Pozostaje presja społeczna - tak w grudniu przepowiedziała "Gazeta" opisując lubelski deptak przepełniony dźwiękami reklam
restauracji zachwalających swoje menu. Kakofonia drażni wiele osób, ale nikt nie potrafi poradzić sobie z tym fantem. A w grudniu właściciele obu restauracji: Domowa Micha i Chicken King, którzy dzień w dzień puszczali w kółko te same dżingle, oświadczyli zgodnie, że wyłączyć głośników nie mają zamiaru.
Ale wygląda na to, że miarka się przebrała. Pewnego dnia do jednej z tych restauracji zaszedł Józef Szopiński, dziennikarz Radia
Lublin. - Codziennie przechodzę deptakiem i mam już dość tego hałasu. Przecież te reklamy słychać non stop. Osobiście wchodziłem do tych lokali. W restauracji Domowa Micha rozmawiałem z menedżerką i zapytałem, ją czy musi ciągle to puszczać - opowiada Szopiński.
Menedżerka lokalu odpowiedziała mu, że musi i spotu nie wyłączy.
Szopiński: - Próbowałem jej wytłumaczyć, że w ten sposób tylko tracą klientów, bo np. ja i moi przyjaciele na pewno tam nie przyjdziemy ze względu na ten hałas.
Argumenty radiowca nic nie pomogły. Szopiński postanowił więc skrzyknąć w internecie ludzi, którzy myślą podobnie jak on. "Czy gdyby
restauracje usytuowane przy lubelskim deptaku codziennie wystawiały przed lokal swoje śmieci. zareagowałbyś? Pewnie tak, przecież byłoby to zanieczyszczanie środowiska. Hałas to także zanieczyszczenie środowiska. Czemu więc nie działasz?" - napisał na swoim
blogu i na Facebooku. Na własne pytanie odpowiada Szopiński i daje konkretne narzędzie dla pokarania hałasujących restauracji.
Na jego blogu i na Facebooku można znaleźć link, z którego trzeba ściągnąć plik dźwiękowy pod wiele mówiącą nazwą "Ucisz Michę". To po prostu reklama Domowej Michy, tylko zgrana w trzyminutowe nagranie. Przez ten czas reklama leci w kółko. Po ściągnięciu nagranie trzeba wgrać w telefon komórkowy.
Chcesz Uciszyć Michę? Wejdź na Facebooka Wszyscy, którzy przyłączą się do akcji zainicjowanej przez Szopińskiego, przyjdą we wtorek o godz. 17.30 na deptak i wejdą do Domowej Michy. Wszyscy wyciągną swoje telefony i puszczą "Ucisz Michę".
- To paradoks, że właściciele tych lokali nękają obywateli, a sami siedzą sobie w komfortowej ciszy. Dlatego zaserwujemy im to, co oni nam - zapowiada Szopiński i podkreśla, że akcja nie jest wymierzona w jedną konkretną
restaurację.
- Akurat reklama Domowej Michy jest najgłośniejsza. Natomiast lokal obok [Chicken King - przyp. red.] emituje reklamę z obrzydliwym seksistowskim kontekstem. Widzę, że ludzie są tym coraz bardziej poirytowani - mówi Szopiński.
W piątek przy trzaskającym mrozie głośniki obu restauracji milczały, co było zjawiskiem w ostatnich dniach wyjątkowym. Domowa Micha nie wzywała na specjały jak u mamy, a damski głos z Chicken Kinga nie kusił mruczeniem o piersiach. Oba lokale ucichły w czwartek. "Czyżby przyszło opamiętanie? Będziemy to monitorować. Dopóki nie otrzymamy zapewnienia od właściciela, że proceder zostanie zakończony, nie odwołamy akcji" - napisał Szopiński na Facebooku.
Swój udział we wtorkowej akcji zapowiedziało na Facebooku ponad sto osób. Pełno pochwał dla inicjatora: "Brawo", "O tak!", "Doskonała inicjatywa!". Wpisał się także znany pisarz Marcin Wroński: "Obrzydliwość iść przez Krakowskie przez tę reklamę!".
- Skoro władze nie potrafią sobie z tym poradzić, to pozostaje bojkot konsumencki - kwituje Szopiński.