Piątkowa rozprawa dotyczyła ujawnienia przez prezydenta treści opinii zamówionych w związku z nowelizacją ustawy o
OFE. Jak informowała Kancelaria Prezydenta i sam prezydent, opiniami tymi kierował się on, decydując, że nie ma konstytucyjnych przeszkód dla podpisania tej ustawy. Organizacje pozarządowe: FOR Leszka Balcerowicza i Fundacja e-Państwo wspierana przez Stowarzyszenie Lokalnych Liderów Grup Obywatelskich, a także prawnik Marek Domagała wystąpili do prezydenta o ujawnienie opinii. Spotkali się z odmową, którą zaskarżyli - każdy z osobna - do sądu.
Wygrali w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. We wszystkich trzech wyrokach sąd stwierdził, że dokument, który władza publiczna zamówiła w ramach wykonywania swoich obowiązków i za publiczne pieniądze, jest informacją publiczną i podlega udostępnieniu. Prezydent złożył kasację. Wczoraj NSA rozpatrzył pierwszą - od wyroku w sprawie Domagały. Wprawdzie kasację oddalił, ale dał prezydentowi wytyczne, które ułatwią nieujawnienie opinii.
Nakazał mu sporządzenie wykazu opinii i pokazanie go zainteresowanym. Gdy ci wskażą, które chcą zobaczyć, prezydent rozpatrzy, czy są informacją publiczną. Dalej sąd zaznaczył, że informacją publiczną nie są informacje objęte prawem autorskim. A także opinie, które dotyczą ustawy czy uchwały, jeśli zostały zamówione, zanim powstał jakikolwiek projekt takiej ustawy czy uchwały. Takie dokumenty należy bowiem potraktować jak dokumenty wewnętrzne. A te nie są informacją publiczną.
Ten wyrok mógłby być interpretowany tak, że np. na etapie przygotowywania założeń do ustawy rząd nie musi ujawniać żadnych dokumentów, opinii, stanowisk. To samo dotyczy prac samorządu terytorialnego.
Natomiast objęcie opinii pisanych na zamówienie organów władzy prawem autorskim oznacza, że wszystkie - te dla rządu, parlamentu, prezydenta i wszelkich innych władz - pozostaną dla społeczeństwa tajemnicą. Chyba że autorzy tych prac zrezygnowaliby z ochrony praw autorskich, co jest mało prawdopodobne. Często zależy im bowiem, by nie wyszło na jaw, że napisali ekspertyzę. Mało jest też prawdopodobne, by władza chciała im stawiać taki warunek przy zamawianiu opinii.
Sprawozdawcą tej sprawy w NSA była sędzia Irena Kamińska.