DieselGold - 6, 06 zł za litr. To cena na jednej z warszawskich stacji koncernu Statoil. Wprawdzie to paliwo wyższej klasy, ale jego cena przebiła niewyobrażalny dotąd próg 6 zł. Co gorsza, zdarzają się stacje, na których ponad 6 zł kosztuje już zwykły olej. - Na jednej z monitorowanych przez nas stacji olej napędowy kosztował 6,02 zł za litr. Ale to jednostkowy przypadek - powiedział nam Jakub Bogucki z firmy doradczej e-petrol.pl.
Nie zmienia to faktu, że ceny paliw po prostu wystrzeliły. W zeszłym tygodniu na stacjach
benzyna 95 zdrożała średnio o 11 gr na litrze. Rekordy jednak bije właśnie paliwo do aut z silnikiem Diesla. W pierwszym tygodniu 2012 r. jego ceny detaliczne wzrosły średnio o 3 gr na litrze, a w zeszłym tygodniu było to aż 13 gr. Według danych firmy doradczej BM Reflex płaciliśmy średnio 5,76 zł za litr oleju, ale były stacje, na których już wtedy to paliwo kosztowało 5,95-5,99 zł.
- Tak gwałtownego wzrostu cen oleju napędowego w skali jednego tygodnia nie odnotowaliśmy w całym 2011 r. - podkreśla Urszula Cieślak z BM Reflex. I nie zostawia złudzeń: - W tym tygodniu na stacjach ceny jeszcze wzrosną, bo
sprzedawcy będą się dostosowywać do podwyżek w hurcie.
Stawki hurtowe paliwa do aut z silnikiem Diesla od początku roku wzrosły w Orlenie o 23 gr za litr, w Lotosie o 28 gr. Podwyżka była nieuchronna. Od 1 stycznia, dostosowując się do wymogów UE, rząd podniósł o 16 gr podatki (akcyzę i opłatę paliwową) doliczane do ceny litra oleju napędowego.
Dlaczego więc podwyżki w hurcie są wyższe? Bo na światowych giełdach w górę poszła cena ropy naftowej. Powodem są rosnące napięcia wokół Iranu, który Zachód chce zmusić do rezygnacji z programu nuklearnego. Teheran zagroził blokadą cieśniny Ormuz, przez którą ze złóż nad Zatoką Perską przewożona jest aż jedna czwarta ropy zużywanej na świecie. W odpowiedzi Unia Europejska zaczęła szykować embargo na irańską ropę. Po jego ogłoszeniu ceny ropy podskoczą i zwykły olej napędowy będzie już na pewno kosztować ponad 6 zł za litr. Analitycy BM Reflex i e-petrol.pl nie wykluczają też, że olej może osiągnąć taką cenę, jeśli doszłoby do osłabienia złotego przez problemy finansowe zadłużonych państw
strefy euro.
Galopada cen wywołuje już irytację kierowców i polityków. "Sztucznie kreujecie ceny paliw, uniemożliwiacie wejście na rynek konkurencji" - zarzuca w liście do prezesa Orlenu Jacka Krawca prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. "Wysoka marża, a co za tym idzie, kolejny wzrost cen paliw będzie miał negatywny wpływ na gospodarkę, bowiem ceny większości towarów uzależnione są od kosztów transportu" - napisał Ferenc. Poparli go politycy różnych opcji, m.in. poseł PiS z Chrzanowa Marek Polak, częstochowski poseł
SLD Marek Balt i posłanka Solidarnej Polski Beata Kempa.
Problemu wzrostu cen oleju nie widzi NBP. - Ze względu na niski udział oleju napędowego w koszyku inflacyjnym (waga poniżej 1 proc.) nawet znaczące wzrosty ceny tego paliwa nie będą miały dużego wpływu na wskaźnik
inflacji - uważa biuro prasowe banku centralnego. Zdaniem NBP wzrost cen oleju w pierwszym tygodniu 2012 r. przyczyni się do wzrostu inflacji zaledwie o 0,02 proc.
Na pocieszenie polskim kierowcom zostaje to, że tankują taniej od sąsiadów. W zeszłym tygodniu litr oleju napędowego w Bułgarii kosztował - po przeliczeniu na złote - średnio 5,97 zł, a na Łotwie - 6,05 zł.