http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bez hołdu dla ofiar Armii Czerwonej

Joanna Pszon, Opole
2012-02-02, ostatnia aktualizacja 2012-02-01 18:42

Czerwonoarmiści, wchodząc na teren byłego niemieckiego Śląska mordowali cywili, kobiety, starców  i dzieci, w tym także polskich Ślązaków
Czerwonoarmiści, wchodząc na teren byłego niemieckiego Śląska mordowali cywili, kobiety, starców i dzieci, w tym także polskich Ślązaków
Fot. Maciej Swierczynski / AG

Najpewniej nie będzie uchwały upamiętniającej ofiary Armii Czerwonej i komunistycznego aparatu bezpieczeństwa na Śląsku. Chcą tego działacze Mniejszości Niemieckiej. Od polskich partii usłyszeli, że ''gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą''.

Grób rodziny Brzozów w Zakrzowie zabitych przez Armię Czerwoną w styczniu 1945 r.
Fot. Michal Grocholski / AG
Grób rodziny Brzozów w Zakrzowie zabitych przez Armię Czerwoną w styczniu 1945...
ZOBACZ TAKŻE
Klub radnych Mniejszości Niemieckiej w Opolu złożył w sejmiku projekt uchwały przypominającej o tragedii górnośląskiej, czyli masakrach, jakie urządzili czerwonoarmiści, wchodząc na teren byłego niemieckiego Śląska. W wielu wioskach doszło do seryjnych mordów na cywilach, kobietach, starcach i dzieciach, w tym także na polskich Ślązakach.

Np. w Głuszynie pod Namysłowem Rosjanie z czołgów ostrzelali cywilny pociąg z uchodźcami. A w Dziedzicach wśród pomordowanych przez Armię Czerwoną był m.in. znany antyfaszysta Jan Skala, działacz serbołużycki.

Uchwała miała też przypomnieć o dziesiątkach tysięcy Ślązaków deportowanych do kopalń w ZSRR, z których większość nigdy nie powróciła, czy do polskich obozów, gdzie byli nieludzko traktowani i gdzie wielu z nich zmarło.

Norbert Rasch, szef klubu Mniejszości Niemieckiej, w uzasadnieniu do uchwały napisał, że ''sejmik winien pomóc w odkrywaniu prawdy historycznej i nie może w tej sprawie pozostać obojętnym''.

Ale radni pozostałych klubów jak dotąd projekt uchwały odrzucają. - Ona tchnie duchem Eriki Steinbach, bo wynika z niej, że historia zaczyna się od morderstw Armii Czerwonej. W uchwale musi jasno zostać zapisane, że to efekt wojny wywołanej przez Niemcy - oświadczył Jerzy Czerwiński z PiS.

Jego kolega klubowy Dariusz Byczkowski dodał, że ''gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą'' i niech Ślązacy z Mniejszości Niemieckiej jednakowo się zdystansują zarówno do mordów Armii Czerwonej, jak i Wehrmachtu.

Podobnego zdania są radni SLD. - To był czas wojny, który rządzi się innymi prawami. Dlatego napiszmy o wszystkich ofiarach na tej ziemi i przypomnijmy, kto tę wojnę wywołał - podkreśla Kryspin Nowak, szef klubu radnych lewicy.

W efekcie przewodniczący sejmiku Bogusław Wierdak z PO zaproponował trzy projekty uchwał. W żadnej z nich nie ma nic o tragedii górnośląskiej, a czci się wszystkie ofiary II wojny światowej oraz komunizmu i faszyzmu.

Ślązacy opolscy chyba więc dadzą za wygraną. - Chcieliśmy tylko zwykłego pochylenia głów nad niewinnymi, cywilnymi ofiarami czerwonoarmistów. Tymczasem pojawia się niezgoda. Te ofiary niezgody nie potrzebują - mówi zrezygnowany Rasch.

Inicjatorów uchwały wspierają jedynie pojedynczy opolscy naukowcy. Dr Danuta Berlińska z Uniwersytetu Opolskiego, b. pełnomocnik ds. mniejszości narodowych, przekonuje, że Mniejszość Niemiecka ma prawo upominać się o swoje ofiary, bo przecież już niejednokrotnie potępiała III Rzeszę.

- Nasi Niemcy nie odżegnują się od moralnej, historycznej odpowiedzialności i niemieckiego poczucia winy. Posypywali głowę popiołem przy niemal każdej okazji. Gdyby teraz w uchwale przez nich proponowanej dać odniesienie, że to Niemcy rozpętali wojnę, byłoby to ukryte usprawiedliwianie zbrodni na niewinnych ludziach, co jest nie do przyjęcia - przekonuje prof. Berlińska.

Podkreśla też, że ofiary III Rzeszy od zakończenia wojny były upamiętniane i otoczone czcią. - Ta uchwała miała być po to, by uczcić ofiary skazane na zapomnienie, o których długo nie mówiono - zaznaczyła. - Niestety, wciąż u wielu Polaków pokutuje myślenie o zbiorowej odpowiedzialności Niemców.

Wskazał też na to opolski wojewoda Ryszard Wilczyński (PO). Przekonuje, że trzeba odejść od schematu: ''Sami Niemcy są sobie winni'', i stwierdził, że sejmik powinien w końcu dojrzeć i wypracować treść uchwały.

Głos w tej sprawie zabrał też opolski biskup Andrzej Czaja, Ślązak z dziada pradziada. Powiedział, że jest mu przykro, że na opolskiej ziemi wciąż nie udało się przyjąć uchwały oddającej hołd niewinnym ofiarom masakr.

- Brakuje poszanowania obiektywnej prawdy, nad którą trzeba się pochylić i którą trzeba uznać. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że do tego aktu musi kiedyś dojść, ale musimy być cierpliwi - stwierdził.

Co ciekawe, niemal identyczną uchwałę już rok temu przyjął sejmik województwa śląskiego. - U nas staramy się o to już drugi rok. Pewnie nie udaje się dlatego, że jesteśmy Mniejszością Niemiecką... - zastanawiają się inicjatorzy uchwały.

Treść uchwały proponowanej przez Mniejszość Niemiecką

''Sejmik Województwa Opolskiego składa hołd tysiącom niewinnych i bezbronnych mieszkańców Górnego Śląska, którzy od stycznia 1945 roku stali się ofiarami masowych zbrodni Armii Czerwonej i komunistycznego aparatu bezpieczeństwa: zamordowanym, deportowanym do ZSRR, osadzonym w więzieniach i obozach.

Niech pamięć o ofiarach Tragedii Górnośląskiej będzie godnie uczczona przez mieszkańców województwa opolskiego''.


Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 1
  • 3
  • 1
  • 53 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':