http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Będą zarzuty dla BOR za Smoleńsk?

Wojciech Czuchnowski
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-30 19:23

Biegli wskazują uchybienia BOR przy wizytach prezydenta i premiera w Smoleńsku. Na tej podstawie prokuratura najpewniej postawi zarzuty funkcjonariuszom. BOR protestuje

Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu
Fot. Dominik Sadowski / AG
Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu
Miejsce katastrofy prezydenckiego TU-154M
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Miejsce katastrofy prezydenckiego TU-154M
O opinię biegłych zwróciła się w listopadzie prokuratura Warszawa-Praga. Sprawdzała, czy Biuro Ochrony Rządu właściwie przygotowało wizyty premiera i prezydenta 7 i 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Śledztwo wydzielono z postępowania w sprawie katastrofy samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami.

W zespole powołanym do oceny pracy BOR były dwie osoby - płk Jarosław Kaczyński, były zastępca szefa BOR (odszedł ze służby w 2006 r.; jak twierdził, jednym z powodów była zbieżność nazwisk z ówczesnym premierem i prezesem PiS), i płk Stanisław Kulczyński, były oficer wojskowych sił specjalnych.

Kaczyński był jedynym spośród dawnych szefów BOR, którzy zgodzili się dokonać oceny pracy tej formacji i to jego głos zaważył na opinii, której treść ogłoszono wczoraj.

Opinia jest dla BOR bardzo krytyczna. Prokurator Renata Mazur, rzeczniczka prasowa praskiej prokuratury, oświadczyła, że stwierdzone przez biegłych "istotne uchybienia miały znaczący wpływ na obniżenie bezpieczeństwa ochranianych osób, tj. premiera Tuska oraz prezydenta Kaczyńskiego". Prokuratorzy w ciągu tygodnia poinformują, czy na podstawie tej opinii sformułują zarzuty.

Uwag biegłych jest 20

Najważniejsze to: - nieprzeprowadzenie rekonesansu na lotnisku w Smoleńsku i zbyt pobieżne sprawdzenie pozostałych miejsc; - brak ochrony samolotu na lotnisku w Smoleńsku; - brak obecności funkcjonariusza BOR na lotnisku przed i podczas lądowań samolotów; - zaniżenie kategorii działań ochronnych zabezpieczenia wizyt.

Inne uwagi mają charakter formalny, np. "sporządzenie planów wizyt w sposób niezgodny z przepisami", lub ogólny: "brak właściwego nadzoru ze strony kierownictwa BOR nad działaniami ochronnymi".

Po ogłoszeniu uwag BOR przygotował odpowiedź dla szefa MSW Jacka Cichockiego.

BOR tłumaczy:

- Funkcjonariusze nie zostali wpuszczeni na płytę lotniska przez stronę rosyjską, która zadeklarowała, że to ona będzie odpowiedzialna za zabezpieczenie płyty. - Jest to zgodne z zasadami funkcjonowania BOR - za granicą nie może ono wykonywać takich czynności, jak zabezpieczenie obcych obiektów, zwłaszcza wojskowych. Odpowiedzialność za to bierze strona przyjmująca. Zadaniem BOR jest ochrona bezpośrednia i to zadanie zostało wykonane. Oficerowie w chwili katastrofy byli przy prezydencie i polskiej delegacji. - Również zadaniem strony rosyjskiej była ochrona samolotów. - Analizy zagrożeń nie wykazały, że delegacjom grozi jakieś szczególne niebezpieczeństwo.

W swoich wyjaśnieniach BOR dowodzi, że nadzór nad operacją był właściwy. Zwraca też uwagę, że niesprawiedliwy jest postawiony przez biegłych zarzut, jakoby "do działań wyznaczono funkcjonariuszy nieposiadających doświadczenia za granicą, o niskich kompetencjach". Przypomina, że dowódca operacji płk Jarosław Florczak miał 18 lat doświadczenia. Pozostali oficerowie nadzorujący poszczególne elementy (zabezpieczenie pirotechniczne, zabezpieczenie miejsc) mieli staż po 16 i 20 lat. BOR odpiera też zarzuty, że nie dysponował w Rosji właściwą łącznością. Twierdzi, że miał niezależny system porozumiewania się.

- Ta opinia zawiera skandaliczne i nieprawdziwe oskarżenia. Pan Kaczyński powinien się wstydzić, bo depcze groby naszych kolegów, którzy do końca byli przy prezydencie i zginęli na służbie - mówi "Gazecie" szef BOR gen. Marian Janicki, przypominając, że w katastrofie BOR poniósł największe w swojej historii straty - zginęło dziewięciu oficerów.

W BOR zwracają też uwagę, że płk Kaczyński nie jest obiektywny, bo ma żal, że w 2007 r. nie przyjęto go z powrotem do służby, i jest w sporze prawnym z Biurem (chodzi o ekwiwalent pieniężny za mieszkanie). BOR będzie składało zastrzeżenia co do bezstronności eksperta.

Po ogłoszeniu opinii dymisji szefa BOR chce PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego domaga się też utworzenia nowej komisji badającej katastrofę.

W ubiegłym tygodniu o pracy Biura w Smoleńsku krytycznie wyraziła się NIK. Również chodziło o niesprawdzenie lotniska.

Badająca katastrofę komisja MSWiA latem 2011 r. stwierdziła, że do działań formacji nie ma zastrzeżeń.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':