http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Głosowanie nad płk. Klichem

pw
2012-02-02, ostatnia aktualizacja 2012-02-01 18:25

Czy Edmund Klich przestanie być szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych? Decyzja w rękach ministra infrastruktury. Decyzja w najbliższym czasie.

Edmund Klich
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Edmund Klich
Rzecznik resortu Mikołaj Karpiński mówi nam, że ''minister szanuje autonomię Komisji, dlatego nie będzie komentował wniosku o odwołanie''.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że za odwołaniem płk. Klicha głosowała zdecydowana większość Komisji. To już drugi wniosek o odwołanie. Rok temu wybronił go ówczesny minister infrastruktury Cezary Grabarczyk (za odwołaniem miało być 13 na 15 członków Komisji). Członkowie PKBWL zarzucali mu niekompetencję i nieumiejętność nawiązania relacji z rosyjskim MAK, przy którym był akredytowany i miał badać katastrofę smoleńską. Zdaniem jego przeciwników brak umiejętności współpracy oraz znajomości języka rosyjskiego wpłynął na to, że polskie stanowisko nie zostało przez MAK uwzględnione.

Tym razem jednak jego pozycja wydaje się słabsza. Kilka tygodni temu okazało się, że płk Klich - bez poinformowania swoich rozmówców - nagrywał ich (w mediach ukazał się m.in. zapis rozmowy z b. szefem MON Bogdanem Klichem). W RMF FM tłumaczył, że nagrywał rozmowy z innymi politykami, bo ''trzeba było wszystko zachować pod kontrolą''.

Klich kieruje komisją od 2006 r. Wcześniej był pilotem wojskowym. Wykłada w Dęblińskiej Szkole Orląt oraz na Akademii Obrony Narodowej. Zyskał popularność, kiedy został mianowany polskim akredytowanym przy rosyjskiej komisji badającej katastrofę smoleńską. Słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi. Zaraz po wyjeździe do Moskwy urządził konferencję prasową, w której stwierdził, że rząd nakazuje mu współpracę z polskimi prokuratorami, podczas gdy on prowadzi samodzielne śledztwo. Stwierdził też, że nie przydzielono mu tłumacza, przez co nie może się w Moskwie porozumieć. Twierdził również, że rząd polski zdał się na śledztwo rosyjskie (choć sam zaproponował przyjęcie w tej sprawie konwencji chicagowskiej)

Najpierw Klich twierdził, że w sprawie katastrofy smoleńskiej powinni się wypowiedzieć sami eksperci, a potem sam rozpoczął rundę po mediach, informując o elementach śledztwa, które w Rosji nie zostały ujawnione.

Na początku płk. Klicha bronił premier Tusk. Zwracał uwagę, że to dzięki jego pracy udało się dotrzeć do nagrań z wieży kontroli lotów lotniska smoleńskiego, a z przeprowadzonych tam rozmów wynikało, że panował tam bałagan.

Polska strona podczas konferencji prasowych podkreślała, że naprowadzający samolot rosyjscy kontrolerzy lotów nie zapobiegli tragedii. Według MAK ich działanie na katastrofę nie miało wpływu.

Ostatnio Edmund Klich kandydował do Senatu przy poparciu Unii Prezydentów Miast. Przy tej okazji promował swoją książkę na temat katastrof lotniczych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':