Zdaniem sądu
Doda to osoba dorosła i wykształcona. Udzielając latem 2009 roku wywiadu, który odbił się później tak szerokim echem, była w pełni świadoma, co mówi. - Nie sposób uznać, że nie rozumiała swoich słów - podkreślała w poniedziałek sędzia Agnieszka Jarosz.
Co Doda wtedy powiedziała? M.in., że "bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię", bo "ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła".
Urażeni poczuli się Ryszard Nowak, szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, i Stanisław Kogut, nowosądecki senator
PiS. Prokuratura nadała im status pokrzywdzonych, a Dodę oskarżyła o obrażanie uczuć religijnych.
Rabczewska przekonywała podczas procesu, że jej słowa nie miały na celu obrażenia kogokolwiek. Że ton, w jakim udziela wywiadów, bywa "frywolny" i "nie do końca spięty". Ale sąd wziął to jedynie za linię obrony. - Wypowiedź artystki nie mieściła się w granicach wolności słowa - uzasadniała swą decyzję sędzia Jarosz. - Słowa użyte w wywiadzie prasowym miały charakter obraźliwy - zaznaczyła.
Opierając się na opinii biegłych, uznała, że autorzy Pisma Świętego są objęci kultem religijnym, a więc podlegają ochronie prawnej, tak jak np. krzyż czy Biblia. - Oskarżona ma prawo do oceny [treści zawartych w Biblii] w kontekście odkryć naukowych, ale nie ma prawa obrażać w sposób poniżający i obelżywy - mówiła sędzia, podkreślając, że Doda działała "z zamiarem wyśmiania". - Powinna wypowiadać się w sposób bardziej przemyślany - zakończyła.
Wyrok nie jest prawomocny. Dody w sądzie nie było. Jej adwokat zapowiedział apelację. Mec. Sergiusz Doniecki: - Z pewnością w apelacji będę miał dużo do napisania, choć teraz boję się cokolwiek powiedzieć - mówił ironicznie.
Choć sąd obniżył o połowę (z 10 tys. do 5 tys. zł) karę, jakiej żądała prokuratura, prok. Agata Kucharska była zadowolona. - Chodziło przede wszystkim o uznanie winy, nie o wymiar kary - powiedziała.