List wiceprezesa NFZ w sprawie kopiowania recept został napisany 5 stycznia. Dostały go oddziały Funduszu. Barbara Mroczyk, naczelnik wydziału gospodarki lekami w wielkopolskim NFZ, na jego podstawie wydała dla aptek komunikat:
''Zwracamy się z prośbą o dostarczenie do Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Poznaniu wszystkich kopii recept, które skutkowały zwiększeniem opłaty pacjenta za refundowane leki znajdujące się na wymienionych receptach''.
Chodzi o te recepty, na których lekarze protestujący przeciwko nowej ustawie refundacyjnej nie zaznaczyli, ile pacjent ma dopłacić do leków. Leki nie mają jednakowej ceny dla wszystkich pacjentów. Za ten sam specyfik chory przewlekle płaci ryczałt - 3,2 zł, a ktoś, kto po prostu się rozchorował - 30 lub 50 proc. ceny.
Gdy aptekarz nie miał na recepcie zaznaczonej stawki, za jaką ma wydać lekarstwa, dochodziło do sytuacji, że osoba, której przysługuje lek za 3,2 zł, płaciła część jego ceny.
W komunikacie z Wielkopolski czytamy, że kopie obu stron takich recept należy dostarczyć do siedziby Funduszu lub przysłać je faksem. W kujawsko-pomorskim oddziale NFZ komunikatu nie było, za to pismo dostał prezes tamtejszej izby aptekarskiej. - Poproszono mnie, bym to ja rozesłał do aptek prośbę o kopiowanie recept i dostarczania ich do Funduszu - opowiada Paweł Chrzan, szef Kujawsko-Pomorskiej Izby Aptekarskiej. Chrzan komentuje: - To jest próba skłócenia nas z lekarzami. Nie będziemy na nich donosić.
Czy kopie recept mają się rzeczywiście stać podstawą do rozliczeń z lekarzami? Centrala NFZ w tej sprawie milczy. Milczy też Ministerstwo Zdrowia, choć, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wie o prośbie do aptek.
- Ministerstwo nam ustąpiło - obiecało brak kar za recepty niezgodne z nowymi przepisami. Ale prezes NFZ Jacek Paszkiewicz tego nie chciał. Prośba do aptek to sygnał, że Fundusz chce postawić na swoim - ocenia Maciej Hamankiewicz, szef Naczelnej Izby Lekarskiej.
Jednak aptekarze Funduszu raczej nie posłuchają. - Nie mamy czasu na wyszukiwanie jakichś recept ani pieniędzy na ich kopiowanie i wysyłanie. Sami protestujemy - mówi Paweł Chrzan.
W sobotę Naczelna Rada Aptekarska zdecydowała, że od dziś apteki w całym kraju będą codziennie zamykane od godz. 13 do 14. Leki w tym czasie będą wydawać tylko w nagłych przypadkach, jak zagrożenie życia, czy najcięższe choroby przewlekłe. NRA ponowiła też czwartkowy apel swojego szefa Grzegorza Kucharewicza i wezwała aptekarzy do sprawdzania recept pod kątem zgodności z nowymi przepisami. Farmaceuci odsyłać więc będą wszystkich pacjentów z receptami opatrzonymi pieczątką ''refundacja do decyzji NFZ'' lub z jakimkolwiek, najmniejszym nawet, błędem.
To reakcja aptekarzy na nowelizację ustawy refundacyjnej. Tydzień temu minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zaproponował analogiczne ustępstwa w sprawie karania lekarzy i farmaceutów. Jednak rząd zmiany dogodne dla aptekarzy z ustawy skreślił. W Sejmie przywrócono tylko część z nich. Efekt: lekarze nie będą już karani za błędnie wypełnione recepty. Natomiast aptekarze, którzy na takie recepty wydadzą leki ze zniżką - już tak. Aptekarze są tym oburzeni i domagają się takich samych praw jak lekarze. Dlatego właśnie zamierzają zamykać apteki.
- Nie mamy pewności, ile aptek odpowie na nasze wezwanie do protestu, ale po sygnałach od ludzi wiem, że są na prawdę wkurzeni tym, jak nas potraktowano - mówi Piotr Brukiewicz, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej.
Czy aptekarzom uda się wywalczyć zmiany?
Pytany o to wiceminister zdrowia Jakub Szulc powiedział w sobotę PAP, że osoby wydające leki muszą ponosić odpowiedzialność za recepty. Jednak podobne stwierdzenia padały wcześniej ze strony rządowej także w odniesieniu do lekarzy, a jednak ostatecznie kary dla nich zniesiono.
Korzystnych dla farmaceutów zmian w nowelizacji ustawy refundacyjnej może jeszcze dokonać Senat, który będzie się nią zajmował w tym tygodniu.
Tymczasem zadowolone z nowelizacji organizacje lekarzy ogłaszają kolejno, że rezygnują z przystawiania na receptach pieczątki ''refundacja do decyzji NFZ''. Zrobiło to już Porozumienie Zielonogórskie oraz Polska Federacja Pracodawców Ochrony Zdrowia. Dziś decyzję w sprawie pieczątek ma wydać Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, który zainicjował ten protest.
Źródło: Gazeta Wyborcza