Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Adam H. jest terapeutą ośrodka
dla dzieci z wadami słuchu i mowy z Żar.
Policja aresztowała go tydzień temu. Podejrzewają, że H. w ostatnich miesiącach wiele razy nocował w zielonogórskich hotelach ze swoimi wychowankami. Miał ich molestować. - Do tego w jego telefonie znaleźliśmy zdjęcia pornograficzne małych chłopców. To nie są kopie, sam je robił - twierdzi prokurator Grzegorz Szklarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Mężczyzna chciał spędzić noc z 12-latkiem. Na co dzień był jego wychowawcą w internacie. Tydzień temu chłopiec na weekend wrócił do domu do wsi pod Zieloną Górą. Wieczorem zjawił się jego opiekun. Zapewniał rodziców, że zabiera go na szkolną imprezę. Matce dał 100 zł. Chłopca zamiast do ośrodka, zabrał do hotelu w Zielonej Górze. Sobotę mieli spędzić na zakupach w galeriach handlowych, ale w nocy policjanci zatrzymali H.
- 12-latek nie był pierwszą ofiarą Adama H. Jest jeszcze jeden chłopiec, także ma 12 lat, ale nie jest wychowankiem ośrodka - mówi Szklarz. Chłopiec miał także dostawać drogie prezenty od terapeuty.
Sąd aresztował Adama H. na trzy miesiące. Policjanci zabezpieczyli jego
komputery, kamerę i komórkę. Trwa kontrola w ośrodku.
Robert Kmieciak, szef prokuratury w Zielonej Górze: - 36-latek nie był zwykłym wychowawcą. Uchodził za fachowca, wzorcowego terapeutę. W porę nie dostrzeżono, że w tak specjalistycznej placówce pracuje osoba, która może krzywdzić dzieci. Nikt się nie domyślił, że mężczyzna może być chory - tłumaczy. Przyznaje, że rola wychowawcy mogła ułatwiać mężczyźnie znajdowanie swoich ofiar.
W żarskim ośrodku dla dzieci z wadami słuchu i mowy uczy się 150 uczniów - od podstawówki,
gimnazjum, po zawodówkę i liceum. W internacie mieszka 54 wychowanków. To nie tylko dzieci głuchonieme, ale także te z autyzmem, lekko upośledzone albo z problemami w nauce.
- 12-latek trafił do placówki, bo miał problemy z nauką. W wielodzietnej rodzinie, gdzie
rodzice nadużywali alkoholu, jego problemy się gubiły - tłumaczy Janusz Stasiak, szef ośrodka.
Adam H. pracował w ośrodku od 12 lat. Przez ostatnie kilka lat jako wychowawca grupy gimnazjalistów w internacie. Jadał z nimi śniadania, kolacje, sprawdzał, czy odrobili lekcje, czy wzięli wieczorny prysznic. Nie zostawał w internacie na noc. Kończył zmianę najpóźniej o godz. 21 i wracał do domu w Zielonej Górze. - Był jedynym mężczyzną wśród opiekunów, więc naturalne było, że dostawał klasy dorastających chłopców. Miał z nimi dobry kontakt. Ostatnio trafił do nas wyalienowany chłopiec, który nie chciał się uczyć, żył w swoim świecie. Wychowawca szybko do niego dotarł i chłopiec zaczął angażować się w szkolne życie. Nikt nie przypuszczał, że pan Adam może mieć takie skłonności - tłumaczy Janusz Stasiak, dyrektor ośrodka.
Zapewnia, że nikt nie skarżył się wcześniej na opiekuna. Nikt nie zauważył, by dzieci przynosiły do szkoły gadżety czy markowe ubrania, na których zakup nie stać byłoby ich rodziców. - Nawet dzieci z najbiedniejszych rodzin mają dziś komórki. Jedynie, co nas niepokoiło, to to, że pan Adam miał problemy finansowe, mimo że dorabiał jako specjalista w innych placówkach. Ciągle brakowało mu pieniędzy. Tłumaczył, że ma chorą matkę i musi opłacać kosztowne leczenie - tłumaczy Stasiak.
Dyrektor opowiada, że po zatrzymaniu Adama H. nauczyciele pytali uczniów o zachowanie wychowawcy. Żaden z nich nie przyznał, że był molestowany. Prokuratorzy krytykują dyrekcję. - Dyrektor nie powinien robić wewnętrznego śledztwa. Te dzieci mogły sporo przejść w swoim życiu, nie będą przesłuchiwane przez prokuratorów, tylko przez specjalistów. Potrafią ocenić reakcję dzieci wykorzystywanych seksualnie - tłumaczy rzecznik Szklarz.
Roman Sondej, lubuski kurator, zlecił kontrolę w ośrodku. - Jeśli okaże się, że dyrekcja ośrodka bagatelizowała choć najmniejsze sygnały o dewiacji nauczyciela, rozpoczniemy postępowanie dyscyplinarne, które może zakończyć się wnioskiem o odwołanie szefów placówki - mówi kurator.
Prokuratorzy nie wykluczają, że 36-latek mógł mieć wspólników i udostępniać pornografię dziecięcą w sieci. Nie wiadomo na razie, ile dzieci wykorzystał. - Sprawdzimy losy każdego wychowanka. Czeka nas długie śledztwo - zapowiada Kmieciak.
Kara może spotkać także rodziców nastolatka. Matka w sobotnie popołudnie była tak pijana, że policjanci musieli poczekać, aż wytrzeźwieje, by móc ją przesłuchać. Kobieta przyznała, że wzięła od opiekuna 100 zł. - W najbliższych dniach rozważymy wystąpienie do sądu rodzinnego z wnioskiem o ograniczenie władzy rodzicielskiej rodziców - dodaje Szklarz. Adamowi H. grozi od 2 do 12 lat więzienia.