http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Euroszczyty z Polską i bez

Tomasz Bielecki
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-31 09:32

Flagi państw członkowskich UE
Flagi państw członkowskich UE
Fot. ARMANDO FRANCA AP

Kompromis: Dwa rodzaje szczytów euro. Polska będzie uczestniczyć w tych poświęconych paktowi fiskalnemu i przyszłości eurolandu

Unijni przywódcy zatwierdzili wczoraj na szczycie w Brukseli, traktat w sprawie paktu fiskalnego. Ma on zaostrzyć dyscyplinę budżetową, by poprawić wiarygodność eurolandu wobec rynków finansowych. Pakt nakazuje wpisanie zasady zrównoważonego deficytu do ustaw krajowych (można odejść od niej np. przy nadzwyczajnej recesji), a najlepiej do konstytucji. Ma tego dopilnować unijny trybunał w Luksemburgu. Pakt ułatwi też nakładanie sankcji finansowych na kraje euro, które przekraczają dozwolony próg deficytu, czyli 3 proc. PKB. Ratyfikacja paktu będzie dla krajów euro warunkiem uzyskania pomocy z nowego, wartego 500 mld euro, funduszu ratunkowego eurolandu ESM (wczoraj potwierdzono, że zacznie działać w lipcu tego roku).

Gotowość do podpisania paktu wyraziły wczoraj wszystkie kraje UE oprócz Wlk. Brytanii (ta od początku wykluczała udział w tej reformie) oraz Czech, które nie są pewne, czy zdołają przeprowadzić u siebie ratyfikację.

Polska walczyła o wykreślenie z paktu odrębnych szczytów euro - wbrew postulatom Francji chcieliśmy uczestniczyć we wszystkich spotkaniach eurolandu, choć bez prawa głosu.

Rząd Donalda Tuska argumentował, że euroszczyty grożą pogłębieniem podziału Unii na "dwie prędkości". Wczoraj do negocjacji w tej sprawie między Donaldem Tuskiem a Nicolasem Sarkozym włączyła się kanclerz Angela Merkel. Przekonała obu panów do przyjęcia kompromisowej propozycji, którą wcześniej zgłosił szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Zakłada ona wprowadzenie dwóch rodzajów szczytów euro. Te dotyczące zacieśniania koordynacji gospodarczej w eurolandzie i m.in. jego funduszy ratunkowych, będą tylko dla siedemnastki euro (co najmniej dwa razy w roku). Natomiast na szczyty poświęcone innym tematom, w tym wdrażaniu umowy o pakcie fiskalnym, dopraszane będą wszystkie kraje, które ratyfikowały pakt (co najmniej raz w roku).

Szczyty euro powinny się odbywać po posiedzeniach całej UE. Wypraszanie z sali obrad przywódców krajów spoza eurolandu będzie zatem trudne dyplomatycznie, choć w Brukseli zrobiono już tak (tylko raz) podczas szczytu w październiku 2011 r.

Czy pakt, który ma być podpisany w marcu, pomoże Europie w uzdrowieniu gospodarki? - To w najlepszym wypadku dokument niepotrzebny, a w najgorszym - szkodliwy. Pracujemy nad nim, bo Berlin potrzebuje go w wewnętrznej polityce niemieckiej - mówił kilka dni przed szczytem fiński szef dyplomacji Erkki Tuomioja. Inni dyplomaci w zakulisowych rozmowach dość powszechnie mówią to samo.

Dyscyplinę budżetową z paktu zasadniczo można by - przy woli politycznej członków eurolandu - egzekwować na podstawie już istniejących przepisów UE. Zdaniem Jeana Pisani-Ferry'ego z ośrodka Bruegel jedyną wyraźną wartością dodaną traktatu jest to, że kraje łamiące reguły budżetowe będą ścigane nie tylko przez Brukselę, ale także przez sądy krajowe. Bo będą zapisane w ustawach poszczególnych krajów.

Przeciw paktowi burzy się m.in. François Hollande, socjalistyczny kontrkandydat Nicolasa Sarkozy'ego, który zapowiedział renegocjację paktu, jeśli na przełomie kwietnia i maja wygra wybory. Także sporo ekonomistów obawia się, że pakt tylko umocni obecną receptę eurolandu na kryzys (cięcia, cięcia, cięcia), choć widmo recesji powinno zmusić Unię do jej modyfikacji.

Najgorętszym tematem szczytu był jednak spór o Grecję, która znów nie nadąża z redukcją deficytu i reformami narzuconymi przez UE i MFW. Zniecierpliwione Niemcy zaproponowały w piątek, by strefa euro powołała komisarza eurolandu ds. Aten, który wetowałby decyzje rządu Grecji sprzeczne z programem naprawczym UE-MFW. - Jestem zdecydowanie przeciw temu pomysłowi - mówił szef eurogrupy Jean-Claude Juncker na wczorajszym szczycie. Niemcy gasili oburzenie (to tylko jeden z pomysłów), ale nie wycofywali się z kontrowersyjnej propozycji.

- Dziś widać jasno, że Grecji narzucono zbyt ambitne, nierealistyczne cele. Myślę, że teraz jeszcze nie jest za późno, by chronić Portugalię przed wepchnięciem jej w grecką pułapkę. I złagodzić cięcia, których od Lizbony zażądały strefa euro i MFW - mówi André Sapir z Bruegel (rentowność portugalskich obligacji 10-letnich przekroczyła wczoraj 17 proc.).

Wzrost i tworzenie miejsc pracy, które były oficjalnym tematem wczorajszego szczytu, nie schodzą z ust przywódców euro od dwóch-trzech tygodni, ale o ile dla Angeli Merkel punktem wyjścia do odbicia jest coraz mocniejsze zaciskanie pasa w krajach z kłopotami budżetowymi, o tyle szefowa MFW Christine Lagarde, włoski premier Mario Monti i prezydent Nicolas Sarkozy namawiają do poluzowania śruby. Wraca pomysł wprowadzenia wspólnej odpowiedzialności za część długów krajów euro (np. w formie euroobligacji).

- Trzeba ulżyć Włochom, bo jeśli także one wpadną w grecką pułapkę, to będzie katastrofa. Jak pomóc? Obniżać koszty obsługi długu Rzymu, czyli zwiększyć fundusze pomocowe eurolandu. Jeśli nie zaufamy i nie pomożemy teraz Montiemu, to komu? Na niewiele zda się pakt fiskalny, jeśli nie będzie gotowości, by głębiej sięgnąć do kieszeni - mówi Sapir.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 1
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':