Zamieszanie z płatnościami za lekcje religii spowodował nowy sposób naliczania opłat za przedszkola. Obowiązuje od września i zakłada, że bezpłatnie
dziecko może przebywać tam pięć godzin. W tym czasie realizowana jest tzw. podstawa programowa. Tyle że w podstawie nie ma religii. Ponieważ za każdą godzinę pobytu dziecka w przedszkolu powyżej piątej płacą
rodzice (kwotę ustaliły samorządy), wychodzi na to, że płacić powinni także za godziny, podczas których odbywa się religia.
Władze Zakopanego za godziny, podczas których odbywają się lekcje religii, każą płacić rodzicom 2 zł. Dopiero w zeszłym tygodniu po protestach górali burmistrz Janusz Majcher zapowiedział, że wycofa się z pomysłu.
Jak informuje nas ks. Tadeusz Panuś, dyrektor wydziału duszpasterstwa
dzieci i młodzieży krakowskiej kurii,
podobnie sprawę potraktowały Myślenice i Sucha Beskidzka (woj. małopolskie). Dopiero po jego interwencjach uchwały w sprawie opłat za religię w tych miejscowościach zostały zmienione.
Kuria interweniowała też w
Poznaniu, ale jeszcze przed wprowadzeniem nowego systemu opłat za przedszkola. To dlatego czas, w którym odbywa się religia, jest w tamtejszych przedszkolach bezpłatny. Podobnie jest w Lublinie i Częstochowie.
Kraków, który nie za bardzo wie, jak potraktować problem, zostawił przedszkolom wolną rękę. Jedne odliczają rodzicom religię od godzinnych opłat za pobyt dziecka w przedszkolu, inne nie.
Wczoraj resort edukacji wysłał ''Gazecie'' swoje stanowisko. Wynika z niego, że czas przeznaczony w przedszkolu na lekcje religii powinien być dla rodziców bezpłatny. Jeśli religia odbywa się podczas płatnych godzin, samorządy muszą odliczać rodzicom od ustalonych za godzinę kwot czas na nią przeznaczony. Najlepiej jednak - według MEN - byłoby, gdyby lekcje odbywały się w ramach pięciu godzin, za które nie trzeba płacić ustawowo. - Pięć bezpłatnych godzin w przedszkolu to powinien być czas poświęcony nie tylko na realizację podstawy programowej, ale również na zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Właśnie w ich ramach powinny odbywać się lekcje religii - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.
Resort wyjaśnia, że podstawą do takiego potraktowania sprawy są postanowienia konkordatu, który wpisuje religię w plan zajęć szkolnych i przedszkolnych. Nie może ona jednak znaleźć się w podstawie programowej, ponieważ ta jest obowiązkowa dla wszystkich, a nie wszyscy są wierzący.
Z wyjaśnień MEN cieszy się ks. Tadeusz Panuś: - Pomiędzy ministerialną ustawą, w której mowa o bezpłatnych godzinach pobytu dziecka w przedszkolu, a konkordatem jest prawna niespójność. Ujawniło ją życie. Dobrze, że resort edukacji wyjaśnia wreszcie wszystkim, jak problem ma być rozwiązany