Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński przesłał propozycje zmiany ustawy o IPN prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu - dowiedziała się nieoficjalnie ''Gazeta''.
Propozycja to kilkanaście ''wstępnych propozycji'' zmian. ''Dziesięcioletnie doświadczenie działalności Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wskazuje, że funkcjonowanie jego pionu śledczego wymaga reorganizacji'' - pisze prezes IPN we wstępie przesłanego prezydentowi dokumentu.
Zmiany mają zmierzać do:
* dostosowania liczby prokuratorów do aktualnych zadań pionu śledczego;
* zwiększenia efektywności śledztw;
* wzmocnienia nadzoru nad śledztwami;
* większej jawności działalności śledczej IPN;
* zwiększenia uprawnień kontrolnych prezesa IPN nad
pracą pionu śledczego.
W tej chwili w Głównej Komisji pracuje siedmiu prokuratorów, a w komisjach oddziałowych - w sumie 99. Każdy prowadzi po kilka śledztw rocznie, podczas gdy w prokuraturze powszechnej prokuratorzy mają ich średnio ok. 200.
Śledztwa IPN-owskie dotyczą zbrodni nazistowskich i komunistycznych. Tych postępowań ze względu na upływ czasu jest coraz mniej, więc prokuratorzy mają coraz mniej
pracy.
Projekt przygotowany przez prezesa IPN przewiduje, że prezes mógłby wnioskować do prokuratora generalnego o przenoszenie prokuratorów Głównej Komisji do Prokuratury Generalnej, a prokuratorów komisji okręgowych do prokuratur apelacyjnych lub - w razie braku etatów w apelacyjnych - do okręgowych.
Mocno krytykowane było śledztwo (prowadził je katowicki oddział Komisji) w sprawie katastrofy gibraltarskiej, w którym ekshumowano zwłoki gen. Władysława Sikorskiego. Koszt śledztwa szacuje się na ponad pół miliona złotych. W innym śledztwie - w sprawie zamachu na
Jana Pawła II - ściągnięto z Watykanu 4 tys. stron protokołów z przesłuchań Ali Agcy i przetłumaczono je na polski.
Teraz prezes IPN chciałby mieć wgląd w śledztwa, w tym być informowany o planowanych czynnościach. Nie jest jednak jasne, jak miałoby się to przekładać na późniejsze działanie prokuratora prowadzącego sprawę.
Prokuratorzy IPN - w odróżnieniu od zwykłych - mogą prowadzić śledztwa przeciwko osobom nieżyjącym. Echem odbiło się śledztwo, w którym podejrzanym był Henrich Himmler. Chodziło o wysiedlenia Polaków z dawnego pow. wadowickiego. Przesłuchano w nim ponad 170 osób.
Prokurator IPN tłumaczył wtedy (w 2009 r.), że takie sprawy są ważne, bo pozwalają na zrobienie bilansu strat wojennych. Prezes IPN chce, by w przypadku, gdy podejrzany nie żyje, na prowadzenie śledztwa prokurator musiał mieć zgodę dyrektora Głównej Komisji.
Jak pisze w uzasadnieniu propozycji prezes IPN, ''wzmocni to kontrolę kierownictwa IPN nad racjonalnością prowadzonych postępowań''. Chce też wykreślenia obowiązku ''wszechstronnego'' wyjaśniania okoliczności sprawy, co powoduje, że prokurator zajmuje się dogłębnie wszelkimi, nawet marginalnymi wątkami.
Prof. Stanisław Waltoś uważa, że pion śledczy łącznie z lustracyjnym należałoby w ogóle zlikwidować: - Spraw o zbrodnie wojenne, nazistowskie czy komunistyczne prawie już nie ma. To pojedyncze przypadki, z którymi doskonale da sobie radę prokuratura powszechna. Nie ma potrzeby utrzymywania w tym celu armii prokuratorów IPN z odrębnym
budżetem. Prowadzi się śledztwa w sprawach, w których powinno się prowadzić badania historyczne. Zwracałem na to uwagę Ministerstwu Sprawiedliwości, ale słyszałem, że to lepiej zostawić, bo istnienie pionu śledczego i lustracyjnego w IPN to sprawa polityczna.
Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości, też nie jest zwolennikiem utrzymywania odrębnego pionu śledczego IPN. Uważa, że propozycje prezesa IPN idą w dobrym kierunku: - Popieram pomysł przenoszenia prokuratorów IPN do jednostek prokuratury powszechnej. Tak nierówne rozłożenie obowiązków jak dziś nie jest racjonalne. W prokuraturze
praca w IPN traktowana bywa jak synekura. Popieram też rozwiązania, które ukrócą podejmowanie takich decyzji jak ekshumacja gen. Sikorskiego. Jednak jeśli chodzi o zwiększenie uprawnień prezesa IPN, to trzeba zagwarantować, że nie będzie mógł wpływać na czynności prokuratorów. Nie jest prokuratorem i byłoby to naruszeniem zasady prokuratorskiej niezależności.