http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Lista polskich faszystów" w prokuraturze

Marcin Kobiałka, Rzeszów, Jacek Harłukowicz, Wrocław
2012-01-12, ostatnia aktualizacja 2012-01-11 19:38

Komenda Główna Policji zwróciła się do prokuratury, by sprawdziła, czy ujawnienie w internecie "listy polskich faszystów" opublikowanej przez skrajnie lewicową Antifę Polska nie jest przestępstwem

Czerwiec 2008 roku. Marsz ONR w Myślenicach
Fot. Krzysztof Karolczyk/AGENCJA GAZETA
Czerwiec 2008 roku. Marsz ONR w Myślenicach
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy uważasz, że opublikowanie przez Antifę

Tak
Nie
Trudno powiedzieć

- Mamy podejrzenia, że mogło dojść do złamania ustawy o ochronie danych osobowych - mówi Piotr Bieniak z Komendy Głównej Policji. - Podejrzewamy również, że autorzy ujawnienia nazwisk publicznie nawołują do popełnienia przestępstwa. Materiały w tej sprawie skierujemy do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która podejmie decyzję, czy wszcząć śledztwo - dodał Bieniak.

Publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa (grozi za to do dwóch lat więzienia) policja dopatruje się w jednym ze zdań odezwy Antify Polska, pod którą ujawniono około 450 polskich nazwisk osób powiązanych - według Antify - z organizacjami nazistowskimi. Na liście są m.in. mieszkańcy Podkarpacia i Dolnego Śląska.

"Zachęcamy do przejrzenia listy i podjęcia działań wymierzonych w osoby na niej figurujące, nikt nie wziął się tam z przypadku. Sąsiedzi, rodzice, koledzy i koleżanki z pracy tych osób na pewno chętnie dowiedzą się, z kim mają na co dzień do czynienia" - napisali działacze Antify Polska.

Postępowanie z urzędu w sprawie nielegalnego ujawnienia danych osobowych wszczął również generalny inspektor ochrony danych osobowych. - Powiadomimy o tym organa ścigania. Tak wcześniej zrobiliśmy w przypadku witryny RedWatch, na której ujawniono nazwiska osób powiązanych z organizacjami antyfaszystowskimi - mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzeczniczka GIODO.

O ujawnieniu w internecie "listy polskich faszystów" rzeszowska "Gazeta" napisała w poniedziałkowym wydaniu internetowym. Powiązana z Antifą grupa hakerska Anonymous na początku roku zaatakowała witryny neonazistowskie, faszystowskie i nacjonalistyczne. Wśród nich były m.in. międzynarodowe forum organizacji neonazistowskiej Blood and Honour, jej internetowy sklep, a także internetowe sklepy z nazistowską odzieżą Thor Steinar i Erik and Sons oraz oficjalne strony niemieckiej partii NPD, która jest kontynuatorką działającej w latach 1950-64 Niemieckiej Partii Rzeszy.

Hakerzy wykradli z witryn kilkanaście tysięcy nazwisk osób powiązanych z organizacjami neonazistowskimi.

Oprócz nazwisk Antifa podała adresy domowe, w niektórych przypadkach także numery telefonu. W sieci dostępna jest również międzynarodowa strona, na której opublikowano nazwiska ludzi z całego świata.

"Lista polskich faszystów" na pl.indymedia.org została już zdjęta. "W związku z brakiem możliwości weryfikacji prawdziwości tej listy i zasadności jej publikacji na stronie Indymediów dane ukryto do czasu podjęcia w tej sprawie decyzji przez kolektyw Imc-pl" - napisali autorzy ujawnienia nazwisk.

Ale lista krąży w sieci. Jest dostępna m.in. na stronie Antify Polska. Na forach internetowych internauci komentują akcję grupy Anonymous. Wiele osób, które znalazły się na liście, twierdzi, że nie ma nic wspólnego z neonazizmem.

Np. Paweł Kura z Lubina. Ten 32-letni absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego w poprzedniej kadencji Sejmu był asystentem posła PiS Piotra Cybulskiego. W 2010 r. z pierwszego miejsca listy PiS walczył o mandat radnego powiatowego. Bezskutecznie. Dziś pracuje w powiatowym oddziale ARiMR. Jest również skarbnikiem PiS w Lubinie.

- Naprawdę nigdy nie miałem z tym towarzystwem nic wspólnego. To po prostu nie moje klimaty. Może ktoś się pode mnie podszył i wykorzystał moje dane, żeby mnie skompromitować? - zastanawia się Kura.

„Czego to człowiek może się o sobie dowiedzieć, otwierając przesłanego przez kolegę linka. Nie wiedziałem wcześniej, że jestem »faszystą «” - pisze na stronie Indymediów jedna z osób, której nazwisko znalazło się na „liście polskich faszystów”.

Osoba, której nazwisko również umieszczono na liście "faszystów", pisze do "Gazety": "(...) dowiedziałem się, że w związku z tym jestem faszystą, stojącym na równi z tymi działającymi w Blood&Honour i tymi z partii neonazistowskich. Tylko dlatego, że zamówiłem katalog firmy produkującej koszulki. Oczywiście nie wiedziałem o żadnych konotacjach tej firmy z ruchami neonazistowskimi, nie należałem do żadnej organizacji o skrajnych poglądach, nie miałem nic z tym wspólnego".

Prokuratura twierdzi, że osoby, których nazwiska niesłusznie umieszczono na liście, mogą występować na drogę sądową z oskarżenia prywatnego za pomówienie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':