwili odmówiła poddania się badaniu.

Rutkowski dodał, że jego ludzie monitorowali stronę antywariograf, na której można znaleźć informacje jak oszukać urządzenie. - W ciągu dwóch dni zanotowaliśmy dziesięć wejść na tę stronę, jedno było z Sosnowca. Przyznała się, że szukała informacji, bo chciała się przygotować do badania - opowiadał Rutkowski.

Jego zdaniem mąż Katarzyny nie widział o tym co się wydarzyło. A według niego tragedia w Sosnowcu rozegrała się tak:

"Katarzyna przyznała się, że dziecko wypadło jej z ręki, wyśliznęło się z kocyka, uderzyło głową w próg i zmarło. Kobieta zapakowała je do wózka i zaczęła starać się ukryć dziecko tak, by nie zostało znalezione. Powiedziała, że zakopała dziecko. Ukryła pod drzewem. Próbowała sfingować napad na siebie, znalazła odludne miejsce, uderzyła twarzą w chodnik, ale nie było obrażeń, uderzyła głową w kostkę chodnikową, był ślad, ale bez uszkodzeń."

- Zastanowiłem się, że wózek się nie przewrócił, przecież matka chroniłaby dziecko w momencie napadu i na pewno trzymałaby go mocno - mówił Rutkowski. Dodał, że rodzice Bartka, podejrzewali jego żonę, dlatego zwrócili się o pomoc do prywatnego detektywa.

By zaprzeczyć sugestiom, że w jakikolwiek sposób zmusił dziewczynę do rozmowy, Rutkowski pokazał fragment nagrania. - Nie ma na nim mężczyzn w kominiarkach, po prostu pękła - tłumaczył. Dodał, że w niedzielę skontaktował się z oficerem policji i powiedział mu, że podejrzewa dziewczynę. - Nikt się do mnie nie zwrócił do dziś w tej sprawie - mówił.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 1
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':