http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk przed egzaminem

Rozmawiała Agnieszka Kublik
2012-02-01, ostatnia aktualizacja 2012-01-31 17:45

Aleksander Smolar
Aleksander Smolar
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Rząd traci na skutek niezrozumiałych błędów, arogancji, nonszalancji, wpadek. Decyzje trudne dopiero przyjdą, wtedy kapitał zaufania będzie potrzebny

Rozmowa z Aleksandrem Smolarem, prezesem Fundacji im. Stefana Batorego

Agnieszka Kublik: Michał Boni, tłumacząc się z braku konsultacji w sprawie podpisania ACTA, powiedział, że ''to kwestia słabości naszego układu wewnątrzrządowego''.

Aleksander Smolar: Problemy tego rządu zaczęły się na początku, czyli zaraz po wyborach parlamentarnych. Sukces PO był bardzo poważny, a zapanowało milczenie. Jak policzyć wypowiedzi premiera i jego milczenie, to nie znajdzie się żadnego premiera, który by tak długo i intensywnie milczał w rozmowie ze społeczeństwem.

To było szokujące! Odniosłem wrażenie, że premier i rząd byli kompletnie nieprzygotowani do sprawowania rządu. Tak jakby to była ich pierwsza kadencja i mieli puste szuflady oraz nieprzygotowanych do rządzenia dyletantów, łącznie z premierem.

Później był silny moment, czyli exposé premiera, które zrobiło na mnie wrażenie. Nie dlatego, że wszystko mi się podobało, ale było widać siłę i wolę. Ale później znów nastąpiło milczenie premiera. Aż do dramatycznej wpadki z lekami, a teraz pojawiła się kolejna wpadka.

To dla mnie niesłychanie zaskakujące. Nie rozumiem też, jak funkcjonuje sam premier. Kto jest w jego otoczeniu, kto dostarcza mu informacji, czyli w jakimś sensie go motywuje i dostarcza mu bodźców?

PR to zawsze była silna strona premiera. Zdolność premiera do uwodzenia, empatia, inteligencja emocjonalna, czyli zdolność przemówienia do konkretnej osoby lub grupy w sytuacji krytycznej, były zawsze zdumiewające. Na mnie to zawsze robiło duże wrażenie.

Ale jak premier milczy, to uwodzić nie może.

- Tak, wtedy to nie działa. Premier nie mobilizuje Polaków wtedy, kiedy powinien to robić.

Wpadka internetowa jest zdumiewająca, ale i niepokojąca. Rząd ma przed sobą bardzo poważne wyzwania i trzeba ludzi do tego przygotować. A nie demobilizować i powodować kraksy, które nastawiają społeczeństwo przeciwko rządowi. Tego rząd potrzebuje najmniej.

Rząd traci. Popiera go 36 proc., od grudnia zaufanie spadło o 8 pkt. proc.

- Kiedy premier wygłaszał exposé, wiedział, że notowania spadną. Zapowiedział np. przedłużenie czasu pracy.

Problem w tym, że rząd traci nie z tego powodu, z którego powinien tracić. Bo traci na skutek błędów, arogancji, nonszalancji, wpadek zupełnie niezrozumiałych. Decyzje trudne dopiero przyjdą, wtedy kapitał zaufania będzie premierowi i rządowi potrzebny.

Tusk został obdarzony zaufaniem, jakiego nie miał dotąd żaden premier - jest szefem rządu drugą kadencję.

- Ale trzeba pamiętać, że ten kapitał ma częściowo charakter negatywny - głos na PO to był głos oddany przeciwko PiS-owi.

W listopadzie zeszłego roku, już po exposé Tuska, mówił pan w wywiadzie dla ''Gazety Wyborczej'': ''Od prawdziwego przywódcy można oczekiwać uczciwej rozmowy ze społeczeństwem i jasnego powiedzenia prawdy. A tego ta władza dotąd nie lubiła''.

- To jest oczywiste, że nie lubiła. Przede wszystkim władzy w ostatnich czterech latach można przypisać niewiele znaczących decyzji. Ironicznie mówiono, że to była polityka miłości. A od przywódcy wymaga się czegoś więcej, wskazania kierunku, nawet trudnej drogi.

W exposé premier pokazał, że droga nie jest prosta, ale później ten język w ogóle znikł. Premier nic nie mówi.

Wtedy w listopadzie pytał pan: ''Czy Tusk potrafi być przywódcą, czyli przewodzić społeczeństwu?

- W zeszłym roku zbulwersowałem część mediów, gdy na pytanie Piotra Najsztuba, czy Tusk to mąż stanu, powiedziałem, że do głowy by mi to nie przyszło. Bo mąż stanu to bardzo rzadka kategoria ludzi, którzy nie myślą ani o wyborach, ani o swoim elektoracie. Myślą o całym społeczeństwie, o historii i podejmują wyzwania, często płacąc wysoką cenę. Winston Churchill, Charles de Gaulle przegrali wybory.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':