Lekarze z OZZL i Konsylium24 byli inicjatorami pieczątkowego protestu. Wczoraj jako ostatni się z niego wycofali.
W piątek Sejm zdecydował, że wykreśli z ustawy o refundacji leków najbardziej krytykowane przez lekarzy przepisy. W efekcie w weekend z pieczątek na receptach zrezygnowali lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego oraz Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia.
- Pieczątka była dla nas bezpieczna, bo zwalniała z biurokratycznej roboty, czyli obowiązku sprawdzania, czy pacjent jest ubezpieczony i ile ma zapłacić za przepisywany przez nas lek. Teraz zdecydowaliśmy, że jeśli pacjent pokaże nam dokument potwierdzający ubezpieczenie, wpiszemy na recepcie numer oddziału
NFZ, do jakiego należy. Ale wciąż nie będziemy wpisywać, ile ma zapłacić za lek: ryczałt, 30 czy 50 proc. - mówi dr Agnieszka Rubinowska z Konsylium24.
Zamiast kwoty refundacji za konkretny lek jednego producenta lekarze zamierzają wpisywać na recepcie międzynarodową nazwę preparatu. Tłumaczą, że mają dwa powody.
Po pierwsze, w ustawie refundacyjnej jest przepis, który pozwala choremu wydać tylko taki zamiennik leku z recepty, który jest tańszy dla NFZ, a niekoniecznie dla samego pacjenta.
Po drugie, często się zdarza, że lek oryginalny jest zarejestrowany w Unii Europejskiej na więcej chorób niż lek generyczny, czyli właśnie tańszy zamiennik. A działanie obydwu leków jest takie samo. Nowa ustawa refundacyjna nakazuje lekarzom wypisywać leki tylko zgodnie z dokumentami rejestracyjnymi. - Przez te przepisy chorzy mają podwójnie ograniczony dostęp do tańszych zamienników. Tylko wpisywanie międzynarodowych nazw leków może temu zapobiec - twierdzi Krzysztof Bukiel, szef OZZL.
Do wpisywania międzynarodowych nazw leków wezwała też Naczelna Rada Lekarska. Nie wiadomo, ilu lekarzy posłucha tego apelu, ale pacjenci, którzy na nich trafią, prawie na pewno będą mieć kłopoty. Protestują też bowiem aptekarze. Wczoraj między godz. 13 a 14 zamknięta była część aptek. Tak ma być codziennie.
Aptekarze skrupulatnie sprawdzają też, czy recepta zgodna jest z nowymi przepisami. Gdy będzie na niej międzynarodowa nazwa leku, wielu farmaceutów może odsyłać pacjentów z powrotem do lekarzy.
Aptekarze chcą w ten sposób sprawić, by Senat wykreślił z ustawy fragment o karaniu aptek za realizację błędnie wypisanych recept. Wcześniej Sejm wykreślił kary za błędy dla lekarzy.
Wczoraj nowy projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej korzystny dla aptekarzy zgłosił u marszałka Sejmu
PiS. Poprze go Ruch Palikota.
Wczoraj okazało się, że aptekarze mają kłopot nie tylko z ustawą, ale także z wysyłaniem przez internet cyklicznych sprawozdań do NFZ. Z powodu opóźnień w Ministerstwie Zdrowia Fundusz nie zdążył przygotować i przetestować nowego programu. Póki NFZ nie przyjmie i nie zweryfikuje sprawozdań z aptek, te nie dostaną za
leki refundowane ani grosza.